FANDOM


Rozdziały

Rozdział I Zaczęcie

W małym miasteczku o nazwie Littlerot Town młody trener imieniem Paul ma zacząć swoją podróż Pokémon. Ma marzenie zostać najlepszym trenerem na świecie.

  • Mp - Paul spakowałeś już wszystko?
  • P - Tak mamo.
  • J - A wiesz jakiego startera chcesz? Powinieneś już dawno to wiedzieć ale i tak pewnie dostaniesz Magikarpa. :)
  • P - Cicho bądź!
  • Tp - Twoja siostra dobrze mówi. Masz już wybranego startera?
  • P - Jeszcze nie tato, a ty Julia miałaś zaplanowane jakiego będziesz miała startera?
  • J - Jasne, już miesiąc przed rozpoczęciem podróży wiedziałam, że chcę Torchica.
  • P - Dobra, muszę już iść.
  • Mp - Pa pa słonko.
  • J - Powodzenia młody.
  • Tp - Trzymaj się.
  • P - Narazie.

Paul wyszedł z domu. Po drodze do Profesora Bircha spotyka chłopaka który też miał w tym dniu rozpocząć swoją podróż. Chłopak miał krótkie czarne włosy, krótkie czarne spodnie, czerwoną koszulke z krótkimi rękawami oraz czarną kaszkietówke.

  • P - Cześć jestem Paul, a ty?
  • D - Cześć, Dany. Też idziesz do Profesora Bircha?
  • P - Tak, idziemy razem?
  • D - Jasne.

Paul dalej myślał nad starterem.

  • P - Masz już wybranego startera?
  • D - Tak, Torchica.
  • P - Czyli zostaje mi Treecko albo Mudkip.

Paul się zastanawiał: Lubię pływać, więc mógłbym pływać ze swoim Mudkipem. Jest on typem wodnym więc ma przewagę nad typem ognistym. Gdybym go wyewoluował w Swamperta może kiedyś pokonałbym Blazikena Juli. Jednak Treecko to silny pokemon. Jest szybki i zwinny. Mając silnego Sceptile mógłbym wiele osiągnąć. Gdy nareszcie doszli do profesora, Paul już wiedział kogo wybierze.

  • pB - Namyśliliście się już?
  • D - Ja tak, biorę Torchica.
  • P - A ja Mudkipa.
  • pB - Dobrze, o to oni - professor pokazał chłopcom Pokémony.
  • P i D - Ale fajne!
  • pB - Od dziś to są wasze startery. Proszę Pokédexy i życzę udanej podróży!
  • P i D - Dziękujemy bardzo!

Paul i Dany postanowili razem podróżować i ruszyli.

Rozdział II Pierwsze pokemony

Paul razem z Danym postanowili wybrać salę w Rustboro jako pierwszą salę do walki o odznakę.

  • D - Ja pierwszy walczę!
  • P - Nie, ja!
  • D - Ja!
  • P - Ja!
  • D - Dobra, trzeba to jakoś rozwiązać.
  • P - Ok, papier kamień nożyce?
  • D - Wchodzę!

Paul wygrał.

  • D - Do dwóch wygranych?
  • P - Ok.

Rezultat był taki sam.

  • D - Jeszcze raz!

Grali tak wkółko i zanim się obejrzeli minęła już godzina.

  • D - Straciliśmy dużo czasu!
  • P - Wygrałem już 47 razy na 47. Ja walczę pierwszy!
  • D - Nie, ścigamy się do tego drzewa. Kto wygra, ten walczy pierwszy.
  • P - Ok.

Gdy się ścigali, nagle Paul potknął się. Zobaczył, że potknął się o jakąś związaną trawę.

  • D - Haha, ale z ciebie ciamajda! :)
  • P - Nie moja wina! Spójrz na to!

Dany zaczął to oglądać.

  • D - To Węzeł Trawy. Jakiś Pokémon musiał nas oglądać i zrobił ci psikusa. :)
  • P - Ja mu zaraz dam psikusa. Gdzie jesteś!

Zaczęli się rozglądać i nic nie było widać. Nagle zauważyli jakiś pył w powietrzu.

  • P - Co to jest?
  • D - To jest....

Obaj chłopcy odrazu usnęli. Za jakiś czas Paul zaczął otwierać oczy.

  • P - Co...? Gdzie ja jestem?

Rozejrzał się. Był w jakiejś jaskini. Obok niego spał Dany

  • D - Gdzie.. Gdzie jesteśmy?
  • P - Niewiem. Zieeeeew, ale się wyspałem.
  • D - Ja tak samo ale co się stało.

Usłyszeli jakieś dziwne odgłosy. Brzmiały jak rozmawa Pokémonów. Dobiegały zza kamienia który był naprzeciwko nich.

  • P - Dany, chodź sprawdzimy co jest za tym kamieniem.

Paul z Danym pocichu podeszli do kamienia. Spojrzeli za niego i zobaczyli Shroomisha i Roselia. Gdy Pokémony zauważyły cienie przed nimi, spojrzały w górę. Nad nimi stali Paul z Danym. Poki bardzo się wystraszyły. Paul sprawdził ich w Pokédexie.

  • PDX -
  • Shroomish, Pokémon Grzyb. Shtoomishy są łagodne i grupami zamieszkują w stertach gnijących liści we wnątrz lasu.
  • Roselia, Pokémon Cierń. Aromat Roseli może przynieść spokuj ale ciernie na głowie zawierają trucizne.
  • P - To wy nas tu ściągneliście?
  • D - To raczej nie oni. Oni mogli nas uśpić lecz nie mieli by siły nas tu przenieść.
  • P - Racja. Ale jeśli nie oni, to k....

I wtedy stanął przed nimi Shiftry. Dany sprawdził go w Pokédexie.

  • PDX -
  • Shiftry, Niechodziwy Pokémon. Shiftry to tajemnicza istota, która żyje w głębi lasu. Mówi się, że żyje w wierzchołkach drzew, które mają ponad 1000 lat.
  • D - To chyba jego sprawka.

Shiftry był zdenerwowany.

  • P - O co mu chodzi?
  • D - Chyba myśli, że coś zrobiliśmy Shroomishowi i Roseli. Zobacz jak się trzęsą.
  • P - Ale przecież nie my sie tu przywlokliśmy!

Pokémony zaczęły rozmawiać i Shiftry'iemu zmienił się nastrój. Wydawał się wesoły. Pokémony zaczęły do nich podchodzić.

  • P - Shroomish i Roselia chyba mu wytłumaczyli, że im nic nie grozi z naszej strony. Ale po co nas tu przyniósł?
  • D - Ja niewiem, ale może nasze Pokémony będą. Idź Torchic.
  • P - Mudkip, ty też wychodź.

Torchic z Mudkipem zaczeli rozmawiać z trójką Pokémonów i zaczęły się bawić.

  • P - Oni chyba poprostu byli samotni.
  • D - Tak.
  • P - Ale przecierz nie możemy tu wiecznie siedzieć.
  • D - Ta. Zaraz, mam pomysł! Może je złapiemy i wtedy będą zawsze przy nas!
  • P - Świetny pomysł. Shroomish, Roselia, Shiftry, chcielibyście być naszymi Pokémonami?

Pokémony zaczęły się zastanawiać i zgodziły się.

  • P - Ale nas jest dwóch a ich trzech. Musimy się jakoś podzielić.
  • D - Papier, kamień, nożyce!
  • P - Nie.
  • D - Dobra, może znów wyścig do damtego kamienia.
  • P - Ok.

I tak jak poprzednim razem gdy zaczęli biec Paul się potknął o Węzeł Trawy. Okazało się, że używał go Shroomish.

  • P - Ok, ja biorę tego dowcipnisia a ty te dwójkę.

Wkońcu Pokémony zostały złapane a Paul z Danym wyruszyli dalej.

Rozdział III Rywal

Był deszczowy dzień. Paul z Danym dobiegli do najbliższszego Centrum Pokémon.

  • P - Ale ulewa.
  • D - No. Szybko nie przestanie padać.
  • P - Musze się napić.

Paul otworzył plecak by wyjąć picie. Dany zauważył, że w plecaku jest jakieś zdjęcie na którym Paul jest mały i jest z nim jakaś starsza dziewczyna.

  • D - Co to za dziewczyna na tym zdjęciu?
  • P - To moja starsza siostra, Julia.
  • D - Acha, ona jest trenerką?
  • P - Tak, akurat teraz siedzi w domu ale wsześniej brała udział w ligach.
  • D - Dużo osiągnęła?
  • P - Jasne! Była w ćwierć finałach ligi Hoenn, półfinałach lig Kanto i Sinnoh oraz w finale ligi Johto.
  • D - Lubicie się?
  • P - Oczywiście, znaczy często sobie dokuczamy ale tak Osajawdę podziwiam ją i jej Pokémony. Pamiętam jak podczas treningu jej Cambusken ewoluował w Blazikena. Byłem wtedy w nią wgapiony jak w świętą. Nigdy jej tego nie mówiłem, ale jest dla mnie wzorem. A ty masz siostrę albo brata?
  • D - O rok młodszą siostrę i o pięć lat młodszego brata.
  • P - A ty ze swoim rodzeństwem się lubicie?
  • D - Tak, oni często razem robią mi kawały, ale i tak potem się z tego wszyscy śmiejemy. Kiedyś mój tata pożyczył mi swojego Growlitha bym z nim potrenował. Moja siostra z bratem, Suzi z Kejtim, oglądali mój trening. Po treningu Suzi weszła do mojego pokoju i powiedziała mi Dany, jesteś super trenerem, chcę być taka jak ty. Byłem bardzo zadowolony gdy to powiedziała.
  • P - Fajnie czuć, że ktoś cie podziwia.
  • D - No.

Paul spojrzał w telewizje.

  • P - Dany, patrz, to Sidney z Elitarnej Czwórki!

W telewizji była pokazywana walka Sidney'a z jakimś trenerem. Walczyli ze sobą Absol Sidney'a i Mightyena nieznanego trenera. nt - Mightyena, Kula Cienia!

Ostry Wiatr Absola przeciął Kulę Cienia i trafił w Mightyenę.

Absol uderzył w Mightyenę Szybkim Atakiem i znokautował Mightyenę.

  • P - Łał! Załatwił ją dwowa ataki!
  • D - Sidney nie bez powodu należy do Elitarnej Czwórki. Też bym chciał do niej należeć.
  • P - Moja siostra kiedyś spotkała członka Elitarnej Czwórki, Phoebe.
  • D - Ta! I co?
  • P - Walczyła z nią. Jej Dusclops z łatwością pokonał Blazikena Juli.
  • D - Super by było spotkać członka Elitarnej Czwórki.

Do Centrum Pokémon wszedł jakiś chłopak. Miał długie bordowe włosy, długie niebieskie dżinsy oraz szarą koszulkę z długimi rękawami. Obok niego szedł Sneasel. Usiadł koło Paula i Danego.

  • ch - Była już walka Sidney'a?
  • P i D - Tak.
  • P - Sidney wygrał.
  • ch - Wiedziałem, że przegra.
  • D - Kto?
  • ch - Nieważne.
  • P - Jak masz na imię?
  • ch - Tayler.
  • D - Ja jestem Dany a to jest Paul.
  • P - Fajny Sneasel.
  • D - Silny jest?
  • T - Jasne. Może chcesz walczyć?
  • D - Przecież nie możemy tu walczyć a na dworze leje.
  • T - Leje? To mały deszczyk.

Na dworze faktycznie przestawało padać.

  • D - No dobra.
  • P - Też pójde pooglądać.

Tayler i Dany wyszli i ustawili się do walki. Paul też wyszedł by popatrzeć.

  • P - Mudkip, Shroomish, wychodźcie. Wy też popatrzcie jak się walczy.
  • T - Sneasel, przygotuj się do walki. A reszta patrzy.

Tayler wypuścił z Pokéballa Shuppeta i Ninjaska. Paul sprawdził wszystkie Pokémony Taylera w Pokédexie.

  • PDX -
  • Sneasel, Pokémon Ostry Szpon. Sneasel może wydłużać lub cofać swoje pazury podczas ataku.
  • Ninjask, Pokémon Ninja. Mówi się, że jest tak szybki, że unika ataków.
  • Shuppet, Pokémon Lalka. Podobno rosną, pochłaniając gniew człowieka.
  • D - Torchic, walcz. Roselia, Shiftry, też wychodzicie.
  • T - Zaczynamy. Sneasel, Lodowy Wiatr.

Lodowy Wiatr trafił Torchica a Sneasel następnie zaatakował Ciosami Furii. Torchic się pozbierał i trafił Sneasela Żarem a następnie Ognistym Wirem. Znów zaatakował Żarem lecz Sneasel zamroził Żar oraz Torchica Lodowym Wiatrem.

  • T - To by było na tyle.
  • P - Może teraz ze mną powalczysz?
  • T - Dobra. Sneasel na bok, a ty Shuppet walczysz.
  • P - Mudkip, chodź!
  • P - Mudkip, Błotny Strzał!
  • T - Shuppet, Psychika.

Shuppet Psychiką zatrzymał Błotny Strzał i trafił nim Mudkipa. Mudkip zaatakował Wodną Bronią i trafił Shuppeta. Shuppet trafił Mudkipa Kulą Cienia i go pokonał. Shroomish był zdenerwowany na Shuppeta, że zranił Mudkipa i zaatakował go Podwójnym uderzeniem kantem. Wtedy Ninjask obronił Shuppeta i zaatakował Shroomisha Cięciem Furii.

  • P - Hej! Ninjask!
  • T - To twój Schroomish zaczął!
  • ? - Uspokujcie się wszyscy!

Rozdział IV Spotkanie z Sidney'em

Gdy spojerzeli na tego kto to powiedział, zamurowało ich. To był Sidney!

  • P - Jacie! To Sidney!
  • D - Super! Spełniło się to, o czym rozmawialiśmy w centrum.
  • S - Widziałem obie walki. Wy dwaj chyba jesteście początkujący?
  • P i D - Tak.
  • D - Przedwczoraj ruszyliśmy w podróż.

Sidney spojrzał na Taylera.

  • S - Jak masz na imię?
  • T - Tayler.
  • S - Tayler, Psychika twojego Shuppeta jest silna.

Shuppet Taylera ucieszył się gdy to usłyszał.

  • S - Wasze Pokémony muszą troche poćwiczyć.
  • P i D - Dobrze.
  • S - A jak wy się nazywacie?
  • P - Jestem Paul
  • D - A ja Dany.
  • S - Dany, ten Shiftry jest twój, prawda?
  • D - Tak, jest mój.
  • S - Jakie zna ataki?
  • D - Eee... Tak Osajawdę to jeszcze z nim nie trenowałem.
  • S - Dlaczego?
  • D - .....niewiem. Nie miałem kiedy.
  • S - Trener nie może nie mieć czasu dla swojego Pokémona.
  • D - Przepraszam...
  • S - Shiftry, znasz jakieś ataki?

Shiftry użył Ostrego Wiatru, potem Nasiennego Pocisku. Na koniec skrzyżował ręce i kręcił się do okoła.

  • P - A to co?
  • D i S - Taniec Mieczy.
  • S - Widzisz? Shiftry zna silne ataki. On napewno pokonałby Sneasela Taylera.
  • T - Sidney, wyzywam cię na pojedynek. Jeden na jednego.

Paul z Danym byli bardzo zdziwieni.

  • S - Jak chcesz. Zangoose, idź!
  • T - Ninjask, przygotuj się do walki!
  • S - Zangoose, Stalowy Ogon.
  • T - Unik a potem Nożyce!

Zangoose zablokował Nożyce Stalowym Ogonem i zaatakował nim Ninjaska. Ninjask następnie zaatakował go Cięciem Furii w połączeniu z Przyspieszeniem. Po tym Zangoose znokautował go Niszczącym Pazurem.

  • T - Ninjask powrót, wy też już wracajcie.

Tayler przywował swoje Pokémony.

  • T - Dziękuje za walkę.
  • S - Ja równierz. A któryś z was nie chce walczyć? Może ty Dany ze swoim Shiftrym. To będzie wasz pierwszy trening.
  • D - Dobrze. Shiftry chodź!
  • S - Zangoose, Niszczący Pazur.

Shiftrry został trafiony lecz potem zaatakował go Nasiennym Pociskiem i potem Ostrym Wiatrem. Zangoose zaatakował Prędkością a Shiftry obronił się Tańcem Mieczy. Jednak Zangoose użył Słonecznego Promienia i pokonał Shiftry'ego.

  • P - Może teraz ze mną powalczysz.
  • S - Już mi wystarczy. Innym razem Paul.
  • P - No nie! Ale pech. :(

Tayler zaczął iść w stronę Centrum.

  • P - Gdzie idziesz?
  • T - Do centrum, moje Pokémony są troche zmęczone.
  • D - Dobry pomysł. Moje też.
  • S - Ja też wezmę swojego Zangoose.

Wszyscy weszli do Centrum. Zrobiło się wielkie zamieszanie, gdy ludzie ujrzeli Sidneya. Prosili o autografy i zdjęcia. Nie mógł się od nich opeńdzić.

  • S - Przepraszam, ale chciałbym dać mojego Zangoose Siostrze Joy.

Gdy ludzie się trochę opanowali, zrobił to.

  • SiostraJoy - Zaraz go oddam.
  • S - Dziękuje.
  • P - Sidney, gdzie masz zamiar iść, gdy wyjdziesz z Centrum?
  • S - Do pewnego znajomego. Chcę mieć troche spokoju. A wy gdzie się wybieracie?
  • D - Do sali w Rustboro. Paul! Zapomnieliśmy zdecydować kto pierwszy będzie walczyć. To będe ja!
  • P - Akurat! Ja!
  • D - Ja!
  • P - Ja!
  • S- Hej! Może za to, że Dany ze mną walczył, pierwszy będzie Paul?
  • P - Mi to bardzo pasuje!
  • D - No dobra.
  • SiostraJoy - Sidney, proszę, o to twój Zangoose. A to wasze Pokémony.
  • P, D, T - Dziękuje.

Tayler po otrzymaniu Pokémonów wyszedł.

  • D - My też już ruszamy.
  • P - Może się jeszcze kiedyś spotkamy.
  • S - Musimy! Przecież mamy stoczyć walkę. ;)
  • P i D - Do zobaczenie Sidney.
  • S - Do zobaczenia.

Chłopaki ruszyli i byli już bardzo blisko Rustboro City. Podczas zwykłego postoju poznali się z członkiem Elitarnej Czwórki. Tego spotkania napewno nie zapomną.

Rozdział V Lekcja Pokemon

Chłopaki doszli już do Rustboro City. Biegli do sali i nie mogli się doczekać. Gdy dobiegli, sala była zamknięta.

  • P - Co jest?
  • D - Dlaczego jest zamknięta?
  • ? - Narazie nie mam czasu.

Gdy się odwrócili, okazało się, że stoi za nimi Roxanne, liderka sali.

  • P i D - Dzieńdobry.
  • P - Przyszliśmy walczyć o odznakę. Ja jestem Paul a to Dany.
  • R - Witajcie! Jestem Roxanne, liderka tej sali. Teraz muszę poprowadzić lekcje.
  • P - Jakie lekcje?
  • R - Chodźcie za mną to wam wyjaśnie.

Zaprowadziła ich przed wielki budynek.

  • R - To jest nasza szkoła. Oprowadze was po niej.

Chłopaki szli za nią i słuchali jej. Były tam różne sale. Sale dla trenerów, dla koordynatorów, dla doktorów, dla początkójących. W sali dla początkujących uczyli się młodzi uczniowie. Wykłady dawał im professor Oak przez wielki wideofon na ścianie w ich klasie.

  • R - Jeśli chcecie możecie pójść z nami na salę treningową. Uczniowie wybierają sobie Pokémony ze szkoły i się z nimi zaprzyjaźniają, poznają je a czasami robimy też walki Pokémon.
  • D - Oczywiście, że chcemy.

Gdy tam doszli, Roxanne poszła po uczniów. Za jakiś czas przyszła z grupą dzieci.

  • dzieci - Kim oni są, proszę pani?
  • R - To Paul i Dany, są trenerami.
  • P i D - Cześć.

Dzieci podleciały do chłopaków i zaczęły ich wypytywać o Pokémony.

  • dziewczynka - Jestem Jenny, pokażecie nam wasze Pokémony.
  • P - No jasne.

Chłopaki wypuściły Mudkipa, Shroomisha, Torchica, Roselię i Shiftry'ego.

  • dzieci - Łał, ale są super!
  • chłopczyk - Też był chciał takie!
  • P - Jak masz na imię?
  • chłopczyk - Tony.
  • Jenny - Ile macie już odznak?
  • P - Zero....
  • R - Ale gdy tylko skończe lekcje może jakieś zdobędą. ;)
  • Tony - Będziecie walczyć z panią Roxanne?
  • P i D - Tak.
  • Jenny - A kto pierwszy.
  • D - On. :(

Uczniowie zaczęli wybierać Pokémony. Jenny wybrała sobie Marilla a Tony Nidorana (samca).

  • R - Chłopcy, dzieci wpadły na pomysł byście walczyli z którymiś z nich. Zgodzicie się?
  • P - Nie ma problemu.
  • D - Dobry pomysł.

Dany miał walczyć z Tonym i jego Nidoranem a potem Paul z jakimś innym chłopcem.

  • R - Będe waszym sędzią.
  • Tony - Nidoran! Przygotuj się!
  • D - Roselia choć.
  • Tony - Nidoran, Akcja!.
  • D - Roselia, Magiczny Liść!

Nidoran został trafiony Magicznym Liściem lecz to go nie zatrzymało i uderzył w Roselie Akcją. Potem zaatakował Trującym Żądłem. Roselia użyła Usypiającego Pyłku. Nidoran nie usnął lecz nie był w stanie cokolwiek zrobić ponieważ był bardzo senny. Wtedy Roselia zaatakowała Magicznym Liściem i Nidoran został pokonany.

  • R - Nidoran jest nie zdolny do walki. Wygrywa Roselia.

Tony podbiegł do Nidorana i wziął go na ręce.

  • Tony - Byłem bardzo dobry Nidoran.
  • P - Teraz nasza kolej.

Paul użył Shroomisha a jego przeciwnik Cubone.

Shroomisha nie trafiła kość ponieważ podskoczył lecz gdy wracała uderzyła go w głowę od tyłu. Cubone złapał ją.

Shroomish znów został zaatakowany.

  • P - Shroomish pozbieraj się!

Widać było, że Shroomish był bardzo zdenerwowany. Nagle wystrzelił jakiś czerwony promień z czubka głowy w stronę Cubone.

Promień trafił w Cubone i Cubone został otoczony czerwoną aurą. Widać było, że słabnie.

  • R - Pochłonięcie polega na tym, że Pokémon wysysa tym promieniem energię z przeciwnika i wciąga ją do siebie.

Wkońcu gdy promień znikł, Cubone usnął.

  • R - Cubone jest nie zdolny do walki. Wygrywa Shroomish.
  • P - Brawo Shroomish!

Paul go uściskał.

Obaj walczący podziękowali sobie za walke.

  • R - Dobrze dzieci, widzieliście walkę waszych kolegów z prawdziwymi trenerami. Teraz wracajmy do sali. Opowiecie co wam się najbardziej podobało.
  • D - My poczekamy na panią tutaj.
  • R - Dobrze. Gdy skończę lekcje przyjdę do was i stoczymy walki.

Chłopcy poczekali jakieś 30 minut i wkońcu Roxanne przyszło do nich.

  • R - Przepraszam was, ale nasze walki musimy przełożyć na jutro ponieważ dzieci mnie trochę zmęczyły na lekcji. :)
  • P i D - Nic nie szkodzi.

Powiedzieli tak tylko ze względów grzecznościowych lecz gdy tylko Roxanne odeszła krzykneli:

  • P i D - Niech to!!!!

Rozdział VI Pierwsza odznaka Paula

Nareszczcie gdy nadszedł następny dzień, chłopaki stali pod salą Pokémon ponieważ nie mogli się już doczekać. Paul wiedział, że ma wodnego Pokémona dzięki czemu ma małą przewagę oraz jego Shroomish nauczył się silnego ataku. Roxanne podeszła.

  • R - Gotowy Paul?
  • P - Od kilku dni. :)
  • R - Więc chodźmy.

Gdy weszli do sali, Paul z Danym zaczęli się po niej rozglądać. Miejsce na bitwe miało kamienne podłoże. Dany usiadł na trybunach a Paul i Roxanne zajeli pozycje.

  • R - No to zaczynamy! Geodude, wybieram cię!

Dany wyjął Pokédexa.

  • PDX -
  • Geodude, Pokémon Kamień. Geodude ma niezwykle cenną obronę dzięki czemu jest praktycznie odporny na wszystkie ataki fizyczne.

Roxanne wybrała Geodude jako pierwszego Pokémona do walki. Paul wybrał Mudkipa.

Geodude zrobił unik i zaatakował Mudkipa Walcem. Mudkip znów zaatakował Wodną Bronią i tym razem trafił. Potem zaatakował Błotnym Strzałem a następnie Szybkim Atakiem.

Mudkip został trafiony i odniósł poważne szkody.

Gdy Geodude znów dostał wodnym atakiem, Paul widział, że jest zmęczony więc nakazał Mudkipowi użyć Szybkiego Ataku. Po tym ataku Geodude został pokonany.

  • R - Geodude wracaj. Nosepass, wybieram cię!

Dany sprawdził go w Pokédexie tak samo jak Paul.

  • PDX -
  • Nosepass, Pokémon Kompas. Nosepass ma nos, który funkconuje jako elektromagnez oraz określa nim miejsce.
  • R - Zap Kanion!

Zap Kanion był tak silny, że Mudkip nie był w stanie dalej walczyć.

  • P - Dobrze walczyłeś, wracaj.

Paul wybrał Shroomisha.

Shroomish zaatakował tym atakiem lecz to mało zdziałało na Nosepassie. Shroomish użył Pochłonięcia lecz Nosepass zrobił unik.

Po tym ataku Shroomish mocno oberwał.

Gdy Nosepass zaczął biec w stronę Shroomisha. Wtedy Shroomish użył Węzła Trawy. Nosepass się potknął i nie mógł podnieść.

Shroomish trafił w Nosepassa i wyssał mu energię. Nosepass był niezdolny do walki.

  • R - Nosepass, wracaj. Paul gratulacje, proszę, oto twoja pierwsza odznaka.
  • P - Bardzo dziękuje. Shroomish byłeś ekstra!

Paul ze Shroomishem długo wpatrywali się w Odznakę Kamienia.

  • D - Teraz ja?
  • R - Przykro mi, ale moje Pokémony muszą odpocząć. Może przełożymy ją na dziś wieczór? :) Koło 19?
  • D - Ok.

Powiedział lecz pomyślach:

  • D - O Jezu! Ile jeszcze mam czekać!

Rozdział VII Czas na Dany'ego

Dany'ego aż nosiło. Nie mógł wytrzynać.

  • D - No nie, gdzie ona jest! Już jest 15 po 19 a jej jeszcze nie ma!
  • P - Uspokuj się. Napewno zaraz się pojawi.

Za chwilę Roxanne nadeszła.

  • R - Przepraszam...
  • D - Tylko nie mów przepraszam. Zawsze jak to mówisz słysze: musisz jeszcze czekać. <pomyślał>
  • R - ... że musiałeś czekać tyle czasu Dany.
  • D - A, nic nie szkodzi. Chodźmy już do sali.
  • R - Już idziemy.

Tym razem Paul zajął miejsce na trybunach a Dany z Roxanne zajęli pozycje. Roxanne znów pierwszego wybrała Geodude. Dany wybrał Roselie.

Geodude obronił się i zarazem zaatakował Walcem.

Geodude znów chciał się obronić Walcem lecz przez Taniec Płatków był trochę zamulony :)

Magiczny Liść trafił Geodude i on się trochę opamiętał.

Ten atak znokautował Roselię.

  • D - Roselia wracaj. Idź Shiftry!
  • P - Shiftry może sobie nieporadzić. Geodude to typ kamienny a nawet jeśli go pokona, to Roxanne i tak może wykorzystać jeszcze jednego Pokémona. <pomyślał>
  • D - Nasienny Pocisk!

Nasienny Pocisk trafił w Geodude.

Ten atak równierz trafił celnie lecz Geodude nadal się trzymał.

  • D - Co mam robić. To jedyne ataki Shiftry'ego które mogą wyrządzić jakieś szkody. <pomyślał>
  • R - Centro Cios!

Shiftry mocno oberwał od Geodude.

  • R - Widzisz Dany, ze mną nie jest tak łatwo. Geodude, Walec!

Nagle Shiftry, bez żadnego rozkazu Dany'ego uderzył w ziemię i jakiś nie widzialny podmuch odrzucił Geodude tak mocno, że Geodude nie był w stanie dalej walczyć.

Zap Kanion trafił w Shiftry'ego.

Gdy Nosepass użył Burzy Piaskowej nic nie było widać.

  • P - Nic nie widać!
  • R - Akcja!

Ponieważ Shiftry nie widział gdzie jest Nosepass, nie mógł zrobić uniku. Potem Nosepass użył Zap Kanionu i ponownie trafił.

  • R - Jeszcze raz Zap Kanion!
  • D - Shiftry, nie polegaj na wzroku lecz słuchu. Spróbuj usłyszeć z której strony leci Zap Kanion a następnie zrób unik.

Shiftry zaczął się dokładnie wsłuchiwać i wyczuj gdzie jest Zap Kanion oraz Nosepass i zrobił unik.

Oba ataki trafiły w Nosepassa. Piach już opadł i wszystko było widoczne.

Tym atakiem Nosepass został pokonany.

  • R - Nosepass, wracaj.
  • D - Shiftry jesteś super.

Dany uściskał Shiftry'ego.

  • R - Gratulacje. Proszę, twoja pierwsza odznaka.
  • D - Bardzo dziękuje.

Chłopcy pożegnali się z Roxanne i ruszyli w stronę Petalburga.

Rozdział VIII Nowa koleżanka

Kolejna sala, czyli kolejna kłótnia.

  • D - Ja pierwszy!
  • P - Ja!
  • D - Ty walczyłeś w Rustboro pierwszy!
  • P - A ty walczyłeś z Sidney'em! 1 członek Elitarnej Czwórki jest jak kilku liderów!
  • D - Więc będziesz mi to wypominał przed każdą salą? Nie moja wina!

Podczas tej kłótni nie zauważyli, że zboczyli z trasy.

  • P - Przestań się drzeć! Spójrz. To chyba nie jest droga 104.
  • D - Chyba nie.
  • P - Wszystko przez ciebie! Zagadałeś mnie i nie patrzyłem na znaki!
  • D - Właśnie sam sie przyznałeś, że to twoja wina! Gdybym ja miał mapę nie zgubilibyśmy się!
  • P - Skoro jesteś taki mądry to powiedz mi gdzie jesteśmy!

Dany zaczął się rozglądać. Z dala było widać morze oraz port. Spojrzał na mapę.

  • D - Jesteśmy w okolicach drogi 106.
  • P - Więc musimy się wrócić jeśli chcemy iść po odznakę do Petalburga.
  • D - A po co tam? Nie daleko od drogi 106 jest Dewford Town. Tam też jest sala Pokémon.
  • P - Aha, to tam idziemy? A jaka to sala?
  • D - Pokémonów Walczących.
  • P - Ok to tam ruszajmy.

Usłyszeli jakieś krzyki.

Nagle coś zerwało czapkę Danny'ego. Gdy się obejrzeli czapka leżała podziurawiona.

  • P - Łał.
  • D - To był Szpilo Pocisk. Zepsuł mi czapkę!
  • P - Ciesz się, że nie poleciał niżej. Czapke sie kupi a z głową by było trudniej. Choćby zobaczyć kto to zrobił.

Chłopaki poszli w stronę z której przyleciał Szpilo Pocisk. Ujrzeli dziewczynę w długich brązowych włosach, różowej bluzie z długimi rękawami, niebieskich spodniach z szelkami i długimi skarpetami oraz różowymi butami. Na głowie miała czapkę z kokardą. Przed nią stała Mawile z Cacneą w swojej szczęce.

  • ? - Ustaw ją w górę!

Mawile skierowała swoją szczękę z Cacneą ku niebu.

Szczęka Mawile zaczęła świecić i wystrzelił z niej żółty promień. Cacnea wyleciała w niebo jak torpeda.

Gdy Cacnea spadała Mawile uderzyła ją tym atakiem. Leżała wbita wziemię. Dany wyjął Pokédex i sprawdził oba Pokémony.

  • PDX -
  • Cacnea, Pokémon Kaktus. Żyje w suchych obszarach i atakuje swoimi rękami z igłami jak młotami.
  • Mawile, Pokémon Oszust. Mawile ma stalową szczękę na końcu rogów. Oszukuje każdego przeciwnika jej hipnotycznym słowem a następnie odwraca się by ugryźć.

Nieznana dziewczyna rzuciła w nią Pokéball i złapała ją.

  • ? - Brawo Mawile!
  • P - Niezła taktyka <szepnął>

Dziewczyna przywróciła swoją Mawile do Pokéballa i się odwróciła. Ujrzała chłopaków za krzakiem.

  • ? - Eee.... co wy tam robicie?
  • P i D - Yyy..... Nic.
  • ? - Aha... Tak wogóle to jestem Amy.
  • P - Ja Paul.
  • D - A ja Danny.
  • P - Masz silną Mawile.
  • A - Dzięki.

Amy spojrzała na podziurawioną czapke Danny'ego.

  • A - Co się stało z twoją czapką?
  • D - Twoja Cacnea.
  • A - Pewnie wtedy jak zaatakowała Szpilo Pociskiem a Mawile zrobiła unik.
  • D - Tak.
  • A - Ale wtedy jeszcze nie była moja więc nie moja wina. :)
  • D - Ale teraz już jest. <pomyślał>
  • P - Jesteś trenerką?
  • A - Nie, koordynatorką. Mam już wstążke z Rustboro City a teraz wybieram się na pokaz do Slateport City.
  • D - My mamy odznaki z Rustboro a teraz idziemy do sali w Dewford Town.
  • P - Hej, przecież Dewford jest po drodze do Slateportu. Możemy razem iść.
  • A - No jasne. W grupie zawsze raźniej. :)
  • P - Startera dostałaś od Profesora Bircha?
  • A - Tak, wy też?
  • P - Też, ja wziąłem Mudkipa.
  • D i A - A ja Torchica. Ty też?
  • P - Musiałaś brać startera dzień wcześniej lub później od nas.
  • A - Torchic, wybieram cię. Dany, pokaż swojego.

Dany wypuścił z Pokéballa Torchica. Torchic Danny'ego spojrzał na Torchica Amy i zaczął do niej biec. Przytulał się do niej.

  • A - Mój Torchic to samica i twój się chyba zakochał.

Nagle Torchic Amy użył na Torchicu Danny'ego Dziobania a potem odepchnął go Szybkim Atakiem.

  • D i A - Torchic!
  • D - Torchic nic ci nie jest?
  • A - Torchic dlaczego tak potraktowałaś nowego kolegę!?
  • D - Dobra, starczy tej zabawy, wracaj Torchic.
  • A - Ty równierz.

Oba Torchiki wróciły do Pokéballi.

  • P - Ruszamy dale?
  • D - Tak.

Wszyscy wyruszyli w dalszą podróż.

Rozdział IX Podwójna Walka

Trójka postanowiła sobie zrobić postój i nakarmić swoje Pokémony.

  • P - Mudkip, Shroomish, wychodźcie!
  • D - Torchic, Roselia, Shiftry, wy też!
  • A - Torchic, Mawile, Cacnea, Eevee, jedzenie!

Wszystike Pokémony wyszły.

  • P - Jaki słodki Eevee.
  • A - Dzięki. :)

Dany wyciągnął Pokédex.

  • PDX -
  • Eevee, Pokémon Ewolucja. Jest rzadkim Pokémonem. Ma kilka ewolucji.
  • P - Co znaczy, że ma kilka ewolucji?
  • D - Przykładowo, twój Mudkip. Mudkip ewoluuje ci w Marshtompa, tylko w niego. An Eevee może ewoluował w Flareona, lub Vaporeona, Jolteona, Espeona i Umbreona.
  • A - Zapomniałeś o Glaceonie i Leafeonie. One są z Sinnoh.
  • D - No tak.
  • P - To fajnie, że ma tyle możliwości ewolucyjnych. A w jakiego byś chciała by ewoluował?
  • A - Jeszcze niewiem.

Pokémony zabrały się za jedzenie. Torchic Danny'ego omijał Torchica Amy.

  • P - Może troche potrenujemy?
  • A - Zrobimy Podwójną Walkę?
  • D - A co to jest?
  • A - Walka dwóch trenerów, którzy jednocześnie używają dwóch Pokémonów.
  • P - Ok, wchodze w to.

Paul się ustawił ze swoimi Mudkipem i Shroomishem. Amy ze swoją Cacneą i Eeveem.

Oba ataki trafiły celnie.

Cacnea i Eevee odlecieli i te ataki ich troche uszkodziły.

Eevee schował się pod ziemię i wyskoczył zpod Shroomisha.

  • P - Jeszcze raz!

Eevee był w powietrzu więc nie miał szans uciec. Pochłonięcie trafiło w Eevee'go i uśpiło go. Cacnea musiała się bronić przed dwoma Pokémonami.

Cacnea się potknęła.

Mudkip tym atakiem pokonał Cacneę.

  • A - Wygrałeś. Może pójdziemy do centrum?
  • P i D - Ok.

Gdy doszli do centrum, Paul i Amy uleczyli swoje Pokémony. Potem ruszyli dalej.

Rozdział X Apele

Amy chciała poćwiczyć swój apel na pokaz w Slateportu.

Eevee Amy zrobił koło z tunelami i zaczął robić następny w środku tego koła.

Ze wszystkich tuneli wyleciały Kule Cienia i wszystkie wybuchły. Paul i Dany klaskali.

  • P i D - Brawo!

Amy z Eeveem się ukłonili. Usłyszeli chuk i spojrzeli w strone z której dobiegł. Zobaczyli jasny rozprysk w powietrzu.

  • A - Piękne! Choćmy zobaczyć co to było!

Wszyscy pobiegli w źródło rozprysku. Zobaczyli dwóch chłopaków. Jeden miał brązowe włosy, dżinsy, niebieską bluze z krótkimi rękawami, czarne rękawiczki bez palców, pasek na Pokéballe i szalik. Obok niego stał Squirtle. Drugi chłopak który leżał na trawie i się przypatrywał miał długie ciemne włosy, dżinsy, czarno białą bluze, pod nią białą koszulke i czarną czapke. Obok niego leżał Cyndaquil.

  • ? - Nieźle!
  • A - Cześć, jestem Amy.
  • P - Ja Paul.
  • D - Ja Danny.
  • ?na trawie - Jestem Maks.
  • ?stojący - Kevin.
  • A - Ja też jestem koordynatorką. Widziałam finał twojego apelu. Mógłbyś mi go pokazać?
  • K - Jasne. Squirtle, przygotuj się. Bąbelki!

Squirtle użył Bąbelków a potem zamroził i zarazem utrzymywał Lodowym Promieniem. Kontrolując je, przyciągnął je do siebie. Wkońcu je puścił i wszystkie spadały na niego. Wybijając się w powietrze użył Szybkiego Skrętu i rozbił je.

  • A - Super!!

Paul wyjął Pokédex i sprawdził Squirtla oraz Cyndaquila stojącego obok Maksa.

  • PDX -
  • Squirtle, Pokémon Mały Żółw. Potrafi schować swoją długą szyje w skorupe by rozpocząć niesamowite wodne ataki z niezwykłą dokładnością.
  • Cyndaquil, Pokémon Ognista Mysz. Zwykle łagodny, lecz gdy zdenerwowany potrafi strzelać swoimi płomieniami.
  • D - Skąd jesteście?
  • K - Ja z Cerulean City z Kanto.
  • M - Ja z Ecruteak City z Johto.
  • P - Nie wybieracie się czasem do Dewford?
  • K i M - Tak, wy też?
  • P, D i A - Tak.
  • A - Może razem podróżujmy?
  • K i M - No jasne!
  • P - W grupie raźniej! ;)

W plecaku Maksa coś zaczęło się trząś. Maks wyjął z plecaka jakieś jajko.

  • M - Wykluwa się!

Z jajka Maksa wykluł się mały Eevee! Eevee Amy odrazu zaczął bawić się z maluchem.

  • M - Wreszcie się wykluł.

Gdy już wrócili swoje Pokémony do Pokéballi ruszyli ponieważ od Dewford dzielił już ich tylko krok.

Rozdział XI Serfowanie

Dróżyna doszła już do Dewford. Amy najpierw chciała pójść na plaże więc tak zrobili. Plaża była zapełniona ludźmi.

  • P - Chodźmy popływać!
  • A - Ja zostaje, poopalam się. :)
  • K - Jak chcesz.

Chłopaki wskoczyli do wody. Wśród serferów Maks dojrzał Brawly'ego, tutejszego lidera.

  • M - Patrzcie, to Brawly!

Brawly serfował a obok niego Hariyama. Paul poodpłynął do niego.

  • K - Po co on tam płynie?
  • D - Pewnie wyzwać lidera na pojedynek.
  • P - Cześć, chciałbym wyzwać cie na pojedynek.
  • B - Nie mam teraz czasu młody, nie widzisz?
  • P - A kiedy będziesz miał?
  • B - Niewiem, może jutro.
  • P - Co?! Jutro?!
  • B - A masz z tym jakiś problem? To idź do innej sali.
  • P - A wcześniej się nie da?
  • B - Nie.

Brawly ze swoim Hariyamą odpłynął dalej.

  • P - Jutro to ja już mam zamiar być gdzie indziej.
  • M - Daj spokój.
  • D - Przecież z Roxanne też czekaliśmy. Ja musiałem czekać 2 dni.
  • P - Ale wtedy była inna sytuacja. Ona miała lekcje an on sobie poprostu serfuje.
  • M - Poprostu serfuje? Myślisz, że to takie proste?
  • P - Staje na desce i daje się pchać falą. Faktycznie skomplikowane.
  • M - No to spróbuj.
  • P - A skąd sobie wezwe deske?
  • M - Z wypożyczalni.
  • P - Ok to chodźmy.

Danny i Kevin zostali w wodzie a Paul z Maksem poszli po deski. Za jakiś czas przyszli i weszli do wody.

  • M - Stawaj.

Paul chciał stanąć lecz położył jedną nogę i się poślizgnął. Wpadł do wody.

  • M - Hahaha xD
  • P - To był mój pierwszy raz.

Spróbował jeszcze raz, i jeszcze raz lecz wciąż to samo.

  • M - I co? Nie takie łatwe. :)
  • P - A ty umiesz?
  • M - Patrz i ucz się.

Maks faktycznie bardzo dobrze sobie radził na desce.

  • D - Łał!
  • K - On jest w tym bardzo dobry.

Paul też był pod wrażeniem lecz tego nie okazywał. Wkońcu wrócili do Amy.

  • A - Widziałam cię Maks na desce, jesteś niesamowity!
  • M - Dzięki.

Paul się nie odzywał przez większość czasu. Zrobiło się późno.

  • A - Kiedy będziecie walczyć? Może już chodźmy do sali.
  • D - Paul rozmawiał z liderem i dopiero jutro może znajdzie czas.
  • A - Aha. To co robimy?
  • K - Może przejdziemy się po plaży?
  • A, D i M - Ok.

Wzdłuż plaży było pełno Wingullów. Wkońcu zrobili sobie przerwe przy jakiś kamieniach. Siedli na nich.

  • A - Dziś jeszcze nie karmiliśmy Pokémonów! A jak je tu wypuścimy to odrazu zobaczą morze.
  • K - Dobry pomysł.

Wszyscy wypuścili swoje Pokémony. Paul Mudkipa, Shroomisha, Dany Torchica, Roselie, Shiftry'ego, Amy Torchica, Mawile, Cacnee, Eeveego, Maks Cyndaquila, Eevee, Noctowla (to jest Shiny Pokémon), Riolu, Kevin Squirtla, Buizela, Plusle i Minuna.

  • A - Twój Noctowl jest Shiny Pokémonem!
  • P - Co to za Pokémony?

Paul wyjął Pokédex lecz ten nie mógł zlokalizować Riolu i Buizela.

  • A - Nie masz wgranej listy Pokémonów z Sinnoh. Ja mam.

Amy wyjęła swój Pokédex.

  • PDX -
  • Riolu, Pokémon Emocje. Kiedy jest smutny lub zły, jego aura staje się silniejsza i sygnalizuje sojuszników.
  • Buizel, Pokémon Morska Łasica. Przechowuje powietrze w swoim worku na szyi i wykorzystuje je do pływania. Podczas pływania jego wirujące ogony działają jak silnik.

Wszystkie Pokémony wskoczyły do wody. Trenerzy przygotowali jedzenie.

  • A - Chodźcie jeść!

Pokémony zaczęły jeść i zaprzyjaźniły się ze sobą.

  • M - Paul, powalczymy?
  • P - No, jeden na jednego?
  • M - Może być. Cyndaquil chodź!
  • P - Mudkip ty walczysz. Zaczynaj.
  • M - Prędkość!
  • P - Błotny Strzał!

Oba ataki trafiły

Gdy te ataki się ze sobą zetknęły powstała para.

Mudkip oberwał prędkościął.

Mudkip odrazu został odepchnięty Kręgiem Ognia. Potem Cyndaquil użył go jeszcze raz i wbił Mudkipa w kamień.

  • M - Super Cyndaquil!

Paul podniósł Mudkipa.

  • P - W tym też musi być lepszy <pomyślał>

Wkońcu zaczęło się robić ciemno. Wszyscy pozbierali Pokémony i poszli do Centrum by zostać na noc. W nocy Maks się obudził i zauważył, że Paula nie ma. Podszedł do okna. Zobaczył, że Paul próbuje serfować w morzu. Maks wziął deske, przebrał się w kąpielówki i poszedł do morza.

  • P - Co ty tu robisz?
  • M - Mógłbym spytać o to samo. :) Może ci pomóc?
  • P - Nie, nie potrzebuje pomocy.
  • M - Bez obrazy, ale patrząc na to co robisz, nie zgodze sie z tobą. :)

Maks zaczął serfować.

  • P - Jak ty to robisz?!
  • M - Więc jednak chcesz pomocy? :)
  • P - No dobra, chce.

Maks zaczął tłumaczyć Paulowi jak się utrzywymać. Wkońcu Paulowi udało się.

  • P - Ja serfuje! Dzięki Maks.
  • M - Nie ma sprawy. ;)

Zza kamieni wyszedł Brawly.

  • B - No nieźle. To wy chcieliście walczyć?
  • P i M - Tak.
  • B - Przyjdźcie do mnie rano.

Brawly poszedł. Chłopaki wkońcu też wrócili i położyli się spać.

Rozdział XII Moc Dłoni Riolu

Rano wszyscy się obudzili.

  • D - Zieeeeew, ciekawe kiedy Brawly zgodzi się na walki.
  • P i M - Już możemy iść :D
  • K - Skąd wiecie?
  • M - Nasza sprawa :) To ubieramy się i idziemy.
  • A - A jaka kolejność?
  • K - Hmmm... Może ciągnijmy zapałki?
  • P - Ok.

Kolejność była taka: Maks, Paul, Danny, Kevin. Wszyscy się ubrali i poszli do sali gdzie czekał na nich Brawly.

  • B - Kto pierwszy?
  • M - Ja.

Reszta zajęła siedzenia na trybunach. Brawly wybrał Machopa pierwszego a Maks Cyndaquila.

Cyndaquil obronił się Kręgiem Ognia. Potem znów użył tego ataku a następnie Prędkości.

Tym razem Machop zablokował ten atak Krzyżo Ciosem. Cyndaquil użył Miotacza Płomieni lecz Machop użył Kontry i Miotacz Płomieni trafił Cyndaquila.

Machop złapał Cyndaquila, wyskoczył w powietrze, obkręcił się pare razy, i spadając wbij Cyndaquila w ziemię. Cyndaquil leżał znokautowany.

  • M- Cyndaquil wracaj. Riolu, idź!

Riolu już był przygotowany.

Gdy Riolu miał już kopnąć Machopa, ten złapał go za jego płonącą nogę i zrobił mu rzut młotem.

Machop gdy złapał Riolu za płonącą nogę, poparzył sobie dłonie i nie mógł wykonać ruchu.

Riolu pokonał tym atakiem Machopa.

Riolu zrobił unik i zaatakował Ognistym Kopnięciem lecz Hariyama zrobił mu tak jak Machop, rzut młotem a następnie zaatakował Ramieniem Oporowym.

  • P - Dlaczego Hariyamy nie poparzyło tak jak Machopa?
  • D - To jego specjalna zdolność o nazwie Grubość Tkanki. Polega na tym, że ataki ogniste i lodowe nie krzywdzą go tak jak zazwyczaj.
  • B - Nokaut!

Hariyama uderzył Riolu z całej siły.

Hariyama podrzucił Riolu a gdy ten spadał, złapał go i rzucił nim o ziemię. Riolu ledwie mógł się podnieść. Jego dłoń zaczęła świecić.

Dłoń Riolu dalej świeciła, a ten podbiegł do Hariyamy przystawił tę dłoń do jego brzucha i wystrzelił z niej promień który pokonał Hariyame.

  • M - Brawo Riolu!

Maks podbiegł do Riolu i przybił z nim piątke. Brawly dał mu odznakę. Poszedł do Centrum Pokémon i za chwilę wrócił.

  • P - Teraz moja kolej!

Rozdział XIII Moc Shroomisha

Paul stał na polu walki i wybrał pierwszego Mudkipa. Brawly znów wybrał jako pierwszego Machopa.

Mudkip ucierpiał lecz użył Szybkiego Ataku a następnie Błotnego Strzału. Machop użył Krzyżo Ciosu. Mudkip zaatakował Błotnym Strzałem ale Machop użył Kontry i potem Ciosu Karate.

Szybki Atak nie wiele zdziałał. Mudkip jeszcze raz go użył i Machop przewrócił się na ziemie. Wtedy Mudkip użył Wodnej Broni i Błotnego Strzału. Oba ataki trafiły. Mudkip chciał użyć jeszcze Szybkiego Ataku lecz Machop zaatakował Krzyżo Ciosem.

Mudkip po tym ataku nie był w stanie dalej walczyć. Paul wybrał Shroomisha.

Machop znów się przewrócił. Wtedy Shroomish użył na nim Pochłonięcia. Brawly wybrał Hariyame. Shroomish chciał użyć Pochłonięcia lecz Hariyama zrobił unik i zaatakował Ramieniem Oporowym. Następnie Ciosem Witalnym. Chciał jeszcze raz użyć Ramienia Oporowego lecz Shroomish użył Węzła Trawy i Hariyama się potknął. Mimo to dosięgnął do Shroomisha i go popchnął. Shroomish ledwo się utrzymywał na nogach.

  • P - Ech, trudno. Innym razem wygramy <pomyślał>

Wtedy Shroomish zaczął świecić.

  • P - Shroomish ewoluuje!

Shroomish przekształcił się w Brelooma. Paul sprawdził Brelooma w Pokédexie.

  • PDX -
  • Breloom, Pokémon Grzyb. Jest ewolucją Shroomisha. Jego doskonała praca nóg pozwala być blisko przeciwnika gdzie prezentuje swoje ciosy.
  • P - Super!

Ręka Brelooma zaczęła świecić i z wielką szybkością uderzył nią w Hariyame.

Hariyama mocno oberwał. Breloom znów urzył Mach Ciosu a potem Pochłonięcia. Hariyama był pokonany.

  • P - Brawo Breloom!

Brawly wręczył Paulowi odznakę. Następny był Dany.

Rozdział XIV Shiftry kontra Medicham

Tym razem Brawly pierwszego wybrał Hariyame.

  • K - Czyli Machop będzie teraz drugi.
  • A - Niewiadomo.
  • P - Brawly może mieć jeszcze inne Pokémony.

Dany wybrał Roselię. Hariyama zaczął Nokautem lecz chybił a Roselia zaatakowała Magicznym Liściem. Hariyama znów zaatakował Nokautem i tym razem trafił. Następnie zaatakował Witalnym Ciosem. Roselia była dość zraniona. Użyła Magicznego Liścia a następnie Usypiającego Pyłku. Hariyama był lekko osowiały lecz nie usnął.

Ten atak jeszcze bardziej zaczął usypiać Hariyame. Mimo to, Hariyamie udało się urzyć Seismicznego Wstrząsu i pokonać Roselia. Po wykonaniu tego ataku usnął.

  • B - Hariyama powrót. Wybieram cię Medicham!
  • D - Wracaj Roselia. Idź Shiftry!

Medicham zaczął Ognistą Pięścią lecz Shiftry zrobił unik i zaatakował Nasiennym Pociskiem. Następnie zaatakował Niszczycielem Skał. Medicham użył Wysokiego skoku i wykopu. Znów zaatakował Ognistą Pięścią i tym razem trafił.

Shiftry znów oberwał lecz odegrał się Ostrym Wiatrem a potem Niszczycielem Skał. Medicham zaatakował Wysokim skokiem i wykopem. Znów użył Ognistej Pięści. Shiftry był poparzony. Medicham użył Ukrytej Siły. Shifty obronił się Tańcem Mieczy i zaatakował Ostrym Wiatrem. Potem użył Nasiennego Pocisku i znokautował Medichama Niszczycielem Kamieni. Dany dostał odznakę. Został jeszcze Kevin.

Rozdział XV Buizel i Medicham

Tylko Kevin jeszcze został. Wybrał na pierwszego Pokémona do walki Squirtla a Brawly Machopa.

Machop oderzał w skorupe Squirtla aż wkońcu ze skorupy zaczęły wylatywać Bąbelki. Squirtle wykorzystał chwile nie uwagi i wyszedł ze skorupy. Następnie zaatakował Szybkim Skrętem. Chciał zamrozić Machopa Lodowym Promieniem lecz Machop zrobił unik i zaatakował Krzyżo Ciosem. Potem Ciosem Karate. Squirtle znów użył Szybkiego Skrętu. Machop chciał ponownie zaatakować Krzyżo Ciosem lecz Squirtle zaatakował Łomotem Czaszką.

Wodna Broń trafiła w Squirtla.

Machop już ze Squirtlem, wyskoczył, obkręcił się i zaczął spadać.

Squirtle się schował dzięki czemu nie uderzył głową w ziemie a dzięki silnej Wodnej Broni wystrzelili z Machopem w powietrze. Squirtle ustawił Machopa pod sobą i gdy spadli Machopa wbiło w ziemię. Nie był w stanie dalej walczyć.

  • B - Powrót. Medicham, wybieram cię! Ukryta Siła!
  • K - Schowanie!

Squirtla nie trafiła Ukryta Siała lecz gdy Squirtle wyszedł ze skorupy, Medicham znokautował go Ognistą Pięścią. Wtedy Kevin wybrał Buizela. Buizel zaatakował Wodnym Strumieniem. Machop chciał użyć Wysokiego skoku i wykopu lecz Buizel użył Bomby Dźwięku. Medicham zaatakował Ognistą Pięścią a Buizel Lodowym Ciosem. Oba Pokémony stały ze swoimi pięściami na twarzach. Swoim ogonem Buizel podkosił Medichama i znów zaatakował go Lodowym Ciosem. Tym atakiem go pokonał.

  • B - Proszę twoją odznakę.
  • K - Dziękuje.
  • M - Ruszamy dalej.
  • B - Żegnajcie, miło było was poznać.
  • P, D, A, M i K - Pa Brawly.

Trenerzy wyruszyli z Dewford w stronę Slateportu.

Rozdział XVI Złodziejski Zigzagoon

Ekipa zrobiła sobie postój. Amy i Kevin ćwiczyli swoje apele, Paul trenował ze swoim Breloomem a Dany z Maksem zrobili sobie walkę. Gdy mieli rozpącząć, Maks wyciągnął z plecaka baton.

  • D - Będziesz to teraz jadł?
  • M - Podczas treningów musze jeść coś słodkiego.
  • P - Musisz?
  • M - No dobra, chcę. Walczymy?
  • D - Ta... Torchic, Żar!
  • M - Eevee Kopanie!

Eevee schował się pod ziemię i wyskoczył zza Torchica wskakując na niego.

Ognisty Wir wurzycił w powietrze Eevee. Torchic Amy zaczęła się przyglądać walce.

Oba ataki trafiły. Eevee był zmęczony po wyrzucie Ognistego Wiru i ledwo się trzymał.

Tym atakiem Eevee został pokonany. Maks położył na ziemi batona by przyjść po Eeveego.

  • M - Eevee całkiem nieźle jak na twoją pierwszą walkę. ;)

Gdy wrócił po batona, jego już nie było.

  • M - Ej, kto mi ukradł batona?
  • D - Ja tu stałem.
  • A - Ja byłam zajęta apelem.
  • K - Ja tak samo.
  • P - Ćwiczyłem z Breloomem.
  • M - To co sie z nim stało?!
  • P - To tylko baton. Może jakiś dziki Pokémon go zabrał.
  • M - Ja go znajdę.

Maks poszedł w głąb lasu. Inni ze swoimi Pokémonami pobiegli za nim. Dogonili go. Obok nich przechodził mały Azurill.

  • A - Jaki słodki! Sprawdze go.

Amy wyjęła Pokédex lecz zapatrzyła się na Azurilla. Nagle coś wyrwało jej go z ręki.

  • A - Gdzie mój Pokédex?!
  • K - Tu jest jakiś złodziejaszek.
  • P - Ale to nie żadne z nas.

Paul z dala zauważył coś biegnącego. Zaczął iść w tym kierunku. Reszta za nim. W pewnym momencie ujrzał norę przy drzewie. Zajrzał do niej.

  • P - Jacie! Chodźcie zobaczyć!

W norze leżały Pokédex Amy, baton Maksa, Luxury Ball, Master Ball, Kamień Wody, Kamień Ognia i różne śmiecie.

  • A - Mój Pokédex!
  • M - Mój baton! :)

Dany się odwrócił i ujrzał złego Zigzagoona.

  • D - Zobaczcie. To chyba jego nora.
  • P - To jest Zigzagoon?

Amy miała w ręce Pokédex więc go sprawdziła.

  • PDX -
  • Zigzagoon, Pokémon Mały Szop Pracz. Zigzagoon jest bardzo ciekawski i chodzi zygzakiem między rzeczami które go interesują.
  • P - Złapie go. Mudkip Błotny Strzał!

Zigzagoon zrobił unik i zaatakował Akcją.

Mudkip trafił Zigzagoona i następnie zaatakował go Wodną Bronią. Zigzagoon zaatakował Warczeniem a potem Akcją. Mudkip się podniósł, zaatakował Błotnym Strzałem a potem Szybkim Atakiem. Paul rzucił Pokéball i złapał Zigzagoona!

  • P - Tak!
  • M - Te żeczy to chyba możemy sobie wziąść?
  • D - To będzie kradzież.
  • M - Nie, kradzież to by była jakbyśmy wiedzieli czyje są. A tak to będą tu leżały i się zmarnują.
  • A - Może wejmiemy?
  • D - Jak chcecie. Ja żadnej nie biore.
  • P - I dobrze bo są tylko cztery. :D

Paul wziął Kamień Wody, Amy Kamień Ognia, Kevin Luxury Ball a Maks Master Ball i ruszyli dalej.

Rozdział XVII Ewolucja z miłości

Ekipa była już niedaleko Slateportu gdy zaczęły gonić ich Beedrille. Uciekali co sił w nogach. Dobiegli do jakiejś przepapaści.

  • P - No to jesteśmy załatwieni!

Beedrille leciały prosto na nich.

Wyładowanie położyły Beedrille na ziemie.

  • D - Mamy troche czasu zanim się podniesą.
  • A - To spadajmy!

K - Plusle, Minun, powrót. Ekipa uciekła i wróciła na trasę. Nagle usłyszeli jakieś bzyczenie.

  • D - To chyba nie...
  • P - Chyba niestety tak...

Odwrócili się. Leciały na nich rozwścieczone Beedrille! Znów zaczęli uciekać. Danny i Amy zaczęli wyciągać Pokéballe, gdy się potknęli. Ich Pokéballe spadły z małej skały.

Beedrille usnęły.

  • D - Powrót. Teraz trzeba poszukać Torchiców.

Tym czasem gdy Pokéballe upadły na ziemię wyskoczyły z nich Torchicy. Zaczęły się rozglądać.

  • D T - Musimy ich znaleść ale chyba wspinaczka po skale nic nie da.
  • A T - Rób co chcesz, mnie to nie obchodzi. Ide szukać Amy.
  • D T - Ech...

Torchic Dany'ego chodził za Torchic Amy. Powiew wiatru zepchnął śpiące Beedrille ze skały. Gdy upadły, obudziły się i poleciały za Torchicami.

  • D T - Co tak bzyczy?

Obejrzał się za siebie i zobaczył Beedrille.

  • D T - Beedrille!
  • D A - O czym ty ga... Aaa!!!
  • D T - Nie bój się! Obronie Cie!
  • D A - Ta, napewno.

Torchic Dany'ego użył Żaru a potem Ognistego Wiru. Beedrille zostały zranione lecz zaczęły atakować Torchicy Żądleniem. Ekipa znalazła ich i zobaczyła atakujące ich Beedrille. Jeden Beedrill uderzył Torchic Amy Trującym Żądłem. Drugi Torchic wpadł we wściekłość i zaczął dziobać tego Beedrilla. Beedrill go atakował Żądłem lecz ten się nie poddawał.

  • T A - Mój bohater!<pomyślała>

Beedrill zaatakował mocno Trującym Żądłem.

  • D - Torchic!

Torchic Dany'ego zaczął się podnosić i świecić. To była ewolucja. Ewoluował w Cambuskena.

  • D - Super!!!
  • T A - Łał!<pomyślała>

Cambusken zaatakował Beedrilla Mega Kopnięciem a potem Powietrznym Cięciem. Potem potężnym Ognistym Wirem wypłoszył Beedrille. Torchic Amy zaczęła się do niego tulić.

  • D - Brawo Cambusken!!!

Amy przytuliła swoją Torchic. Wkońcu gdy się pozbierali ruszyli do Slateportu.

Rozdział XVIII Nowa Wstążka i członek ekipy

Ekipa dotarła już do Slateportu. Doszli przed Halę Pokazową. Przed nią było wielu koordynatorów oraz Pokémonów.

  • A - Zdobęde 2 wstążke!
  • K - Raczej ja 3!
  • A - Masz już dwie wstążki?
  • K - Tak, zobacz.

Kevin pokazał Amy swoje wstążki.

  • A - Ja ma tylko tą.

Pokazała ją.

  • D - Wiecie już jakich Pokémonów użyjecie?
  • K - Ja Squirtla i Minuna.
  • A - Ja Eeveego i Cacneę.

Wkońcu pokaz się rozpoczął. Pierwszym zawodnikiem był Kevin. Wykonał swój apel który ćwiczył ze Squirtlem. Sędziowie mieli go ocenić.

  • Contesta - Squirtle swoim Szybkim Skrętem rozbił zamrożone Bąbelki. Jest silnym Pokémonem. Daje 8 punktów.
  • Siostra Joy - Squirtle faktycznie jest silny. 9 punktów.
  • Mr. Sukizo - To było nadzwyczajne. 9 punktów.

Kevin dostał 26 punktów. Wystąpiło paru koordynatorów i była kolej Amy. Wybrała Eeveego.

Eevee zrobił dziuru dookoła a w środku kręgu dziór, zrobił jeszcze jedną i został w niej. Następnie użył Kul Cienia i wyleciały ze wszystkich dziór. W powietrzu zderzyły się ze sobą i powstał piękny błysk.

  • Contesta - Bardzo ładny koniec. 8,5 punkta.
  • Mr. Sukizo - Nadzwyczajne. 8 punktów.
  • Siostra Joy - Ten Eevee jest słodki :) 9 punktów.

Amy dostała 25,5 punkta. W końcu do finału doszli Amy i Kevin. Amy wybrała Cacneę a Kevin Minuna.

Cacnea oberwała. Następnie Minun użył Wyładowania. Amy straciła trochę punktów. Cacnea się pozbierała i użyła Skręto Ciosu. Potem Szpilo Pocisku i znów Skręto Ciosu. Minun mocno dostał i stracił dużo punktów. Wstał i znowu użył Iskry. Cacnea chciała użyć Szpilo Pocisku lecz Minun używając Wyładowania zniszczył szpilki. Kevin znów stracił wiele punktów. Minun użył Iskry. Znowu jej użył lecz gdy był przy Cacnei, ona użyła Skręto Ciosu. Kevin stracił swoje ostatnie punkty. Amy wygrała wstążke.

  • A - Tak!!!
  • Contesta - Proszę, Wstążka Slateport.
  • A - Bardzo dziękuje.
  • ? - Silna ta jej Cacnea.

Powiedział to chłopak siedzący obok Paula, Dany'ego i Maksa.

  • P - No. Jestem Paul, a to są Dany i Maks.
  • ? - Jestem Ash. Pochodzę z Kanto. Wy podróżujecie z tymi Amy i Kevinem?
  • M - Tak. Dołączysz do nas?
  • As - Jeśli chcecie to pewnie.
  • D - Jasne że chcemy.

Po wyjściu z Hali Pokazowej chłopaki wytłumaczyli Amy i Kevinowi o Ashu. Poznali się i ruszyli w stronę Mauville City.

Rozdział XIX Operacja Bagon!

Ekipa po drodze zapoznała się z Ashem. Dowiedzieli się paru rzeczy o nim. Naprzykład, że jest z Pallet Town, na startera wybrał Bulbasaura albo, że jego pierwszy, złapanym pokiem był Pichu. Po długiej podróży bez postoju postanowili zrobić przerwę.

  • As - Nie chciał by ktoś zrobić ze mną Podwójnej Walki?
  • M - Ja zrobie :)

Ash i Maks ustawili się do walki. Maks użył Noctowla i Riolu a Ash Bulbasaura i Pichu. Noctowl użył Powietrznego Cięcia na Bulbasaurze a Riolu Gromo Ciosu na Pichu. Bulbasaur i Pichu odegrali się Ostrym Liściem i Stalowym Ogonem. Następnie zaatakowali Ciosem Głowąm i Iskrą. Lecz zanim Bulbasaur dobiegł do Noctowla, ten użył Ekstra Zmysłu a Riolu obronił się przed Pichu Mocą Dłoni. Noctowl użył Hipnozy i Bulbasaur nie mógł atakować. Riolu poparzył Pichu Ognistym Kopnięciem. Ash zadziwiając innych kazał Pichu użył Elektro Szoku na Bulbasaurze! Gdy Bulbasaur został nim trafiony, trochę ucierpiał lecz wyszedł z hipnozy. Następnie użył Nasionka Mocy na Noctowlie. Gdy ptak spadał, Bulbasaur użył Ciosu Głową i pokonał go. Riolu został sam na dwóch. Bulbasaur chciał go zaatakować Nasionkiem Mocy lecz ten odbił go Ognistym Kopnięciem. Mimo to Pichu zaatakował go Elektro Szokiem i dobił Stalowym Ogonem. Nagle usłyszeli wielki chuk. Pobiegli w jego stronę i ujrzeli przewróconą ciężarówke a obok niej Centrum Pokémon z rozwaloną ścianą!

  • As - Ale kraksa!
  • A - Szybko! Musimy sprawdzić czy nikt nie został ranny!

Z ciężarówki ledwo wyszedł jakiś mężczyzna w centrum leżało pełno rannych Pokémonów.

  • K - Proszę pana, co się stało?!
  • Męż - Ja... ja... niewiem... Jechałem już bardzo długo i wkońcu przysnąłem za kierownicom.
  • P - Przecierz przez pana mógł ktoś zginąć!
  • Męż - Ja.. nie... nie chciałem.
  • D - Odpuść mu Paul! Trzeba sprawdzić stan Pokémonów. Kevin, Ash, zostańcie z nim a my sprawdzimy centrum.
  • As i K - Jasne.

W centrum przybiegła do sali z rozwaloną ścianą Siostra Joy z dwoma Chansey oraz z jakimś doktorem. Wyjaśniono im co się stało.

  • Dok - Trzeba zaopiekować się tymi Pokémonami! Pomożecie?
  • D - Oczywiście.

Wszyscy podnosili Pokémony, przenosili ich do innej sali, bandażowali i sprawdzali inne rzeczy. Dany nadzwyczajnie sobie radził. Dla kierowcy z ciężarówki została wezwana pomoc. Pokémony były w dobrym stanie oprócz jednego Bagona. Był bardzo zraniony, miał wysoką gorączke oraz jego tętno spadało.

  • SJ - Doktorze co robić?
  • Dok - Ech... Nie mam pojęcia...

Bagon był nieprzytomny.

  • A - Tętno jest coraz mniejsze!
  • Dok - Chansey, elektro wstrząsy!

Chansey przy użyciu maszyn robiły Bagonowi elektro wstrząsy lecz to mało pomagało.

  • SJ - Maszyna ma za mało mocy.
  • K - Trzeba go ratować!
  • D - Czy mogę się nim zająć?
  • Dok - Jeśli masz jakikolwiek plan to próbuj.
  • D - Kevin, daj swojego Squirtla! Maks Riolu! Paul Mudkipa!

Paul Kevin i Maks wykonali polecenie.

Gdy poki wykonały polecenia Dany nakazał Riolu rozbić lud Gromo Ciosem. Potem pozbierał kawałki lodu do woreczka i przyłożył do głowy Bagona.

  • SJ - Temperatura spada i unormowuje się!
  • D - Ash daj Pichu. Niech celuje lekkim Elektro Szokiem w tę maszyne. Pichu to zrobił lecz to nic nie dało. Użył jeszcze raz lecz z całej siły tego ataku na maszynie. Chansey zaczęły elektro wstrząsami wybudzać Bagona. Udało się!
  • SJ - Bagon się obudził i wraca do formy!
  • P, A, M, K - Taaak!!!
  • As - Brawo Dany!
  • Dok - Dany, jesteś bardzo dobrym lekarzem.
  • D - Dziękuje :).

Wkońcu Bagon był w dobrej formie lecz musiał dużo odpoczywać. Doktor na chwilę wyszedł i wrócił z jajem Pokémon. Wręczył je Dany'emu.

  • Dok - Proszę. Oto nagroda za uratowanie Bagona. Bez ciebie już by go z nami nie było.
  • D - Bardzo dziękuje.

Wkońcu ekipa wyruszyła w dalszą podróż.

Rozdział XX Rewanż z Taylerem

Znów wielki deszcz. Na szczęście ekipa nie musiała biec długo by być w Centrum Pokémon.

  • A - Ale ulewa.
  • K - No.

Od Siostry Joy odchodziła jakaś znajoma twarz. Paul odrazu ją poznał.

  • P - Dany, patrz, to Tayler!
  • D - Ale przypadek. Znów się spotykamy w Centrum z powodu ulewy.
  • As - Kto to Tayler?
  • P - Kiedyś go spotkaliśmy. Oboje z nim przegraliśmy. Tayler!

Tayler się obejrzał.

  • T - Hę? A, to wy.... Widze że grupa się powiększyła...
  • D - Tak.
  • A - Miło mi cię poznać. Jestem Amy.

Tayler nawet nie zwrócił uwagi na nią.

  • A- Hej! Coś powiedziałam!

Tayler dalej nie zwracał na nią uwagi tylko podszedł do telefonów.

  • M - Co za buc.
  • K - I to jaki.

Tayler podczas rozmowy, odebrał jakiś Pokéball który przyszedł telefonem. Paul podszedł do niego.

  • P - Tayler, wyzywam cię na rewanż!
  • T - Nie mam na to czasu.
  • A - Może się boisz :)?
  • T - Niby kogo.
  • P - Poczułem się urażony...
  • As - To dlaczego nie przyjmiesz wyzwania?
  • T - Nie muszę się wam tłumaczyć.

I odszedł od nich.

  • D - Hmm... Nie jest zbyt przyjacielski.
  • M - No.

Lecz zaraz wrócił i podszedł do Paula.

  • T - Dobra choć walczyć.
  • P - Co?
  • T - Idziesz czy nie.
  • P - Dobra ide.

Wyszli znów walczyć na deszczu. Z nimi wyszli Dany i Ash lecz Amy, Maks i Kevin zostali w środku i by oglądać walke przez okna.

  • P - Walka 3 na 3?
  • T - Tak.
  • P - Zaczynaj.
  • T - Jak chcesz. Wybieram cię Banette!.
  • P - To Shuppet ewoluował?
  • T - Tak.
  • P - Dobra, Breloom idź! Shroomish równierz ewoluował.
  • T - Nic mnie to nie obchodzi.
  • P - Ech... <pomyślał>
  • T - Banette Drapanie!

Breloom zrobił unik i zaatakował Podwójnym uderzeniem kantem lecz Banette wcześniej użył Podwójnej Dróżyny i Breloom nie trafił. Mimo to użył Podwójnego uderzenia kantem jeszcze raz. Celował we wszystkie Banetty po kolei i wkońcu trafił. Następnie zaatakował Mach Ciosem. Banette wstał i użył Kuli Cienia. Następnie znów użył Drapania a potem Lizania. Breloom nie mógł był się ruszać. Banette pokonał go Psychopromieniem. Kolejnym wyborem Paula był Zigzagoon. Zigzagoon użył Akcji a potem Warczenia i Banette był przez chwile unieruchomiony. Zigzagoon wtedy użył Gryzienia. Lecz gdy wbił zęby w ręke Banette ten użył Kuli Cienia. Wybuchnęła odrazu i oba Pokémony odleciały oraz były zranione. Zigzagoon miał trochę więcej siły i użył Akcji. Banette był pokonany. Tayler wybrał Loudreda. Loudred użył Super Dźwięku. Następnie Stąpnięcia. Loudred stawił stopę na małym Zigzagoonie. Podniósł ją, a tam nic! Tylko dziura. Zigzagoon użył Kopania by się obronić. Loudred rozglądał się lecz Zigzagoona nie było widać. Wkońcu wyskoczył zza niego i użył Gryzienia. Gdy tylko się puścił, Loudred odwrócił się i znokautował go Niszczycielem Skał. Paulowi został tylko jeden Pokémon. Mudkip stanął do walki. Użył Wodnej Broni lecz to prawie nic nie zrobiło Loudredowi. Loudred użył Super Dźwięku a potem Niszczyciela Skał. Mudkip się podniósł i użył Błotnego Strzału a potem Szybkiego Ataku. Jeszcze raz chciał użyć Szybkiego Ataku lecz gdy był już przy Loudredzie, ten użył Niszczyciela Skał. Mudkip ledwo stał. Loudred chciał użyć Super Dźwięku lecz gdy otworzył buzię Mudkip zaatakował Wodną Bronią. Loudred zaczął się ksztusić. Mudkip wykorzystał moment gdy ten znów miał otwartą buzię i zaatakował Błotnym Strzałem a następnie Szybkim Atakiem. Loudred był pokonany. Tayler wybrał Ninjaska. Mudkip był bardzo zmęczony przez co wystarczyła jedna Kula Energii by go pokonać. Paul znów przegrał z Taylerem.

  • T - Żałosne.

Powiedział to i poszedł gdzieś.

  • P - Znowu przegrałem.

Mudkip zaczął go pocieszać lecz Paul tylko podziękował mu za walke i wziął go do Pokéballa. Poszedł do centrum by uleczyć Pokémony.

  • A - Tayler jest bardzo silnym trenerem!
  • M - Tak.

Paul oddał Pokémony Siostrze Joy i poszedł usiąść na kanapie.


Rozdział XXI Zły sen

Przygnębiony ponowną porażką z rywalem Paul położył się spać. Inni grali w karty.

  • K - Porażka z Taylerem dała mu w kość.
  • D - No. Pokémony Taylera są bardzo silne. Wystarczyła jedna Kula Energii by powalić małego Mudkipa.
  • As - Ja już jestem senny. Kłade się.

Inni też już się położyli w swoich pokojach. Paul nagle się obudził i zobaczył, że leży ubrany przed wielkim budynkiem. Wszedł do niego i ujrzał, że jest w lidze Hoenn! Wszyscy klaskali gdy tylko weszedł. Stanął na miejscu walki. Po drugim końcu miejsca do bitwy stał Steven, czempion z Hoenn.

  • P - O co tu chodzi?

W ręku miał Pokéball. Steven wupiścił ze swojego Pokéballa Aggrona. Paul nie wiedział co ma robić. Z widzowni ludzie krzyczeli: na co czekasz?!. Paul wypuścił ze swojego Pokéballa Pokémona. Był nim Swampert.

  • P - Swampert?

Swampert puścił do niego oczko. Aggron zaczął Błysko Działem a potem Metalowym Pazurem. Swampert mocno oberwał i patrzył ze zdziwieniem na Paula. Z widowni ludzie pytali: czemu nie wydajesz mu komend?.

Swampert wykonał ten atak.

  • Steven - Czemu atakujesz tak słabymi atakami gdy twój Swampert zna o wiele silniejsze?
  • P - Faktycznie, skoro ewoluował to pewnie też nauczył się wielu nowych ataków.<pomyślał>

Paul chciał spróbować więc wydał komendę Centro Ciosu. Zgadnął! Wszystkie ataki o jakich myślach, Swampert umiał. Wkońcu Swampert użył Hydro Kannionu i pokonał Aggrona!

  • P - Tak! Pokonałem Stevena! Jestem mistrzem ligi Hoenn!
  • Steven - Co??? Przecierz ja jestem ostatnim członkiem Elitarnej Czwórki. Czempionem oddawna jest Tayler.
  • P - Że co?!?!?!

Steven zeszedł z pola bitwy. Ponim wszedł Tayler

  • T - Może chociarz raz uda ci się ze mną wygrać. Jednak nie sądze, byś mnie pokonał.

Po tych słowach wypuścił z Pokéballa Groudona! Kazał mu zaatakować Błotnym Strzałem a potem Szczeliną w Ziemi. Swampert wpadł do szczeliny. Groudon następnie znokautował go Antyczną Mocą. Paul schował go do Pokéballa. Miał jeszcze 2. Wziął pierwszego i wypuścił z niego Brelooma. Tu była taka sama sytuacja z atakami. Najpierw zaatakował Mach Ciosem a potem Słonecznym Promieniem. Po tym ataku nie mógł się ruszać. Groudon wykorzystał to i też użył Słonecznego Promienia. Breloom też był pokonany. Z ostatniego Pokéballa wypuścił Linoone. Linnone użył Kuli Cienia. Groudon dostał i użył Antycznej Mocy. Jednak zanim kula doleciała Linoone użył Kopania. Gdy był pod ziemią Groudon użył Szczeliny w Ziemi i Linoone wyleciał w powietrze. Wtedy Groudon użył Ognistej Pięści a potem Stompania pokonując zgniecionego Linoone. Z widowni zaczęły lecieć oklaski dla Taylera.

  • T - Nigdy ze mną nie wygrasz.

Mówiąc te słowa schował Groudona i odszedł.

  • P - Znów przegrałem.<pomyślał>

Gdy na arenie został Paul. Wtedy widownia zaczęła buczeć. Paul uciekł z tamtąd. Biegnąc potknął się przy moście i wpadł do morza. Gdy wynurzył głowę z wody zobaczył płynącego na niego z otwartą szczęką Sharpedo! Gdy był już przy nim Paul obudził się. Był ranek i wszyscy jeszcze spali.

  • P - Muszę go pokonać.<pomyślał>

Ubrał się, wziął Pokéballe i wyszedł z pokoju.


Rozdział XXII Wkońcu Wygrana

Paul wybiegł z Centrum i zobaczył trening Taylera i jego Loudreda oraz Banetta.

  • T - Taka sytuacja jak wtedy z Mudkipem nie może się powtórzyć. Gdy masz otwartą szczękę bo używasz Super Dźwięku on ma równierz ją chronić.
  • P - Tayler! Wyzywam cię na rewanż!
  • T - Co? Mi to nie przeszkadza ale nie znudzi cie trzecia przegrana ze mną?
  • P - Teraz będzie inaczej.
  • T - A trenowałeś coś?
  • P - Nie...
  • T - Jesteś żałosny. Ale dobra.. Banette, Loudred, powrót. Potem wybiore któregoś z was. Zaczynaj.

Ustawili się do walki. Paul wybrał Zigzagoona a Tayler Ninjaska. Zigzagoon zaatakował Akcją. Potem chciał zaatakować Gryzieniem ale Ninjask odbił go Cięciem Furii. Potem Kulą Energii. Zigzagoon się pozbierał i użył Kopania. Gdy tylko wyskoczył Ninjask użył Cięciami Furii. Zigzagoon ledwie stał.

  • P - Odpocznij sobie. Idź Mudkip!

Mudkip użył Błotnego Strzału. Potem Szybkiego Ataku. Znów chciał zaatakować Błotnym Strzałem ale Ninjask użył Przyspieszenia. Następnie użył Kuli Energii. Mudkip wstał i użył Wodnej Broni. Ninjask znów zaatakował Kuli Energii. Paul nakazał Mudkipowi zrobić unik ale ten nie miał siły i użył Ochrony.

Mudkip się uśmiechnął i przetrzymał Ochroną Cięcia Furii. Ninjask wziął zamach lecz Mudkip puścił Ochronę i użył Szybkiego Ataku a potem Błotnego Strzału. Ninjask był pokonany. Tayler następnie użył Weavila.

  • P - To chyba Sneasel ewoluował<pomyślał>

Weavile użył Metalowego Pazura. Mudkip używał Ochrony lecz wkońcu nie wytrzymał i puścił. Odleciał na kawałek. Użył Wodnej Broni. Weavile użył Lodowego Wiatru i zamroził Wodną Broń. Mudkip użył Błotnego Strzału ale Weavile obronił się Tańcem Mieczy. Potem użył Odłamków Lodu i pokonał zmęczonego Mudkipa. Kolejnym Pokémonem Paula był Breloom. Breloom użył Mach Ciosu a Weavile Metalowego Pazura. Oba ataki się zetknęły. Breloom odstawił ręke i szybko zaatakował Kulą Energii. Z powodu bardzo bliskiej odległości kula dotknęła oba Pokémony. Zanim Breloom wstał, Weavile zaatakował Odłamkami Lodu lecz Breloom rozbił je Mach Ciosem. Potem zaatakował Drażniącym Pyłkiem. Taniec Mieczy nie obronił Weavila i ten był sparaliżowany. Wtedy Breloom pokonał go Absorbcją. Tayler jako ostatniego wybrał Banette. Banette użył Pioruna. Breloom się otrząsnął i użył Kuli Energii. Banette zawrócił ją Psychiką! Breloom był pokonany. Paulowi został tylko Zangoose.

  • P - Pokasz na co cie stać mały.

Zigzagoon użył Kopania. Zanim się wyłonił Banette otoczył się Piorunem. Gdy Zigzagoon wyskoczył w Banette, został zaatakowany. Użył Warczenia a potem Akcji. Banette użył Kuli Cienia ale Zigzagoon znów użył Kopania. Banette znowu użył Pioruna lecz Zigzagoon wyszedł spokojnie tą stroną którą wszedł.

Zigzagoon bardzo szybko biegł i gdy już wyskoczył na Banette

Gdy wbił się zębami został porażony bardzo potężnym Piorunem. Puścił się Banette. Stał na ziemi dalej rażony prądem. Nagle cały prąd z ciała zaczął przenosić się na zęby.

Zigzagoon użył Elektro Kła i teraz to Banette był rażony. Jeszcze tylko użył Akcji i Banette był pokonany. Paul wygrał! Zigzagoon wskoczył na niego i go bardzo lizał.

  • P - Jesteś super! Brawo!
  • T - Powrót Banette. Udało ci się.

Powiedział to i odszedł już dalej.


Rozdział XXIII Taillowy i Luck

Ekipa już z dużo weselszym Paulem zmierzała do Mauville City od którego dzieliło ich tylko kilka kilometrów. Nagle stanęli w wielkim cieniu.

  • A - Co to za chmura?<spojrzała w górę>
  • K - To nie chmura, to stado Taillowów!

Amy wyjęła Pokédex.

  • PDX -
  • Taillow, Pokémon mały połykacz. Ma silną osobowość. Nigdy się nie wycofuje, nawet przy największych przeciwnikach.
  • K - Musze go mieć<pomyślał>

Taillowy zaczęły szybko lecieć w dół prosto na ekipę.

  • P - One nas atakują!
  • D - Kryć się!

Wszyscy się rozbiegli i wyjęli po Pokémonie.

Niektóre Taillowy zostały trafione a niektróre zrobiły unik. Jeden tylko został w górze. Ten z niesamowitą szybkością zaatakował wszystkie Pokémony Szybkim Atakiem. Potem całe stado odleciało w stronę miasta.

  • A - Ciekawe o co im chodziło.
  • As - Nie wiem ale chodźmy już dalej bo nie daleko nam zostało.

Ruszyli dalej. Wkońcu doszli do miasta. Natknęli się na jakiegoś chłopaka.

  • M - Cześć
  • ? - Cześć. Jestem Luck.
  • M - Ja jestem Maks.
  • P - Paul
  • A - Amy
  • D - Dany
  • As - Ash
  • K - Kevin
  • P - Nie widziałeś żadnego stada Taillowów?
  • L - Tak a wy też?
  • D - Zaatakowały nas w lesie.
  • A - Ale szybko się z nimi rozprawiliśmy i uciekły.
  • As - Co robisz w tym mieście?
  • L - Walczyłem o odznakę z Wattsonem. Udało się :)
  • P - My dopiero ty doszliśmy i mamy zamiar z nim walczyć.
  • L - Już moje Pokémony wyleczyłem to może ktoś z was chce walczyć ze mną? 3 na 3.
  • A - Ja dawno nie walczyłam :)
  • L - No to walczymy :)

Ekipa i Luck odeszli gdzieś za miasto by znaleść miejsce do walki. Gdy je znaleźli, Luck i Amy ustawili się do walki an inni siedli z boku.

  • M - Wybieram cię Eevee!
  • L - Idź Gliscor!

Eevee zaczął Kopaniem. Gliscor odegrał się Nożycami. Eevee mocno oberwał. Podniósł się i użył Akcji. Znów jej użył ale jak był przy Gliscorze ten użył Stalowego Ogona a potem Gilotyny. Eevee ledwo się trzymał. Użył Kuli Cienia a Gliscor rozbił ją Stalowym Ogonem i zaatakował Nożycami. Eevee był pokonany! Amy wybrała Cacneę. Cacnea zaatakowała Szpilo Pociskiem a potem Skręto Ciosem. Gliscor chciał użyć Nożyc ale Cacnea użyła Burzy Piaskowej i Gliscor nic nie widział. Wtedy Cacnea wyskoczył nad niego i znokautował go w głowę Skręto Ciosem. Luck wybrał Milotica. Milotic zaatakował Hydro Pompą. Znowu chciał jej użyć lecz Cacnea użyła Burzy Piaskowej i Hydro Pompa nie trafiła. Cacnea użyła Szpilo Pocisku. Milotic użył Samo Obrony by się obronić a następnie nią zaatakować. Cacnea była pokonana. Kolejnym Pokémonem była Mawile. Mawile zaatakowała Centro Ciosem a potem Gryzieniem. Podczas gryzienia Milotic użył Owinięcia oba Pokémony mocno trzymały aż wkońcu Mawile puściła i Milotic użyła Hydro Pompy. Mawile użyła Słonecznego Promienia ale Milotic użyła Samo Obrony. Mawile nie mogła się przez chwile ruszać po wykonanym ataku. Wtedy Milotic użyła Owinięcia, podrzuciła potem Mawile w górę a gdy spadała znokautowała Stalowym Ogonem.

  • P - Ło, użył tylko 2 Pokémonów.
  • A - Nieźle!
  • L - Dzięki, ty też dobrze walczysz.

I wtedy nad nimi pojawiła się ta sama chmura co w lesie... Taillowy!

  • D - Znowu one!
  • K - Tym razem go złapię!

Kevin wyjął Plusle i Minuna. Oba Pokémony użyły Wyładowania. Znowu wszystkie Taillowy odleciały oprócz tego jednego. Zaczął używać Szybkiego Ataku ale dwa poki zatrzymały go Wyładowaniem. Potem Minun użył Iskry i Taillow leżał. Kevin rzucił Pokéball i złapał Taillowa!

  • K - Udało się!
  • L - Brawo.
  • As - Dobra chodźmy już do sali.

Ekipa z nowym Pokémonem i nowym znajomych wyruszyła w stronę sali.


Rozdział XXIV Obrona elektrowni

Wszyscy byli już koło sali ale jak to zazwyczaj bywa była zamknięta.

  • D - Czemu nam się to zawsze przytrafia?
  • L - Trudno.
  • As - Chodźmy może poszukać Wattsona.
  • K - Ok.

Kawałek za miastem na jakiejś polanie stała mała elektrownia. Trzaskały z niej pioruny aż wkońcu z drzwi wyleciało kilka Magnemitów i Electabuzz z Elekidem. Wyszedł z niej też Wattson i jakiś mężczyzna.

  • Watson - Wszystko wporządku Watt?
  • Watt - Tak prosze pana.
  • A - Może trzeba im pomóc.
  • L - Sprawdźmy to.

Ekipa podbiegła do nich lecz elektro poki zaczęły ich atakować.

Usypiający Pyłek troche uspokoił Pokémony. Breloom Paula atakował po kolei Absorbcją aż wkońcu wszystkie spały.

  • Watt - Dziękujemy za pomoc.
  • K - Nie ma sprawy.
  • P - O co tu chodzi?
  • Wattson - Te Pokémony przyciągneło przeciąrzenie mocy w elektrowni. Wpadły do niej bardzo agresywne i zaczęły atakować różnymi elektrycznymi atakami.
  • Watt - Będzie trzeba coś z nimi zrobić. Tylko co?
  • A - Może lepiej najpierw Osajawić elektrownie.
  • Watt - Trzeba jakoś rozładować energię ale nie wiemy czym.
  • K - A nasze elektryczne Pokémony mogły by coś zdziałać?
  • Wattson - Można by spróbować ale może to im zaszkodzić.
  • As - Trzeba spróbować

Plusle i Minun Kevina oraz Pichu Asha podeszły do generatora. Przyłożyły do niego ręce i użyły Naładowania. Ucierpiały lecz energia trochę się zmniejszyła. Pokémony prawie padły.

W niebo wyleciało ogromne Wyładowanie. Ale Pichu, Plusle i Minun odrazu padły. Wszyscy oprócz Watta który został pilnować elektrowni szybko polecieli do Centrum Pokémon. Tam Siostra Joy zajęła się Pokémonami.

  • SJ - Już dochodzą do zdrowia.
  • K - Całe szczęście.
  • Wattson - Co robicie w tym mieście?
  • M - Jesteśmy trenerami i przyszliśmy walczyć z panem o odznakę.
  • Wattson - Przyjmuje wyzwanie. Jutro stoczymy walki.

Do Centrum wbiegł zdyszany Watt.

  • Watt - Electabuzz, Elekid i Magnemity się obudziły! Atakują generator!
  • Wattson - Co?! Musimy tam być!
  • K - Ja zostane popilnować Pokémonów.
  • As - Ja też. Wkońcu tu też leży mój Pichu.
  • P - Ok, my lecimy.

Gdy dotarli na miejsce z elektrowni wybiegały pioruny. Elektryczne Pokémony zobaczyły ekipe i zaczeły w nich celować.

Shiftry trafił Elekida, Gliscor Electabuzza, Breloom 2 Magnemity a Torchic trzeciego Magnemita. Magnemity zaczęły używać Rozładowania a Elekid i Electabuzz Gromo Ciosu. Gdy oni byli przy przeciwnikach, Shiftry zaatakował Niszczycielem Skał a Gliscor Stalowym Ogonem. Dany i Luck rzucili Pokéballe. Dany złapał Elekida a Luck Electabuzza! Gdy Magnemity zobaczyły, że zostały same, uciekły. Ekipa wróciła do centrum.

  • As - I co?
  • K - Uporaliście się z nimi?
  • L - Mam Electabuzza:D
  • D - A ja Elekida:D
  • As - A Magnemity?
  • P - Uciekły.
  • Wattson - Dziękuje bardzo za pomoc. Teraz możemy zająć się walkami. Kto jutro będzie pierwszy?

Ekipa zaczęła się zastanawiać i wkońcu wybrała kolejność. Następnego dnia miał do walki stanąć Maks.


Rozdział XXV Maks VS. Wattson

Następnego ranka wszyscy siedzieli już w sali. Watt był sędzią. Wattson wybrał najpierw Voltorba a Maks Eevee. Eevee zaczął Kopaniem. Voltorb użył Iskry a potem Bomby Dźwięku. Eevee wstał i użył Ukrytej Siły. Potem użył Ataku Piaskiem i Electrode był nieco zdeziorentowany. Piasek naleciał mu do oczu i nic nie widział. Używał Wyładowania na oślep. Eevee z Przyspieszeniem robił świetne uniki ale był bardzo zmęczony. Kopaniem schował się pod ziemię. Electrode zmęczyło ciągłe atakowanie więc przestał. Już normalnie widział ale musiał trochę odpocząć. Eevee to wykorzystał i wyskakując z ziemi pokonał go Ukrytą Siłą. Maks wycofał zmęczonego Eeveego. Wybrał Noctowla a lider Magnetona. Noctowl użył Powietrznego Cięcia a Magneton Zap Kanionu. Gdy obie kule się zetknęły wybuchły. Noctowl chciał użyć Hipnozy ale zanim to zrobił Magneton użył Fali Szoku. Noctowl opadł na ziemie. Magneton użył znów Fali Szoku ale Noctowl zrobił unik i tym razem trafił Hipnozą. Potem pokonał przeciwnika Powietrznym Cięciem. Wattson użył Manectrica a ten odrazu użył Gryzienia. Podczas trzymania swych kłów w ciele Noctowla, użył Wyładowania i Noctowl padł! Maks wybał Cyndaquila. Cyndaquil zaczął Kręgiem Ognia. Potem użył Żaru. Manectric tylko stał i używał Ładowania. Cyndaquil użył znowu Kręgu Ognia. Lecz gdy był przy Manectriku ten przestał się ładować i użył tak potężnego Wyładowania że wystarczył jeszcze Szybki Atak by pokonał małego Cyndaquila. Maks mógł już tylko użyć Eeveego. Eevee użył Ukrytej Siły. Manectric chciał użyć Zap Kanionu lecz Eevee użył Kopania. Potem Ataku Piaskiem. Manectric się otrząsnął i znów się Ładował. Eevee stał nieruchomo. Wkońcu Manectric wystrzelił potężny Piorun. Eevee użył Ukrytej Siły. Ukryta Siła pochłoneła Piorun! Naelektryzowany potężny atak powalił Manectrica. Maks zdobył Odznakę Dynama. Teraz czas na Kevina.


Rozdział XXVI Kevin VS. Wattson

Na pierwszego Pokémona Kevin wybrał Buizela. Jego przeciwnikiem był Magneton. Buizel zaczął Bombą Dźwięku. Magneton użył Zap Kanionu a potem Iskry. Buizel użył Wodnego Pulsu a potem znów Bomby Dźwięku. Oba Pokémony wymieniały się Bombami Dźwięku aż wkońcu Magneton padł. Wattson wtedy użył Electrode. Pokémon zaatakował Beczką a potem Elektrycznym Szokiem. Buizel resztkami sił użył Strumienia Wody. Electrode stracił trochę sił ale za to Buizel padł. Kevin wybrał Squirtla. Squirt użył Wodnej Broni a potem Bąbelków. Electrode użył Bomby Dźwięku lecz Squirtl obronił się Schowaniem. Potem użył Łomotu Czaszką. Electrode użył tak potężnego Wyładowania że oba Pokémony padły. Ostatnimi pokami byli Taillow i Manectric. Taillow zaatakował Szybkim Atakiem. Manectric kontraatakował Elektro Akcją. Po kilku takich atakach Taillow nie mógł unieść się w powietrze i musiał stać na ziemi. Wtedy stał się jeszcze łatwiejszym celem. Manectric biegłw jego stronę by użyć Gryzienia lecz gdy był już przy Taillowie, ten odepchnął go Atakiem Skrzydłem. Potem wznióśł się w powietrze i użył Szybkiego Ataku. Po paru Szybkich Atakach Manectric padł. Kevin zdobył odznakę. Następnym w kolejce był Ash.


Rozdział XXVII Ash VS. Wattson

Ash stanął do walki. Wybrał pierwszego Pidgeya!

  • M - Nie wiedziałem że on ma Pidgey'a.
  • D - Chyba nikt nie wiedział.

Wattson zaczął Voltorbem. Zaatakował Walcem. Pidgey zrobił unik i użyłTornada. Voltorb użył Wyładowania przez co przez salę latało elektryczne tornado. Gdy już ustało, oba Pokémony były zmęczone ciągłymi unikami przez nie. Mimo to Pidgey użył bardzo silnego Ataku Skrzydeł. Chciał je powtórzyć lecz Voltorb użył Walca a potem Ciosu Ciałem. Pidgey leżał pod Voltorbem. Nagle Voltorb poleciał do góry. Pidgey spod niego użył Tornada. Gdy Voltorb spadał, wbił się w ziemię. Był pokonany! Wattson następnie użył Manectrica. Ten zaatakował Elektro Akcją. Potem użył Gryzienia i wbił się w jedno ze skrzydeł Pidgeya. Ptak drugim skrzydłem użył Ataku Skrzydeł i uderzył Manectrica w głowę. Ten puścił a następnie został znów zaatakowany Atakiem Skrzydeł, tym razem dwoma. Otrząsnął się i użył Zap Kanionu a następnie Pioruna tak mocnego, że Pidgey padł. Ash następnego wybrał Bulbasaura. Ten użył Ciosu Głową a Manectric Elektro Akcji. Bulbasaur bardziej odleciał. Wstał, i użył Ostrego Liścia. Potem użył Nasionka Mocy i Manectric był unieruchomiony. Chciał się uwolnić Elektro Kłem ale to tylko pogarszało jego sytuacje. Gdy był już wyczerpany, Bulbasaur użył Ostrego Liścia by go uwolnić. Manectric po uwolnieniu padł na ziemię. Wattson zmienił go na Magnetona. Magneton użył Potrójnego Ataku. Bulbasaur został trafiony. Otrzepał się i użył Kopania lecz Magneton był taki wysoko, że Bulbasaur do niego nie doskoczył. Magneton zaatakował Wyładowaniem i pokonał zmęczonego Bulbasaura. Ash wybrał Pichu. Pichu zaczął Elektro Szokiem ale to mało zdziałało na elektrycznego Pokémona. Magneton wciął używał Potrójnego Ataku. Pichu był już wyczerpany lecz Magneton też się zmęczył.

  • As - Elektryczne ataki nie działają, więc trzeba się zastosować do innych<pomyśłał>
  • As - Żelazny Ogon!

Pichu tym atakiem zranił Magnetona. Powtarzał atak dokąd Magneton nie padł. Ash zdobył odznakę!


Rozdział XXVIII Elektro Dwu-walka

Wattson wpadł na pomysł by użądzić dwu-walke, on z Wattem przeciwko Paulowi i Danny'emu.

  • Watt - Ale prosze pana, wie pan że ja prawie nigdy nie walczyłem.
  • Wattson - Ale zawsze przyglądasz się moim walką więc napewno paru rzeczy się nauczyłeś.
  • Watt - Skoro pan tak mówi...

Wszyscy byli już na miejscach. Paul z Dannym wybrali Mudkipa i Cambuskena an ich przeciwnicy Magnetona i Magnemita. Magneton Wattsona zaczął Zap Kanionem a Magnemit użył Pioruna. Mudkip użył Ochrony i obronił siebie oraz Cambuskena. Potem użyli Błotnego Strzału i Żaru. Magneton z Magnemitem użyli potężnych Wyładowań ale Mudkip znów użył Ochrony. Ataki były tak silne, że Mudkip ledwo utrzymywał Ochronę. Wkońcu puścił i zostali oboje bardzo zranieni. Wattson zauważył, że Cambusken jest silniejszy więc chcieli go najpierw pokonać. Magneton użył Zap Kanionu na Cambuskenie a potem Magnemite użył Stalowej Głowy. Cambusken ledwo się trzymał a Magnemite znów chciał użyć Stalowej Głowy lecz gdy był już blisko, Mudkip wyskoczył w powietrze, i uderzył go w głowę Stalowym Ogonem!

Magnemite się pozbierał a Cambusken równierz zebrał siłę. Zaatakował Mega Kopnięciem Magnemite'a tak, że ten odleciał w Magnetona. Następnie Cambusken doskoczył do nich, i obu zaatakował Podwójnym Kopnięciem. Na Magnetonie użył jeszcze Ognistego Wiru pokonując go, a Magnemite'a dobił Mudkip Stalowym Ogonem. Kolejnymi Pokémonami Wattsona i Watta były Voltorb i Flaffy. Voltorb użył Bomy Dźwięku a Flaffy Zarodników Bawełny. Następnie Voltorb użył Beczki a Flaffy Elektroakcji. Zmęczeni poprzednią walką Cambusken i Mudkip byli pokonani. Paul wybrał Zigzagoona a Danny Roselie. Zigzagoon użył Akcji a Roselia Magicznego Liścia. Voltorb znów użył Beczki lecz Zigzagoon użył Kopania. Wyskakując zaatakował Flaffy Elektro Kłem. Roselia zaatakowała Voltorba Tańcem Płatków a potem Usypiającym Pyłkiem. Voltorb spał więc Flaffy mogła liczyć tylko na siebie. Użyła Zarodników Bawełny na obu przeciwnikach. Roselia poraziła Elektro Szokiem i Roselia przez jakiś czas nie mogła się ruszać. Wtedy Flaffy zajęła się Zigzagoonem. Użyła Elektro Akcji. Potem Stalowego Ogona i wykończyła go Ciosem Dynama. Roselia została sama. Chciała zaatakować Flaffy Usypiającym Pyłkiem ale Voltorb już się obudził i pokonał ją Wyładowaniem. Ostatnimi Pokémonami Paula z Dannym byli Breloom i Elekid. Breloom użyl Mach Ciosu a Elekid Ciosu Gromo. Breloom użył Drażniącego Pyłku na Voltorbie i Flaffy. Oboje nie mogli się ruszać. Elekid wtedy użył Łamaczu Murów na Flaffy i ją pokonał. Breloom pokonał Voltorba Kulą Energii. Wattson i Watt zmienili Pokémony na Manectrica i Jolteona. Oba te Pokémony użyły Elektro Akcji. Gdy używali ich jeszcze raz, zanim dobiegli Breloom wystawił ręke z Mach Ciosem a Elekid z Łamaczem Murów. Manectric i Jolteon odlecieli aż na kilka metrów. Manectric dostał Kulą Energii a Jolteon Gromo Ciosem. Jolteon użył Szpilo Pocisku a potem Lasera. Manectric użył Elektro Kła i trzymał się ciągle ręki Brelooma. Wkońcu Breloom użył Kuli Energii lecz z powodu małej odległości odrazu wybuchła i oba Pokémony były pokonane. Zostali Jolteon i Elekid. Watt spojrzał z lekkim wystraszeniem na Wattsona lecz ten tylko z uśmiechem puścił do niego oczko i znów zaczął przyglądać się walce. Jolteon zaatakował Szybkim Atakiem. Zaatakował tak jeszcze raz ale gdy chciał to zrobić 3 raz to Elekid wskoczył na niego. Uderzał go wciąż Łamaczem Murów. Jolteon wierzgał się a wszystkie strony. Wkońcu Elekid użył tak wielkiego Pioruna, że Jolteon był pokonany. Watt ze smutną miną wrócił Jolteona do Pokéballa.

  • Watt - Przegrałem... Zawiodłem pana...
  • Wattson - Wręcz przeciwnie. Zaskoczyłeś mnie. Nie wiedziałem że jesteś takim dobrym trenerem ;-)
  • Watt - Osajawdę?
  • Wattson - Tak. ;-) Wy chłopcy też jesteście świetnymi trenerami. Zaraz wam przyniose odznaki.

Gdy Wattson wręczył im odznaki, cała ekipa opuściła salę i udała się w dalszą podróż. Luck już opuścił ekipe i wyruszył swoją drogą.


Rozdział XXIX Mały Teddiursa

Po opuszczeniu Mauville City ekipa ekipa ruszyła do Fallarbor Town. Po dość długiej podróży ekipa zrobiła sobie przerwę. Paul i Danny użądzili sobie walke.

Amy i Kevin chcieli ćwiczyć do następnych pokazów.

  • A - Jakich Pokémonów użyjesz?
  • K - Chyba Buizela i Taillowa ale jeszcze nad tym myśle. A ty?
  • A - Ja wcale nie mam pomysłu. Do walki to może Mawile ale jeśli chodzi o apel to mam pustke w głowie. Chciałabym złapać jakiegoś Pokémona żebym miała nowe pomysły.
  • K - Może niedługo złapiesz.

Ash uciął sobie drzemke a Maks sam sobie użądził trening. Wystawił do walki swoich Riolu i Eevee'go. Riolu uderzył Eeveego Gromo Ciosem. Eevee użył Kopania. Potem użył Ukrytej Siły. Riolu się pozbierał i zaatakował Ognistym Kopnięciem. Eevee był poparzony i przez chwile nie mógł się ruszać. Wtedy Riolu znów użył Gromo Ciosu. Eevee wstał, i użył Ataku Piaskiem. Potem użył Ukrytej Siły. Riolu mocno oberwał.

  • M - Wystarczy. Oboje bardzo dobrze walczycie.

Eevee z Riolu uśmiechnęli się do siebie i po swojemu podziękowali sobie za walke. Nagle ekipa poczuła jakieś trzęsienie i usłyszała potężny ryk. Nie był to pojedyńczy ryk, lecz jakby całe stado. Ash się obudził.

  • As - Co to?
  • D - Nie wiem ale mam złe przeczucia...

Ryki i trzęsienia narastały. Nagle z daleka ekipa zobaczyła stado rozwścieczonych Ursaringów biegnących w ich strone.

  • wszyscy - Aaaa!!!!
  • As - Szybko trzeba uciekać!

Ekipa schowała swoje Pokémony i zaczęła uciekać. Ursaringi wkońcu ich dostrzegły i zaczęły biegnąć jeszcze szybciej. Po drodze znajdowały się wielkie drzewa więc na jedno weszli Paul, Kevin, Maks, na drugie Danny i Amy a Ash schował się w dziupli w innym drzewie. Amy wyjęła Pokédex:

  • PDX -
  • Ursaring, Pokémon Hibernacja. Ursaringi żyją w lasach gdzie jest wiele strumieni i drzew z których zbierają żywność. Ursaringi spacerują po lesie i zbierają żywność na cały dzień.

Stado wkońcu przebiegło.

  • K - Schodzimy?
  • A - Może lepiej troche poczekać...
  • M - Nie buj się Amy :)
  • A - Ja sie wcale nie boje! Ale nic sie nie stanie jak tu troche posiedzimy...
  • P - Nigdzie nam sie nie śpieszy.
  • D - Ale co tu tak będziemy siedzieć? Złazimy.
  • A - Ok...

Ekipa zaczęła schodzić. Ash wyszedł z dziury i czekał na pozostałych. Maks zszedł, Danny, Paul miał już zejść, gdy Amy która była jeszcze na górze krzyknęła

  • A - Ursaringi znów biegną na góre!

Kevin który był nad Paulem szybko wszedł, Paul też. Maks, Ash i Dany ze strachem ich pospieszali a potem zaczęli się pchać kto pierwszy.

  • A - Dajcie spokuj one już prawie tu są! Po kolei!

Wkońcu wszyscy znaleźli się na górze. Ursaringi biegły koło drzewa.

  • As - O co im może chodzić? Biegają raz w jedną strone raz w drugą.
  • D - Może czegoś szukają?

Z głębi lasu dało się usłyszeć jakiś płacz.

  • M - Albo kogoś.
  • P - Trzeba to sprawdzić.
  • A - A zejdziesz z tąd?
  • K - On nie musi.

Kevin wypuścił z Pokéballa Taillowa.

  • K - Taillow sprawdź kto wydaje te odgłosy.

Taillow poleciał w głąb lasu. Płacz robił się coraz głośniejszy.

  • As - Czemu tak długo go nie ma?
  • D - Patrzcie!

Ekipa spojrzała się w stronę w którą poleciał Taillow i ujrzała go lecącego z płaczącym Teddiursią w dziobie. Przez ten ciężar ledwo się utrzymywał i dlatego tak wolno leciał. Cały zźipany położył Teddiursię obok ekipy i położył się.

  • K - Wielkie dzięki Taillow. Wracaj do Pokéballa.

Amy znów wyjęła Pokédex:

  • PDX -
  • Teddiursa, Pokémon Mały Niedźwiedź. Ten słodki Pokémon, często liże swoje małe mapki które zazwyczaj są pokryte miodem.
  • P - Może jest głodny? Na tym drzewie jest dużo owoców.

Paul zerwał jakiś owoc i chciał już go dać małemu Pokémonowi gdy

  • D - Stój!
  • P - Hę?

Dany wyjął jakąś książeczke i zaczął szukać w niej czegoś.

  • D - Mam. Ten owoc jest trujący. Gdybyś mu dał choć gryza to przestał by płakać, ale już nadobre...
  • P - Ojć...

Gdy znów przebiegało stado Ursaringów, Teddiursa się uspokoił i zaczął ich wołać. Ursaringi też się uspokoiły i popatrzyły na niego.

  • A - Pewnie jego stado

Teddiursa zdrapał się do nich, lecz te zaczęły go atakować! Teddiursa użył Prędkości.

  • P - To nie jego stado!
  • A - Trzeba go ratować!
  • D - Roselia, wychodź! Usypiający Pył!

Ursaringi zasnęły. Wtedy ekipa zeszła na du, wzięła Teddiursie i uciekła daleko. Gdy już byli w bezpiecznej odległości

  • K - Nie możemy go zostawić.

Teddiursa siedział na rękach u Amy i zaczął się do niej coraz bardziej łasić.

  • As - Chyb chce żebyś go złapała:)
  • A - Tak?

Teddiursa się uśmiechnął i przytulił jeszcze mocniej. Amy wsadziła go do Pokéballa.

  • M - Fajnie ale przecież pewnie jest gdzieś jego stado.
  • D - Był bardzo spokojny i sam zaproponował by Amy go złapała więc może jego stado jest gdzieś indziej
  • A - Kiedyś je znajdziemy ale póki co jest mój.

Ekipa kontynuowała poszukiwania.


Rozdział XXX Spotkanie Jacka

Ekipa chodziła po lesie już długo ale i tak nie mogli znaleźć żadnego stada.

  • As - Może damy sobie spokój?

W oczach Teddiursy siedzącego na rękach u Amy pojawiły się łzy.

  • A - Nie! Nie spoczniemy dokąd nie znajdziemy jego rodziny!
  • P - Amy ma rację. Ten maluch chce odnaleźć swoich krewnych i nie możemy mu tak poprostu odmówić.
  • As - Amy go złapała więc jeśli nawet byśmy odnaleźli to jego stado to co? Wypuścisz go?

Na twarzy Amy pojawiło się zakłopotanie.

  • A - No... Nie wiem...

Teddiursa patrzył na nią. Przez długi czas był zamyślony. Panowała niezręczna cisza.

  • K - E... Zaczyna się robić ciemno.
  • M - Tak to może znajdziemy jakiś nocleg?

Teddiursa znów był zasmucony.

  • D - Ale jutro Teddiursa znów będziemy kontynuować poszukiwania, dobrze?

Teddiursa się uśmiechnął.

  • P - Tam z dala jest jakiś drewniany budynek. Chodźmy zobaczyć co to jest.

Okazało się to Centrum Pokémon. Ekipa powiedziała tutejszej Siostrze Joy że chcieliby znaleźć nocleg.

  • SJ - Dobrze. Zaraz przygotuje wam pokoje.

Razem z dwoma Chansey poszły gdzieś na korytarz. W Centrum siedziało jeszcze kilka osób.

  • P (szeptem) - Dany, zobacz na tego kolesia co siedzi przy kominku. Mi się wydaje śkąś znajomy.
  • D (szeptem) - Mi też. Czekaj! Pamiętasz jak oglądaliśmy kiedyś walkę Sidney'a z jakimś trenerem? W ten dzień co poznaliśmy Taylera.
  • P - To on!

Paul krzyknął tak głośno, że całe Centrum się na niego patrzyło.

  • P - Sorki...
  • A - O kim mówicie?
  • P - Ten chłopak co tam siedzi, oglądaliśmy kiedyś jego walkę z Sidney'em.
  • M - Ja też.
  • D - Ja też z nim walczyłem:)
  • M, K, A, As - Na serio?!
  • P - Ja też chciałem ale sie nie udało:(
  • D - Ta... Jednym Pokémonem powalił najpierw Ninjaska Taylera potem mojego Shiftry'ego.
  • K - Chciałbym się spotkać z członkiem Elitarnej Czwórki.
  • As - Ja tak samo.

Siostra Joy już wróciła i wręczyła ekipie 2 klucze.

  • SJ - Proszę, wasze pokoje już gotowe.
  • A - Dziękujemy.

Siostra Joy pogłaskała Teddiurse.

  • SJ - A co to za słodziak?

Amy opowiedziała całą historie o nim.

  • SJ - Chciała bym wam pomóc ale niestety nigdzie nie widziałam żadnego stada. Chociaż...
  • D - Tak?
  • SJ - Wczoraj rano było słychać strzały a następnie pare krzyków, ryków i wielki tupot. W tych okolicach jest wiele kłusowników.

Teddiursa był bardzo wystraszony.

  • P - Teddiursa twojej rodziny napewno nikt nie skrzywdził tylko wystraszył a ona uciekła.

Chłopak który kiedyś walczył z Sidney'em podszedł do ekipy.

  • ch - Przepraszam, niechcący usłyszałem waszą rozmowę. Mógłbym wam pomóc. Tak wogóle to jestem Jack.

Ekipa się przedstawiła.

  • A - Jak byś nam pomógł?
  • J - Widziałem ostatnio stado Ursaringów które uciekało w stronę drogi 112.
  • P - To może być to stado.
  • M - Tak ale nie wiadomo gdzie potem mogło pójść.
  • K - Ursaringi gdy już znajdą duże zapasy pożywienia oraz wody to raczej zostają w tym miejscu. Nie rozchodzą się tak.
  • J - Moja Mightyena by mogła pomóc w poszukiwaniach.
  • A - Jak?
  • J - Wykrywaniem Zapachu.
  • P - To jakaś zdolność?
  • D - Atak.
  • P - Aha. To ta Mightyena która walczyła z Absolem Sidney'a?
  • J - Tak, oglądałeś tę walke?
  • D i M - Ja też.
  • As - Dobra, połóżmy się i rano zaczniemy poszukiwania.

Rozdział XXXI Pa pa Teddiursa

Z samego ranka ekipa z Jackiem wyruszyła w las. Doszli do miejsca w którym Jack ostatnio widział Ursaringi.

  • J - Wychodź Mightyena.

Kevin wyjął Pokédex

  • PDX -
  • Mightyena, Pokémon Gryzienie. Mightyena jest ewolucją Pochyeny. Porusza się głównie w stadach, współpracuje by zdobyć pożywienie.
  • J - Amy, połóż Teddiursę na ziemi. Na nim napewno jest zapach jego stada.
  • A - Dobrze.
  • J - Mightyena, Wykrywanie Zapachu. Zacznij od Teddiursy.

Mightyena powąchała go a następnie zaczęła węszyć po okolicy. Nagle szczeknęła i popatrzyła na ekipe.

  • D - Złapała trop.
  • J - Dobrze Mightyena, prowadź!

Mightyena zaczęła biec an ekipa za nią. Po dość długim dystansie Mightyena zatrzymała się. Ekipa była parę metrów za nią i dopiero gdy dobiegła dowiedziała się dlaczego Pokémon stanął. Za kilkoma drzewami znajdowały się trzy samochody terenowe, trzech dorosłych mężczyzn oraz dwie klatki a w nich Ursaringi. Teddiursa gdy to zobaczył coś pisnął po cichu do Amy.

  • A - <szeptem> To twoje stado?

Teddiursa kiwnął głową. Ekipa i Mightyena położyła się na ziemi by nie było ich widać. Schowali się za kępami krzaków i podsłuchiwali.

  • M1 - Zbijemy niezłą kasę.
  • M2 - Szef sporo zapłaci za takie stado.
  • M1 - Powinien. I tak on dostanie za nie ze dwa razy tyle co my.
  • M3 - Dobra trzeba się zwijać. Policja ostatnio nas widziała. Będziemy mieli spore problemy jeśli to zobaczą.
  • J - <szeptem> Zapisałem numery rejestracyjne wozów. Mój tata pracuje w policji. Wysłałem do mojego taty sms o tym razem z numerami.

Mężczyzni już mieli wsiadać ale Ursaringi zaczęły się dobijać w klatki. Trójka podeszła do nich.

  • D - <szeptem> Chwila nieuwagi. Amy wykorzystaj do tego swoją Cacneę.

Amy zrozumiała odrazu. Wypuściła Cacneę i kazała jej przebić opony Szpilo Pociskiem.

  • M2 - Jedzie... Co jest?! Opony są poprzebijane!
  • M1 - Jak to?!
  • M3 - Niech to szlak! Ktoś musi nas opserwować.
  • J <szeptem> Mam pomysł. Ale będziemy musieli działać szybko.

Jack wyjaśnił ekipie swój plan.

Jack wypuścił Machampa który użył Siły a ten wziął obie klatki które były na ruchomych platformach i zaczął z nimi uciekać w głąb lasu. Cacnea podtrzymywała atak dokąd każdy się nie oddalił na dobrą odległość. Amy wkońcu wzięła ją do Pokéballa z daleka. Piach jeszcze był w powietrzu więc mieli jeszcze chwile czasu na ucieczke. Wkońcu piach opadł.

  • M3 - Nie ma Ursaringów!

W miejscu ekipy Ursaringi zaczęły ryczeć ale gdy zobaczyły Teddiurse uspokoiły się. Teddiursa im wszystko wyjaśnił swoim językiem a wtedy Ursaringi były zadowolone. Chłopaki otworzyły klatki. Ursaringi jakby im podziękowały. Nagle rozległ się huk strzałów.

  • J - Takie same jak wtedy gdy widziałem uciekające Ursaringi.

Trzech kłusowników wyskoczyło zza drzew.

Ekipa szybko zrobiła unik ale i tak zostali trafieni. Byli ciężko ranni.

Wszystkie Pokémony mocno oberwały. Kłusownicy zaczęli uciekać gdy nagle otoczyła ich radiowozy. Wyszło z nich pare policjantów i Officer Jenny.

  • OJ - Nie ma cie gdzie uciekać. Wreszcie was mamy.
  • P - Wreszcie?
  • OJ - Poszukiwaliśmy tej trójki od miesięcy. Bardzo dziękuje wam za pomoc.

Gdy sytuacja była już opanowana Paul wyjął Pokédex.

  • PDX -
  • Machamp, Pokémon Super Siła. Wykorzystuje swe potężne mieśnie by zadawać silne ciosy. Gdy złapie przeciwnika swoimi czterema rękami, może rzucić go daleko za horyzont.
  • Nidoking, Pokémon Wiertło. Huśta swoim dużym ogonem tworząc odległość na którą upada jego silne ciało.
  • Donphan, Pokémon Obrona. Jest ewolucją Phanpy'ego. Atakuje zwijając swoje ciało w koło i tocząc się na wrogów.
  • Golem, Pokémon Mega Tona. Raz w roku, zrzuca swą skalną powłoke a ta odrasta.

Policja z kłusownikami odjechała. Nastał moment decyzji. Teddiursa patrzył raz na Ursaringi raz na Amy. Teddiursa przytulił się do jednego z Ursaringów.

  • J - To pewnie jego mama.

Teddiursa przybiegł do Amy i wskoczył jej na ręce. Mocno się przytulił. Widać było, że na twarzach Ursaringów pojawił się wielki smutek. Amy miała łzy w oczach.

  • A - To twoja rodzina. Idź do nich.

Teddiursa spojrzał na nią, uśmiechnął się i znów mocno przytulił. Następnie pobiegł do stada. Ekipa już wyruszyła i udeszła machając do stada ze wzajemnością. Wieczorem byli już w Centrum. Kevin rozmawiał z Jackiem.

  • J - Gdzie zmierzacie?
  • K - Do Fallabor Town. Na pokazy.
  • J - Jesteście koordynatorami?
  • K - Ja i Amy. Oboje mamy po dwie wstążki.

Jack wyjął coś z plecaka. To było jajko Pokémon.

  • J - Proszę. To dla ciebie.
  • K - Jej, dziękuje bardzo!

Rankiem ekipa żegnając się z Jackiem wyruszyła w stronę Fallabor Town.


Rozdział XXXII Spotkanie z Zespołem Magma

Ekipa już bez Teddiursy szła do miasta. Nad nimi przeleciał wielki czerwony helikopter o nietypowych kształtach. Dany wziął lornetkę.

  • P - Dziwny ten helikopter.
  • D - Tak. Ma jakiś symbol. Chyba w kszałcie, M.
  • P - Daj popatrzeć.

Paul spojrzał na ten symbol i przyznał Danny'emu rację. Maks szybko wyrwał mu lornetkę i też popatrzył.

  • M - Mogę się mylić, ale to chyba Zespół Magma...
  • K - Oni?
  • A - Co to Zespół Magma?
  • M - Pewnego razu, gdy byliśmy z Kevinem w Oldane Town, spotkaliśmy ich.
  • K - To zła banda przestępcza. Wtedy widzieliśmy jak wchodzili tam do pewnych ruin. Wślizgneliśmy się tam. Zobaczyliśmy jakiegoś związanego faceta. Chcieliśmy z nimi walczyć lecz gdy nas zobaczyli pokonali nas szybko. Nic tam nie znaleźli więc uciekli. Jedynie co powiedzieli, to żeby nie zadzierać z Zespołem Magma. Uwolniliśmy tego gościa. Mówił, że nie wiedział czego chcieli.
  • M - To nie jest żadna byle tam zła banda. To mi wygląda na wielki system. Widziałem wtedy jaki mieli sprzęt, helikopter. To musi być grubsza sprawa.
  • As - Ciekawe gdzie teraz lecieli.
  • P - Może ich poszukamy?
  • A - To niebezpieczne.
  • P - Nic nam nie będzie. Nawet nas nie wykryją. Chodźcie w tą stronę w którą lecieli.

Ekipa zaczęła biec. Wkońcu dobiegli do stacji kolejowej. Helikoptem widać było na horyzoncie.

  • As - Nie ma co dalej biec.
  • K - Straciliśmy tylko czas.

Jakiś starszy mężczyzna do nich podszedł.

  • sm - Witam. Wy też na ten pociąg?
  • P - Nie, chcieliśmy dogonić helikopter Zespołu Ma...

Wtedy Maks uderzył go łokciem w brzuch.

  • M - Eee.. Nie, nie. Tylko...
  • sm - <szeptem> Chodzi wam o helikoptem Zespołu Magma, tak? Też chciałem ich kilka razy wykryć ale się mi nie udało. Mój Alakazam może was teleportować gdzieś dalej abyście mogli ich dogonić.
  • P - <szeptem> Może niech nas teleportuje na tył tego helikoptera.
  • A - Zwariowałeś?
  • K - Można by spróbować, ale Alakazam by mógł znami zostać na trochę by w poważnej sytuacji nas tu teleportować. Dobrze?
  • D - Ale przecież pan spóźni się na pociąg.
  • sm - Ja jadę na krótko więc potem tutaj będę czekał. Pospieszcie się, bo zaraz helikopter odleci tak daleko, że Alakazam nie będzie wiedział gdzie ma was przenieść. Wychodź Alakazam.

Paul wyjął Pokédex.

  • PDX -
  • Alakazam, Psi Pokémon. Ten Pokémon używa psychicznych ataków by pokonać swoich przeciwników.
  • sm - Teleportuj ich na tamten helikopter.

Alakazam użył Teleportacji. Ekipa z Alakazamem znaleźli się w środku helikoptera. Byli w pomieszczeniu gdzie nikogo innego nie było.

  • A - <szeptem> - Szczęście że nikogo nie ma. Ale co teraz.

Danny i Paul zaczęli podsłuchiwać przez ściany. Paul machnął na innych ręką na zawołanie. Wszyscy teraz słyszeli. Było tam kilka głosów.

  • ?1 - Znowu nic. Tak jak w Oldane Town.
  • ?2 - Szef nie będzie zadowolony.
  • ?3 - Trudno. Jeszcze tam wrócimy. Ale narazie musimy wrócić do bazy.

Potem panowała cisza. Nagle w plecaku Danny'ego coś się zaczęło trząś. Danny to sprawdził.

  • D - <szeptem> O nie, nie teraz.

To jajko zaczęło się wykluwać. Z jajka wykluła się mała Happiny. Happiny nie znała sytuacji więc głośno wykrzyknęła swoje imię. Danny następnie wziął ją na ręce i dłonią zakrył jej usta.

  • ?1 - Co to?
  • ?2 - Ktoś tam jest?
  • ?3 - Jesteśmy nad dobrym terenem do ukrycia. Londuj.

Cała ekipa była bardzo wystraszona. Alakazam najpierw językiem Pokémonów powiedział coś Happiny. Pewnie wyjaśnił jej o co chodzi.

  • A - <szeptem> Teleportujemy się.
  • P - <szeptem> Jeszcze nie.

Helikopter wylądował. Ktoś szybko otworzył drzwi.

  • ?3 - O, mamy tutaj pasażerów na gape. Jak się tutaj znaleźliście? To pewnie sprawka tego Alakazama. Was dwóch już chyba znam.

Człowiek który to powiedział spojrzał na Maksa i Kevina.

  • K - To on był wtedy w Oldane Town.
  • ?3 - A, to już rozumiem skąd was poznałem. Szukacie sobie problemów dzieciaki?
  • D - Kim ty jesteś i co to Zespół Magma?
  • ?3 - Jeśli musisz wiedzieć, to jestem Tabitha. Członek Zespołu Magma. A to jaki cel ma ten zespół, dowiedzie się kiedyś. Jeśli uda wam się wyjść z tego cało.
  • M - Nas jest więcej! Więc mamy większe szanse od was.
  • T - Ha ha, dzieciaki. Wyjdź Mightyena.

Reszta członków Zespołu Magma równierz wybrała Mightyeny. Ekipa równierz wybrała Pokémony. Mudkip, Combusken, Torchic, Riolu, Squirtle, Bulbasaur i Alakazam stanęli do walki. Mightyena Tabithy zajęła się Alakazamem który teraz nie miał czasu na użycie Teleportacji, a inne Mightyeny Pokémonami ekipy. Członkowie Zespołu Magma zchwytali ekipę. Happiny zaatakowała jednego Plaskaniem. Jednak z takim małym Pokémonem, zaatakowany nie miał problemu ze schwytaniem. Pokémony ekipy były dużo słabsze od Mightyen. Tylko Alakazam dobrze sobie radził. Atakował ciągle Ciosem Dynama. Wkońcu pokonał je Giga Wstrząsem. Helikopter podczas walki wystartował znów w powietrze więc nie było innej szansy na ucieczkę niż Alakazam. Alakazam używając Psychiki odżucił Tabithę oraz innych członków zespołu. Ekipa pozbierała swoje Pokémony, a następnie Alakazam użył Teleportacji.

  • A - Następnym razem wracamy odrazu!
  • D - Jeśli będzie następny raz.
  • P - Mieliśmy szczęście że Alakazam jest taki silny. Bardzo ci dziękujemy, Alakazam.

Jego właściciel wrócił za jakieś 15 minut.

  • sm - Już jesteście? I jak?
  • K - Ledwo co nam się udało uciec.
  • As - Ale nic się nie dowiedzieliśmy.
  • sm - No trudno. Kiedyś się wam uda. Alakazam dobrze się spisałeś. Wracaj.

Ekipa podziękowała nieznajomemu mężczyźnie i pożegnała się.

  • As - Ostatnio ciąglę się gdzieś wracamy.
  • K - Tak. Obyśmy zdążyli na pokazy.
  • A - Napewno zdążymy.

Ekipa wróciła na dobrą trasę i ruszyła dalej.


Rozdział XXXIII Ralts

  • A - Już prawie jesteśmy na pokazach a ja jeszcze nie wymyśliłam apelu!
  • M - Zdążysz.
  • D - Możemy ci pożyczyć Pokémony jakby co.
  • P - Dobry pomysł.
  • A - Wielkie dzięki, ale sobie jakoś poradze.

Nagle Amy zaczęła unosić się w powietrzu.

  • A - Aaa!
  • As - Co się dzieje?!

Chłopaki próbowali ściągnąć ją na ziemie lecz siłowała się z nimi jakaś dziwna moc. Wkońcu jednak puściła i wszyscy upadli.

  • A - Co ty było?
  • K - Może jakiś Pokémon cię zaatakował.

Wszyscy zaczęli się rozglądać. Wkońcu wstali i poszli dalej. Po jakimś czasie Amy znów wyleciała w powietrze.

  • M - Znowu!

Danny usłyszał jakiś chichot z krzaków.

  • D - Wychodź Elekid! Piorun w te krzaki!

Gdy tylko atak doleciał, Amy upadła, a zamiast chichotów pojawił się krzyk. Ekipa podbiegła do tych krzaków. Tam leżała Ralts. Kevin wyjął Pokédex.

  • PDX -
  • Ralts, Pokémon Uczucie. Ralts jest pre-ewolucją Kirlia'y. Może korzystać ze swoich rogów na głowie aby odczytać ludzkie emocje. Ralts żadko pokazuje się ludzią, ale od czasu do czasu gdy wyczuwa pozytywne lub szczęśliwe uczucia.

Ralts wstała i zaczęła się nerwowo rozglądać. Wkońcu zaczęła uciekać.

  • D - Łap ją Elekid!

Elekid ją dogonił i złapał lecz ta użyła Zamętu i uciekła mu. Elekid stał nie ruchomo.

  • P - Co mu się stało?
  • K - Ralts używa na nim Zamętu.
  • D - Wyjdź Happiny. Zaatakuj go Plaskaniem.

Happiny najpierw ze zdziwieniem popatrzyła na Danny'ego a potem wykonała polecenie. Elekid się ocknął. Danny wsadził go z powrotem do Pokéballa.

  • As - Już nigdzie nie będziemy się wracać. Idziemy prosto.
  • K - Przecież nikt nic nie powiedział.
  • As - Ale pewnie zaraz ktoś powie żebyśmy poszli za nim.
  • P - Lub nią.

Ekipa dalej szła do miasta. Nagle przed nimi przeleciało wiele świecących liści.

  • P - Magiczny Liść!
  • A - Dobra, to pewnie znowu jej sprawka. Wychodź Torchic!

Faktycznie zaraz Ralts znów się pojawiła na uboczu.

Torchic w nią trafiła. Dziobaał ją ciągle aż wkońcu ta ją odepchnęła i zaatakowała Magicznym Liściem. Torchic zaatakowała Ognistym Wirem. Następnie Szybkim Atakiem. Amy rzuciła już Pokéball. Po krótkiej chwili Pokéball ustał w miejscu.

  • A - Złapałam ją! Brawo Torchic.

Amy przytuliła swoją Torchic i schowała do Pokéballa. Następnie wyruszyli w stronę hali pokazowej.


Rozdział XXXIV Pokazy Fallabor

Wszyscy byli już na hali pokazowej.

  • P - Wymyśliłaś apel?
  • A - Tak, wpadłam na pewien pomysł. Już wiesz jakich Pokémonów użyjesz Kevin?
  • K - Buizela do apelu bo wymyśliłem dla niego apel, a Taillowa by zobaczył jak jest w pokazach. A ty?
  • A - Do walk Mawile a do apelu Ralts.
  • D - Ralts?
  • M - Dopiero ją złapałaś. Nawet nie wyszła od tamtego czasu z Pokéballa.
  • K - Nie ćwiczyłaś z nią więc wogóle nie będzie rozumiała twoich poleceń.
  • A - Jakoś sobie poradzimy.

Amy i Kevin poszli do pomieszczenia dla koordynatorów a reszta na widownię. Po 3 koordynatorach była kolej Kevina.

  • A - Powodzenia.
  • K - Dzięki.

Kevin został przedstawiony. Wypuścił z Pokéballa Buizela. Buizel użył Wodnego Pulsu i wystrzelił go w górę. Gdy kula zaczęła spadać, Buizel już przygotował Lodowy Cios. W odpowiednił momencie uderzył. Kula tylko trochę się rozprysła a reszta zamarzła. Takim sposobem zrobił jeszcze trzy takie kule. Następnie stanął na rękach, kule umieścił na ogonie i zaczął nimi żąglować. Publiczność klaskała. Wkońcu wszystkie po kolei wyżucił w górę a potem zniszczył wszystkie razem jedną Bombą Dźwięku.

  • Mr. Contesta - Buizel jest bardzo zręczny. 8.5
  • Sukizo - Nadzwyczajne, 8.5.
  • SJ - Zrobił bardzo ładne kule. 9.

Kevin dostał 26 punktów.

  • A - Świetnie ci poszło. Dostałeś tyle samo punktów co ostatnio.
  • K - Tak. Trochę się bałem, że Buizelowi nie uda się zrobić kul albo że je upuści.

Spojrzeli na telewizor. Tam kończył się apel jakiegoś chłopaka i Sentreta który kończył używać Hiper Dźwięku.

  • SJ - Sentret ma silny głos. 9
  • Sukizo - To było nadzwyczajne. 9
  • Mr. Contesta - Świetny apel. 8.5
  • K - Dostał o pół punkta więcej odemnie.

Po kilku występach przyszła kolej Amy.

  • A - Chyba faktycznie Ralts to był zły pomysł.
  • K - Poradzisz sobie, idź.

Amy wyszła i wypuściła Ralts. Ralts najpierw rozglądała się po sali i patrzyła na Amy.

Ralts to zrobiła.

  • A - Teraz Psychiką utrzymuj liście! Potem ułóż je w koło i zacznij nim kręcić.

Ralts była troche zdezorientowana ale jakoś sobie poradziła.

  • A - Teraz bardzo rozszeż to koło.

Listki były rozprzestrzenione na całej sali. Następnie Amy kazała wszystkie szybko złożyć do środka. Dzięki temu nastąpił duży błysk. Amy się ukłoniła a Ralts spojrzała na nią i zrobiła to samo.

  • Mr. Contesta - Ralts była zdezorientowana. 8
  • Sukizo - 8
  • SJ - Ralts chyba nie wiedziała co się dzieje. 8
  • A - Dostałam 24 punkty. Pewnie nie przejde.
  • K - Nie wiadomo. Jak na pierwszy występ Ralts w pokazach oraz występ gdzie kolwiek, to dobrze sobie poradziła.

Były już wyniki. Oboje przeszli. Amy miała walczyć z jakąś dziewczyną a Kevin z jakimś chłopakiem. Najpierw była walka Amy.

  • A - Mawile Gryzienie!
  • dz - Raichu nie rób uniku!
  • A <pomyślała> - Co ona kombinuje?

Mawile ugryzła Raichu.

Mawile ucierpiała i straciła punkty.

Mawile szybciej zaatakowała i teraz Raichu ucierpiał.

Raichu znów oberwał i stracił punkty. Teraz miał mniej niż Mawile.

Raichu był już prawie przy Mawile gdy skończył się czas. Amy wygrała ponieważ miała więcej punktów. Następnie była walka Kevina.

Taillow uniknął ataku. Chciał znowu zaatakować Atakiem Skrzydłami ale Growlithe użył Kopania. Wyskakując zaatakował Taillowa Kłem Ognia. Taillow był popażony. Stracił dużo punktów. Growlithe chciał zaatakować Niskim Ciosem ale Taillow zrobił unik i zaatakował Atakiem Skrzydłami. Growlithe dostał i odbiegł od przeciwnika parę kroków. Użył Miotacza Płomieni ale Taillow obronił się Podmuchem Wiatru. Płomienie trochę poleciały na Growlithe. Ten stracił dużo punktów. Taillow użył Szybkiego Ataku. Growlithe miał ćwierć paska mniej punktów od Kevina. Skończył się czas. Kevin wygrał. Po kolejnych walkach Amy miała walczyć z chłopakiem który występował w apelu z Sentretem.

  • A - Mawile wybieram cię!
  • ch - Idź Marshtomp!
  • P - Trochę przypomina Mudkipa.
  • D - Bo to jego ewolucja.

Maks wyjął Pokédex.

  • PDX -
  • Marshtomp, Pokémon Błotna Ryba. Marshtomp jest ewolucją Mudkipa. Jest w stanie poruszać się i pływać szybciej w błocie niż w wodzie.
  • ch - Błotny Strzał!
  • A - Unik i Centro Cios.

Mawile już podbiegła do Marshtompa gdy ten użył Ochrony. Mawile szybko biegła więc odrzuciło ją lekko na ziemie. Marshtomp znów użył Błotnego Strzału. Mawile oberwała. Marshtomp użył Łamacza Murów. Mawile użyła Słonecznego Promienia jednak Marshtomp zdążył użyć Ochrony. Ledwo co mógł wytrzymać.

  • P - Zaraz puści Ochronę.
  • D - Nie, Mawile już nie ma sił na atak.

Mawile faktycznie nie miała siły żeby dalej trzymać promień. Zmęczona puściła atak i padła na kolana. Wtedy Marshtomp znokautował ją Łamaczem Murów. Amy przegrała.

  • A <pomyślała> - Przegrałam przed czasem.

Amy i nieznany chłopak zeszli z pola walk.

  • D - Biedna Amy. Może choćmy do niej.

Chłopaki poszli do Amy a Kevin walczył. Gdy weszli, Amy płakała. Danny położył dłoń na jej ramieniu.

  • A - Hę?
  • D - To my. Nie zawsze się wygrywa.
  • A - No wiem, ale myślałam że go pokonam.
  • P - Trudno. Nic się nie stało.
  • M - Wygrasz następnym razem.
  • As - Patrzcie, Kevin już wygrywa.

Taillow Kevina Atakiem Skrzydeł pokonał jakiegoś Kecleona. Teraz Kevin miał walczyć o wstążkę z chłopakiem który pokonał Amy.

  • K - Idź Buizel!
  • ch - Wychodź Marshtomp!
  • P - Kevin zmienił Taillowa na Buizela.
  • A - Pewnie widząc jak Marshtomp pokonał Mawile, myślał że Taillow nie da sobie rady.
  • K - Wodny Puls!
  • ch - Łamacz Murów!

Wodna kula rozprysła się dając bardzo ładny efekt. Kevin stracił punkty.

  • P - Czemu Kevinowi odjęto punkty?
  • A - W pokazach punkty nie są odejmowane tylko za obrażenia Pokémona. Liczy się tu równierz wdzięk.
  • ch - Błotny Strzał!

Buizel oberwał. Odegrał się Bombą Dźwięku. Następnie zaatakował Lodową Pięścią. Marshtomp użył Błotnego Strzału. Wtedy Buizel użył Lodowej Pięści i tym razem on zrobił ładny efekt. Przeciwnikowi odjęto trochę punktów. Buizel użył Bomby Dźwięku. Marshtomp się zasłonił. Dopiero gdy otworzył oczy zobaczył Buizela używające Strumienia Wody. Marshtomp przegrywał. Miał mało punktów. Użył Łamacza Murów. Buizel oberwał. Potem Marshtomp zaatakował Błotnym Strzałem. Biegł już z Łamaczem Murów ale Buizel uderzył go w brzuch Lodową Pięścią a potem użył Strumienia Wody. Marshtompowi prawie nie zostało wcale punktów. Skończył się czas. Wstążkę wygrał Kevin.

  • K - Super Buizel!
  • ch - Dobrze walczyłeś Marshtomp, powrót.

Kevin już odbierał wstążkę.

  • Mr. Contesta - Proszę, oto Wstążka Fallabor.
  • K - Bardzo dziękuje.

Podszedł do niego chłopak z którym walczył i wyciągnął dłoń.

  • ch - Gratulacje.
  • K <równierz podał ręke> - Dzięki. Ty też dobrze walczyłeś. Jestem Kevin.
  • ch - Jestem Damian. No nic, muszę lecieć. Do zobaczenia.
  • K - Do zobaczenia.

Ekipa wyruszyła teraz do Lavaridge Town.


Rozdział XXXV Pożegnanie z Ashem

Gdy ekipa szła, Ash zobaczył przez szybę jakiegoś sklepu w telewizji pokazywane jakieś Laboratorium.

  • As - To Laboratorium Profesora Oaka!
  • P - Kto to?
  • As - Professor w regionie Kanto. Od niego dostałem Bulbasaura. Jego laboratorium które jest zarówno jego domem znajduje się w moim rodzinnym mieście, Pallet Town.

W telewizji pojawiła się jakaś reporterka i professor.

  • rt - Znajdujemy się na terenie laboratorium profesora Oaka które zostało okradzione. Teraz prosimy wytłumaczyć jak to się stało, profesorze.
  • pO - Byłem na dworze i patrzyłem na Pokémony w zagrodzie gdy nagle usłyszałem duży chałas z laboratorium. Pobiegłem tam, ale nic nie widziałem z powodu gęstego dymu. Gdy dym trochę opadł, ujżałem dwie sylwetki uciekających osób. Z nimi uciekał jakiś Arbok, który był za pewne sprawcą dymu. Wybiegłem za nimi. Byli to mężczyzna i kobieta. Po ich strojach poznałem że to członkowie Zespołu R. Potem sprawdziłem pomieszczenie z Pokéballami, i zastałem je puste.
  • As - A niech to!
  • A - Kim jest Zespół R?
  • As - To zła organizacja w Kanto. Raz się z nimi natknąłem gdy chcieli ukraść mi Bulbasaura.
  • M - Ciekawe co z tym zrobią.

Ashowi zaczęło coś dzwonić w plecaku. Wyjął z niego telefon i odebrał.

  • As - Halo?

Było słyszeć drugą osobę w telefonie.

  • ? - Tu mama. Ash niedawno...
  • As - Okradziono Profesora Oaka. Wiem, widziałem w telewizji.
  • mAs - Aha. Professor Oak wie, że jesteś teraz w Hoen i że chcesz startować w lidze ale prosi żebyś wrócił i mu pomógł.
  • As - No ale... Mam już trzy odznaki... Policja nie może się tym zająć?
  • mAs - Tak ale wiesz jak professor się z nami i tatą przyjaźni. On zrobił dla ciebie wiele, Bulbasaur, pomoc w treningach...
  • As - Racja. Muszę mu się odwdzięczyć. Postaram się do jutra przyjechać.
  • mAs - Bardzo dziękuje. Professor napewno się ucieszy. Do zobaczenia.
  • As - Pa.
  • K - Wyjeżdżasz?
  • As - Słyszeliście. Muszę.
  • D - Gdy sprawa się rozwiąże wrócisz?
  • As - Raczej nie. Nie sądze, by to tak szybko się rozwiązało. A później już bym nie zdążył by wziąść udział w tego rocznej lidze Hoen.
  • M - Eh... Szkoda.
  • K - Twoja praca w zdobywaniu odznak poszła na marne.
  • As - Niedokońca, każdy trening jest ważny.
  • P - Jak zamierzasz wrócić?
  • As - Dobre pytanie. Mógłbym pójść na tą stację z której teleportowaliśmy się do Zespołu Magma. Z tamtąd zobaczył bym czy jeździ do Littleroot Town. Z tamtąd mógłbym dopłynąć statkiem do Kanto.
  • D - Ten pociąg może tam nie jeździć ale mógłbyś się przesiadać na innych stacjach.
  • As - Tak. Tylko nie wiem o której są przyjazdy.
  • A - Ja wiem. Gdy byliśmy tam, to spojrzałam na informację. Ale widziałam tylko godziny. Miast do których dojeżdża już nie. Zapisałam je sobie.
  • As - Super, o której jest najbliższy?

Amy wyjęła kartkę z plecaka.

  • A - Za 5 minut. Za to następny jest dopiero o 17.
  • As - Muszę sobie odjąć ze 3 godziny na podróż do stacji. Jest dopiero 10 więc mam jeszcze trochę czasu.
  • P -To co robimy?
  • As - Paul, my chyba ani razu nie walczyliśmy, prawda?
  • P - Tak. Może teraz byśmy powalczyli? I tak mamy jeszcze dużo cczasu.

Ekipa znalazła sobie dobre miejsce do walki. Paul z Ashem ustawili się.

  • As - Walczyłem tylko z Maksem. Jeszcze ty Danny i Kevin. No i Amy ale chyba ty nie walczysz gdzie indziej niż w pokazach, prawda?
  • A - Okazjonalnie:) Mogła bym spróbować.
  • As - Ok. To żeby moje Pokémony nie były z byt zmęczone będziemy robić walki 1 na 1.
  • P - Dobra. Mudkip wybieram cię!
  • As - Bulbasaur idź!

Mudkip zaczął Błotnym Strzałem. Bulbasaur użył Kopania. Potem Mudkip użył Wodnej Broni. Chciał użyć Stalowego Ogona ale gdy wyskoczył w górę Bulbasaur złapał go Dzikim Pnączem. Następnie uderzał nim o ziemię. Wkońcu Mudkip się wyrwał i zaatakował Stalowym Ogonem. Zrobił to z wysoka więc Bulbasaur mocno oberwał. Mudkip użył Błotnego Strzału. Następnie zaatakował Szybkim Atakiem. Bulbasaur ledwo stał. Mudkip znów użył Szybkiego Ataku.

  • As - Unik!

Bulbasaur stał nie ruchomo. Znowu mocno oberwał. Końcówka jego bulby na plecach coraz bardziej świeciła.

  • A - Dlaczego nie robi uników?
  • D - On jakby się do czegoś... ładował.

Mudkip już biegł z Stalowym Ogonem. Biegł bardzo szybko, i wiadomo było że gdy trafi, to pokona Bulbasaura.

  • As - Bulbasaur rób unik!

Bulbasaur ciągle stał. Mudkip już był prawie przy nim gdy Bulbasaur niespodziewanie krzyknął swoje imię i wystrzelił ze swojej bulby świecący żółty promień. Promień był tak potężny że Mudkipa zmiotło z ziemi. Gdy dym opadł, ukazał się znokautowany Mudkip.

Bulbasaur już opadł z sił. Paul przegrał.

  • P - Powrót Mudkip, dobrze walczyłeś.
  • K - Może teraz ja?
  • As - Dobra. Bulbasaur powrót. Idź Pichu.
  • K - Idź Plusle.

Pichu zaatakował Stalowym Ogonem. Plusle zaatakował Prędkością a następnie Elektryczną Kulą. Pichu się pozbierał i zaatakował Szybkim Atakiem. Następnie uderzył Plusle Stalowym Ogonem. Oba Pokémony użyły Pioruna. Nastąpił mały wybuch. Pichu po opadnięciu dymu zobaczył Plusle atakującego Promieniem Ładunkowym. Pichu mocno oberwał. Plusle użył jeszcze Prędkości i pokonał Pichu.

  • K - Super Plusle! Powrót.
  • As - Powrót Pichu. Danny czy Amy?
  • A - Może Danny.
  • D - Ok. Idź Elekid.
  • As - Pidgey, wybieram cię.

Pidgey zaatakował Atakiem Skrzydeł. Elekid kontratakował Gromo Ciosem. Pidgey bardziej ucierpiał. Elekid zaatakował Piorunem. Pidgey potem zaatakował Tornadem. Ten atak był tak silny, że Elekida wyrwało w powietrze. Za nim Elekid spadł, Pidgey zaatakował Powietrznym Asem. Elekid się pozbierał i użył Łamacza Murów. Pidgey ostro oberwał a potem jeszcze dostał Gromo Ciosem. Już leżał na ziemi i po Piorunie Elekida był pokonany.

  • As - Powrót Pidgey.
  • D - Powrót Elekid. Dobra walka.
  • A - No to zostałam ja:)
  • As - Bulbasaur, mam na dzieję że już odpocząłeś. Wybieram cię.
  • A - Chodź Eevee.

Eevee zaatakował Kulą Cienia. Bulbasaur nią dostał ale przed następną obronił się Kopaniem. Wyszedł tą samą dziurą i zaatakował Ostrym Liściem. Eevee zaatakował Akcją. Bulbasaur użył Dzikiego Pnącza. Obwiązał Eevee i uderzał nim o ziemię. Eevee użył Kuli Cienia. Gdy kula trafiła Bulbasaura ten puścił. Eevee wtedy użył Kopania. Wyskakując użył jeszcze Gryzienia. Bulbasaur znów użył Dzikich Pnączy. Tak samo obwiązał Eevee i uderzał nim o ziemię. Eevee zaczęła jakby podrywać Bulbasaura.

  • K - To Atrakcja.
  • A - Fajnie, nowy atak!

Bulbasaur został zauroczony. I puścił Eevee.

  • D - Ash, znasz płeć Bulbasaura?
  • As - Tak. To samiec.
  • A - Czyli Eevee to samica.

Eevee wciąż go atakowała lecz ten nie reagował przez Atrakcję. Wkońcu był niezdolny do walki.

  • A - Super Eevee! Powrót.
  • As - Powrót Bulbasaur. Czyli już walczyłem ze wszystkimi. Jeszcze trochę mam czasu. Eh... A tak się cieszyłem że wezmę udział w lidze Hoenn.
  • P - Nigdy nie wiadomo jak coś się potoczy. Gdy już odnajdziesz Zespół R, będziesz brał udział w lidze Kanto?
  • As - Tak.
  • M - Czemu odrazu po dostaniu startera tego nie zrobiłeś?
  • As - Z ligi Kanto miałem już 4 odznaki, gdy usłyszałem o konkursie walk w którym można wygrać bilet do Hoenn. Nie wiedziałem, czy kiedyś mi się uda tam wyruszyć, więc skorzystałem.

Ekipa jeszcze długo ze sobą rozmawiała. Ash opowiadał im o Kanto, Profesorze Oaku, Zesporze R. Wkońcu miał już wyruszyć na stację kolejową.

  • As - Niestety, muszę już iść.
  • A - Będziemy tęsknić.
  • K <podaje ręke> - Będzie nam ciebie brakować.
  • M <podaje ręke> - Powodzenia z Zespołem R.
  • D <podaje ręke> - I z ligą Kanto.
  • As - Wam równierz powodzenia z ligą i w pokonaniu Zespołu Magma.
  • P <podaje ręke> - Szczęśliwego powrotu. Żegnaj.
  • A - Żegnajcie.

Bohaterowie dokąd siebie jeszcze widzieli machali do siebie. Wkońcu Ash zniknął z pola widzenia a reszta ekipy wyruszyła dalej.


Rozdział XXXVI Riolu VS. Houndoom

Ekipa postanowiła iść trochę w nocy.

  • A - <ziewa> - Ile jeszcze będziemy iść? Spać mi się chce.
  • P - Jeszcze trochę.
  • A - Co za różnica kiedy idziemy? Jeśli idziemy w nocy, to i tak w dzień będziemy spać.
  • D - Nie będziemy iść całą noc. Obudzimy się o tej samej co zwykle.
  • A - Będziemy nie wyspani.
  • M - Mów za siebie. Mi to wystarczy.

Jeszcze szli bardzo długo zanim się zatrzymali.

  • K - Dobra, tu jest miejsce na śpiwory więc się prześpijmy.
  • P - Ok.

Ekipa zaczęła się kłaść gdy Amy usłyszała jakiś szelest.

  • A - Co to było?
  • P - Co?
  • A - Ten odgłos. Ktoś tu chyba jest.
  • D - Chyba się przesłyszałaś.
  • A - Być może.

Ekipa położyła się spać. Jednak za jakiś czas coś obudziło Amy.

  • A <otwiera oczy> - Co jes...

Nad nią stał jakiś Pokémon i warczał.

  • A <szeptem> - Chło... Chłopaki. Budźcie się.

Lekko walneła Danny'ego w nogę.

  • D - O co cho... Jej!

Reszta też się obudziła. Oprócz Pokémona nad Amy wokół nich stało jeszcze stado innych.

  • K - To Houndoury.
  • M - A ten nad Amy to Houndoom.

Paul wygrzebał Pokédex z plecaka.

  • PDX -
  • Houndoom, Pokémon Mrok. Jest ewolucją Houndoura. Jego straszne wycie jest przyczyną dreszczów.
  • Houndour, Pokémon Mrok. Podróżuje w stadie. Zwołuje innych szczekaniem by otoczyć swoją ofiarę.
  • P - Mam nadzieję, że to nie my jesteśmy tą ofiarą.
  • A - Paul, otwórz mój plecak.

Paul leżał obok plecaków więc nie musiał daleko sięgać ale i tak był bardzo ostrożny. Houndourny patrzyły na każdy jego ruch. Paul powoli odsunął suwak.

  • P - I co dalej?
  • A - Eevee wychodź.

Z plecaka wyskoczyła Eevee.

Houndoury i Houndoom byli zauroczeni. Ekipa bardzo szybko się spakowała i uciekła.

  • M - O co im mogło chodzić? Czemu do nas przyszły?
  • K - Pewnie wkroczyliśmy na ich teretorium.
  • A - Szukamy nowego miejsca?
  • P - Trzeba się daleko oddalić.
  • D - Stado może nas odnaleść po zapachu.
  • K - Więc nie ma co stać. Ruszamy.
  • A <pomyślała> - Dzisiaj się raczej nie wyśpie:(

Po paru kilometrach ekipa postanowiła już się położyć.

  • D - Może jedna osoba będzie czuwać i będziemy się zmieniać.
  • P - Ja mogę czuwać pierwszy.

Reszta poszła spać a Paul usiadł. Usłyszał jakiś szelest. Już miał przygotowanego Pokéballa, gdy okazało się że to tylko Venonat. Po Paulu była kolej Danny'ego. Nic się nie działo. Przyszła kolej Maksa. Po jakimś czasie Maks usłyszał, że coś lub ktoś nadchodzi. Wypuścił z Pokéballa Cyndaquila by ten swoim płomieniem na plecach trochę oświetlił. Zobaczył z daleka cienie. Cienie stada.

  • M - O nie. Riolu wychodź. Cyndaquil obudź innych.

Cyndaquil wykonał polecenie. Wszyscy wstali.

  • P - Znowu oni?
  • M - Chyba tak.

Maks się nie mylił za chwilę pojawiło się stado Houndourów z Houndoomem na czele. Wszyskie zaczęły warczeć oprócz jednego najmniejszego z tyłu. Ten tylko patrzył z uśmiechem.

  • P - Ten mały poprzednim razem też sie tylko cieszył.
  • D - Wygląda na szczeniaka.

Gdy Houndoom zaczął coraz bliżej podchodzić, Riolu wyskoczył przed niego. Zaczęli rozmawiać po swojemu.

  • Riolu - Czego tu chcecie?
  • Houndoom - Chciałem zadać to samo pytanie.
  • Riolu - Mój trener i jego przyjaciele chcieli tutaj odpocząć. Co wam to przeszkadza!
  • Houndoom - Nie podnoś na mnie głosu mały!
  • mały Houndour - Gdzie idziecie?
  • Houndoom - Cicho bądź szczeniaku!
  • Riolu - Nie krzycz na niego!

Riolu zaatakował Houndooma Gromo Ciosem.

  • Houndoom - Pożałujesz że ze mną zadarłeś!

Houndoom zaatakował Miotaczem Płomieni. Riolu upadł na ziemię.

  • M - Riolu!

Riolu wstał i użył Ognistego Kopnięcia. Houndoom użył Elektrycznego Kła.

Cyndaquil już miał trafić Houndooma gdy jeden z Houndourów odtrącił go i Ugryzł.

  • Houndoom - Sam sobie nie radzisz? Człowiek musi ci wysyłać pomocników? Nie jesteś wart nawet walki. Idziemy.

Stado odeszło.

  • M - Riolu wszystko dobrze?

Riolu tylko spojrzał na Maksa i wszedł do Pokéballa.

  • M - Cyndaquil wracaj. O co chodzi Riolemu?
  • K - Może chciał to załatwić sam.
  • D - Już chyba nie wrócą.
  • A - Więc możemy już spokojnie wszyscy pójść spać.

Po kilkunastu minutach Maks się obudził. Zauważył Riolu biegnącego nie wiadomo gdzie.

  • M - Riolu!
  • P <obudził się> - Co się stało?
  • M - Riolu gdzieś uciekł.

Inni też wstali i pobiegli za Riolu. Po krótkim biegu zobaczyli zza krzewów stojących naprzeciw siebie Riolu i Houndooma. Wokół nich stało stado Houndorów.

  • Houndoom - Więc przyszłeś? Szukasz problemów?
  • Riolu - Przyszłem na dokończenie walki.
  • Houndoom - Znowu zaraz przyleci twój trener z pomocą?
  • Riolu - Walka sam na sam.
  • Houndoom - Jak chcesz.

Houndoom użył silnego Miotacza Płomieni. Riolu oberwał. Houndoom użył Pogoni. Riolu się pozbierał i użył Ognistego Kopnięcia. Następnie zaatakował Gromo Ciosem. Houndoom użył Smogu. Riolu był trochę otruty.

  • M - Rio...
  • D <zakrywa mu ręce i wszyscy kładą się na ziemie> - Cicho. Riolu sam chce to załatwić.

Pokémony popatrzyły się chwilę na krzewy z których wydobywały się odgłosy i kontynuowały walkę. Houndoom użył Żaru. Słońce już wschodziło. Dochodził poranek. Houndoom znowu użył Miotacza Płomieni. Riolu padł na kolana. Spojrzał się w krzewy i ujrzał Maksa. Ten pokazał mu bijąc się w serce że w niego wierzy. Riolu popatrzył na Houndooma, wstał i zaczął... ewoluować!

  • A - Riolu ewoluuje!

Riolu zakończył ewolucję. Maks wyjął Pokédex.

  • PDX -
  • Lucario, Pokémon Aura. Jest ewolucją Riolu. Wyczuwając aurę swoich przeciwników, Lucario może odczytać ich myśli i ruchy.

Lucario użył Ognistego Kopnięcia. Teraz zadziałało dużo bardziej niż w wykonaniu Riolu. Houndoom odleciał i przewrócił się. Lucario stworzył świecącą, błękitną kulę i rzucił nią w Houndooma. Ta gdy w niego uderzyła, wybuchła.

Houndoom ledwo stał. Lucario użył Mocy Dłoni. Houndoom był pokonany.

  • M <pomyślał> - Brawo mały.
  • Houndoom - Nieźle młody. Nie doceniałem cię.
  • Lucario - Ty też jesteś niezły. Teraz już nam dacie spokój?
  • Houndoom - Nie skrzywdzimy was. Pokazałeś, że nie jesteś byle kim.
  • P - Ciekawe o czym rozmawiają.

Lucario i Houndoom podeszli do siebie i podali sobie łapy.

  • Lucario - Żegnajcie.
  • Houndoom - Może jeszcze się spotkamy. Ale narazie, żegnaj.

Ekipa oprócz Maksa poszła na miejsce postoju. Maks poczekał na Lucario. Gdy Lucario przyszedł, Maks przybił z nim piątke. Houndoom popatrzył z daleka, uśmiechnął się i razem ze stadem odeszli. Gdy Maks z Lucario przyszli na miejsce postoju, każdy spał. Maks przywrócił Lucario do Pokéballa i również poszedł spać.


Rozdział XXXVII Poznanie Flannery

Ekipa doszła do Lavaridge Town. Najpierw doszli do sali ale była zamknięta.

  • K - Szkoda. Wrócimy później.

Gdy się odwrócili, ujrzeli jakąś dziewczyna w czerwonych włosach.

  • dz - Cześć, co tu robicie?
  • P - Chcieliśmy walczyć z tutejszym liderem ale go nie ma.
  • dz- Jest:)
  • M - Gdzie?
  • dz - Tutaj:) Jestem Flannery i jestem tu liderką.
  • D - Chciałbym cię wyzwać na pojedynek!
  • F - Dobra ale...
  • A - Tak?
  • F - Jest mały problem. Chodźcie.

Ekipa poszła za Flannery.

  • P - Hm...
  • D <szeptem> - Co jest?
  • P <szeptem> - Julia opowiadała mi, że w sali w Lavaridge Town walczyła z jakimś starszym panem.
  • D <szeptem> - Może lider się zmie... Łał.

Ekipa doszła do pola bitwy. Wyglądało, jakby dopiero co skończył się pojedynek. Było ono częściowo skalne i kamienie były porożżucane po całym polu. Wszędzie były doły.

  • F - To właśnie ten problem. Nie ma zabardzo gdzie walczyć bo nie posprzątałam po ostatnim pojedynku...
  • A - Możemy pomóć.
  • F - Na prawdę?
  • P - Nie za bar...
  • K <uderzył go łokciem w brzuch> Jasne.
  • F - Ale super!:) Zaraz przyniose wam łopaty. <poszła>
  • P - Faktycznie super.

Ekipa razem z Flannery zakopywała doły, przenosiła kamienie i za jakieś półtorej godziny pole było gotowe do pojedynku. Ale ekipa była zmęczona.

  • A - Padam z nóg.
  • P - Ja tak samo. Teraz nie dam rady walczyć.
  • F (leży na ziemi) - To dobrze bo ja też nie. Bardzo dziękuje za pomoc.
  • M - Może chodźmy się zameldować w jakimś hotelu?
  • F- Nie, nie. Jakoś się muszę odwdzięczyć. Możecie spać u mnie ile chcecie.
  • D - Osajawdę? Jeśli to jakiś problem to...
  • F - Żaden problem! Lubię towarzystwo, a niestety teraz mieszkam sama.
  • K - Wielkie dzięki Flannery.
  • F - Nie ma sprawy. A tak wogóle, to jeszcze nie wiem jak macie na imię.
  • K - Jestem Kevin.
  • M - Maks.
  • A - Amy.
  • P - Paul.
  • D - Danny.

Ekipa razem z liderką weszli do jej domu. Ekipa porozsiadała się przy ławie na sofie i fotelach. Flannery przygotowała napoje i kanapki.

  • P - Ale jestem głodny. Dzięki za kanapki.

Kevin zauważył na szafce zdjęcie młodej Flannery z jakimś starszym panem.

  • K - Na tym zdjęciu ten pan to jakiś twój krewny?
  • F - To mój dziadek. Był tu kiedyś liderem.
  • D - To pewnie z nim walczyła Julia.
  • P - Tak.
  • A - Kto to Julia?
  • P - Nigdy wam o niej nie mówiłem? To moja starsza siostra. Jest trenerką.

Paul wyjął z plecaka jej zdjęcie.

  • P - To ona.

Flannery gdy tylko je zobaczyła wyrwała mu je z ręki.

  • F - Pamiętam ją! Była tu pare lat temu i walczyła z moim dziadkiem. Wtedy jeszcze był liderem. Pokonała go. Ze mną też stoczyła pojedynek jeden na jeden. My zremisowałyśmy.
  • M - Dlaczego twój dziadek nie jest już liderem.
  • F - Mój dziadek bardzo lubił poezje. Coraz częściej ją czytał. Mimo to był świetnym liderem. Trudno było go pokonać. Ja nigdy z nim nie wygrałam. Najwyżej dochodziło do remisu ale wtedy dawał mi fory. Wkońcu postanowił wyruszyć w podróż by pisać poezje. Powieżył mi obowiązki lidera. Ja jestem dużo słabsza od niego. Kiedyś startował do Elitarnej Czwórki ale przegrał z Drakem.
  • K - Może później przeszlibyśmy się po mieście?
  • F - Mogę was zaprowadzić do gorących źródeł.
  • A - Super.

Po posileniu się i krótkim odpoczynku ekipa razem z liderką poszli na miasto do gorących źródeł. Gdy doszli, w źródłach było pełno ludzi. Jednak znaleźli wolne miejsce. Wszyscy weszli do gorącej wody. Woda wydobywała się z kamiennych Psyducków. W tle miasta było widać wulkan.

  • F - Tamtym wulkanem są ogrzewane te źródła.

Z jednego z baseniku wyszła dwójka ludzi. Podeszła do nich jakaś pani z recepcji z jajkiem i wręczyła je im mówiąc coś.

  • K - Co ona robi?
  • F - Ci ludzie są już długo małżeństwem. Tutaj gdy przyjdzie mąż z żoną którzy są już ze sobą długo to dostają jaja z Wynautami.
  • P - Za każdym razem?
  • F - No coś ty:) Raz. Czasami dają je też w prezencie swoim stałym klientom.
  • D - Fajnie.
  • F - Kto z was pierwszy będzie walczyć?
  • M - Nie zastanawialiśmy się. Ja ostatnie dwa razy walczyłem pierwszy więc teraz moge być ostatni.
  • P - Ja mogę być przedostatni.
  • K - Danny chcesz walczyć pierwszy?
  • D - Mogę walczyć.
  • F - Ok. Więc kiedy walczymy?
  • D - Może jeszcze dzisiaj wieczorem?
  • F - Dobrze.

Ekipa jeszcze długo siedziała w gorących źródłach aż wkońcu wyszli, poprzebierali się ze strojów kąpielowych i poszli na miasto. Na straganach Paul kupił jakieś ciastka i podzielił się z innymi.

  • P - One są pyszne.
  • F - To specjalność tego miasta. Gdzie indziej ich nie kupicie.

Przechodząc obok wielkiego mostu ekipa zauważyła na dole ludzi zakopanych w piasku obok jakiejś rzeki.

  • A - Co oni robią?
  • F - To tak zwana kąpiel piaskowa.
  • D - Macie tu dużo sposobów na odprężenie.

Ekipa doszła do domu Flannery. Wieczorem miała się odbyć walka Danny'ego.


Rozdział XXXVIII Meg & Mag

Nadszedł wieczór. Danny i Flannery zajęli miejsca a reszta siadła na trybunach. Światła się zapaliły.

  • F - Zaczynamy! Meg, wybieram cię!

Z Pokéballa wyszedł Slugma.

  • P - Dlaczego powiedziała Meg?
  • A - Pewnie tak go nazwała.

Paul wyciągnął Pokédex.

  • PDX -
  • Slugma, Pokémon Lawa. Slugmy mają bardzo gorącą magme, która krąży w ich wszystkich organach i prowadzi substancje odżywcze oraz tlen do ich organizmu.
  • D - Idź Elekid!
  • F - Miotacz Płomieni!

Elekid zrobił unik i zaatakował Piorunem. Slugma oberwał. Użył znowu Miotacza Płomieni. Używał go ciągle. Elekid był już zmęczony ciągłymi unikami i dostał parę razy. Slugma chciał użyć Ciosu Ciałem ale gdy wyskoczył nad Elekida, ten skoczył w jego stronę z Gromo Ciosem i uderzył go w brzuch. Slugma spadł na ziemię na plecy. Elekid na nim stał i uderzał go w brzuch Łamaczem Murów. Wkońcu Elekida zaczął zakrywać jakiś dymn. To Slugma użył Smogu! Elekid też został trochę otruty i zaczął się dusić. Spadł ze Slugmy a ten się podniósł. Elekid chciał się wyczągać z dymu. Wtedy Slugma zaatakował go Miotaczem Płomieni. Dym już opadł i Elekid zaczął się podnosić ale Slugma zaatakował Ciosem Ciałem. Slugma zakrył całego Elekida. Nagle spod niego wydobył się ogromny promień elektryczny. Slugmę aż odrzuciło. Elekid ledwo wstał, i zaatakował Gromo Ciosem ale bardzo słabym i Slugma ledwo to odczuł. Slugma wtedy użył Ziewnięcia. Elekid padł uśpiony na ziemię.

  • D - Powrót. Idź Combusken!

Combusken użył Ognistego Wiru. Slugma kontratakował Miotaczem Płomieni. Oba ataki się zderzyły. Combusken dodał trochę więcej siły i odparł Miotacz Płomieni. Ognisty Wir uderzył Slugmę. Slugma urzył Ziewnięcia ale Combusken rozbił kule Żarem. Odbiegł trochę do tyłu ponieważ rozbite kule by go uśpiły. Następnie użył Podwójnego Kopnięcia. Użył jeszcze Podniebnego Cięcia i Slugma był pokonany. Flannery zmieniła go na Magcargo na którego mówiła Mag.

  • M - To ewolucja Slugmy. Oba te Pokémony lubią skalne podłoża.
  • P - Skąd ty to wiesz?
  • M - Bo są one z regionu Johto a to przecież moje rodzinne miasto:)

Amy wyciągnęła Pokédex.

Magcargo zaatakował Żarem a następnie Miotaczem Płomieni. Combusken oberwał Żarem ale szybko zrobił unik i zaatakował Mega Kopnięciem. Użył Ognistego Wiru ale Magcargo użył Burzy Piaskowej. Ognisty Wir nie mógł się przedostać przez wielką piaskową ściane. Magcargo skierował atak na Combuskena. Ten zakrył oczy ręką. Wkońcu atak uniósł go w powietrze. Magcargo przestał, a Combusken zaczął spadać. Magcargo jeszcze gdy tamten był w powietrzu trafił go Miotaczem Płomieni. Combusken w ostatniej chwili zdąrzył się przekręcić i wylądował bez szkud. Użył znowu Mega Kopnięcia lecz Magcargo użył Lustra i Combusken się odbił. Magcargo zaatakował Ziewnięciem i Combusken był uśpiony. Danny zmienił go na Shiftry'ego. Shiftry zaatakował Ostrym Wiatrem. Magcargo oberwał. Zaatakował Żarem a Shiftry Nasiennym Pociskiem.Oba ataki się zderzyły i powstał wybuch. Gdy dym opadł, Magcargo zobaczył że Shiftry nie przestał atakować. Magcargo oberwał Nasiennym Pociskiem. Shiftry zaatakował Niszczycielem Kamieni. Magcargo użył Ziewnięcia ale zanim kula dobrze mu wyleciała z ust, Shiftry użył z daleka Nasiennego Pocisku. Dzięki temu kule pękły przy Magcargo i ten sam się uśpił! Flannery jako ostatniego wybrała Torkoala. Maks wyjął Pokédex.

  • PDX -
  • Torkoal, Pokémon Węgiel. Torkoal spala węgiel w swoim ciele do produkcji energi. W obronie, Torkoal wypuszcza dym z nozdrzy i wciąga go by zmylić przeciwnika.

Torkoal zaczął Miotaczem Płomieni. Shiftry się obronił Tańcem Mieczy. Następnie użył Ostrego Wiatru. Torkoal użył ponownie Miotacza Płomieni a Shiftry ponownie się obronił Tańcem Mieczy i zaatakował Nasiennym Pociskiem. Torkoal użył Stalowej Obrony. Następnie użył Błotnej Bomby. Shiftry omijał ataki i zaatakował Niszczycielem Kamieni. Torkoala aż odrzuciło kawałek do tyłu. Torkoal najwidoczniej się zdenerwował bo zaczął wypuszczać dym z nosa. Shiftry powtórzył atak. Torkoal aż buchał dymem. Shiftry szykował się do kolejnego ataku gdy nagle Torkoal zaatakował potężnym Przegrzaniem. Choć było już ciemno na dworze to całe pole bitewne zostało oświetlone. Gdy Torkoal przestał atakować, każdy zauważył, że Shiftry zniknął! Nie było go nigdzie na ziemi. Torkoal nerwowo się rozglądał aż wkońcu od góry został trafiony przez jakieś zielone tornado. Na samej górze był Shiftry. Shiftry nauczył się nowego ataku!

Gdy Shiftry zakończył, Torkoal był wbity w ziemię. Zaczął się podnosił ale Shiftry spadając dobił go Kamiennym Niszczycielem. Torkoal był pokonany a Danny zdobył Odznąkę Ciepła. Wszyscy się zebrali do domu i poszli spać. Następnego dnia miały się toczyć dalsze walki.


Rozdział XXXIX Siła Squirtla

Rano walczył Kevin. Kevin wybrał Plusle a Flannery Maga. Plusle użył Prędkości a Mag Żaru. Gdy ataki się połączyły, ogniste gwiazdki uderzyły Magcargo. Plusle użył Elektrycznej Kuli ale Magcargo obronił się Lustrem. Następnie zaatakował Miotaczem Płomieni. Plusle oberwał. Użył Promienia Ładunkowego. Magcargo zaatakował Burzą Piaskową. Plusle jest małym Pokémonem więc odrazu poleciał w górę. Magcargo chciał użyć tej samej techniki co w walce z Combuskenem Danny'ego ale Plusle był szybszy i w górze zaatakował Wyładowaniem. Magcargo mocno oberwał. Był sparaliżowany. Plusle to wykorzystał i atakował ciągle. Po paru Elektrycznych Kulach i Promieniach Ładunkowych Magcargo był pokonany. Flannery zmieniła go na Mega. Slugma użył Miotacza Płomieni. Plusle przebił się przez płomień Promieniem Ładunkowym. Slugma użył Smogu. Plusle chciał uciec przed dymem ale mu się nie udało. Slugma wtedy użył Ciosu Ciałem. Gdy się podniósł a dym opadł, widać było leżącego Plusle. Kevin użył Buizela. Buizel użył Strumienia Wody. Użył Wodnej Broni a Slugma Miotacza Płomieni. Wodny atak łatwo przedarł się przez ognisty. Buizel użył Bomby Dźwięku. Slugma zrobił unik i zaatakował Płynną Lawą. Buizel mocno oberwał. Chciał użyć Lodowego Ciosu lecz zanim dobiegł Slugma użył Smogu. Buizel nigdzie nie mógł znaleźć Slugmy oraz się dusił od trującego dymu. Wkońcu upadł na kolana. Nagle coś spadło na niego. To Slugma użył Ciosu Ciałem. Z szedł z niego i zaatakował go Miotaczem Płomieni. Buizel próbował wstać ale Slugma użył Ziewnięcia. Kevinowi został jeszcze jeden Pokémon. Był nim Squirtle. Squirtle użył Wodnej Broni. Slugma dostał. Użył Miotacza Płomieni ale Squirtle obronił się Schowaniem. Slugma podtrzymywał atak. Skorupa Squirtle była już czerwona z gorąca. Wkońcu z środka wyłonił się Lodowy Promień. Slugma był przymrożony do ziemi. Squirtle chciał użyć Łomotu Czaszką ale gdy był już blisko Slugma użył Płynnej Lawy. Oprócz tego, że zranił Squirtla to się jeszcze odmroził. Zanim Squirtle się podniósł to Slugma jeszcze użył Miotacza Płomieni. Squirtle był trochę popażony ale zdołał wstać i użył Bąbelków. Slugma przez chwilę nie widział. Squirtle zaatakował Szybkim Skrętem. Następnie przy użyciu Lodowego Promienia zamroził Slugmie pysk oraz tak jak poprzednio przymroził go do ziemi by nie mógł użyć żadnego ataku. Squirtle wtedy chciał użyć Łomotu Czaszką. Kevin każąc Squirtlowi zamrozić częściowo Slugme zapomniał, że Slugma może użyć Płynnej Lawy. Slugma tak właśnie zrobił lecz Squirtle gdy tylko zobaczył początek ataku, schował się do muszli. W ten sposób nie odniósł większych szkód. Slugma nie mógł tak szybko ponownie zaatakować Płynną Lawą i Squirtle teraz zaatakował go Łomotem Czaszką. Slugma był pokonany. Flannery zmieniła go na Torkoala. Torkoal użył Błotnej Bomby. Squirtle chciał użyć Lodowego Promienia ale Torkoal użył Stalowej Obrony. Torkoal użył Ciosu Ciałem. Squirtle nie zdążył uciec. Torkoal zakrył go całego. Squirtle nie było wcale widać.

Torkoal zaczął świecić i wkońcu nastąpił wybuch.

  • K - Squirtle!

Gdy dym opadł, nic się nie zmieniło. Torkoal leżał w tym samym miejscu. Spod niego zaczęło się wydobywać światło, i wyleciał w powietrze przez jakiś wodny strumień. Gdy światło ustało, pokazało... Wartortle! Squirtle ewoluował.

  • K - Brawo mały!

Paul wyjął Pokédex.

  • PDX -
  • Wartortle, Pokémon Żółw. Ewolucja Squirtla. Jego pokryty futrem ogon jest symbolem długowieczności. Do szybkiego pływania w wodzie, używa swoich uszów które utrzymują równowage.

Torkoal zaczął spadać, a Wartortle zaatakował go w powietrzu Łomotem Czaszką. Gdy był nad nim, użył nowego ruchu - Wodnego Ogona. Atak wbił pokonanego Torkoala w ziemię. Kevin wygrał!


Rozdział XL Paul vs. Flannery

Paul na pierwszego wybrał Zigzagoona a jego przeciwnikiem był Meg. Meg użył Miotacza Płomieni ale Zigzagoon zrobił unik i zaatakował Akcją. Gdy uderzył Slugme, użył jeszcze Elektrycznego Kła. Meg był porażony i nie mógł się ruszać. Zigzagoon wtedy wciąż atakował Akcją. Slugma chciał się bronić Miotaczem Płomiei ale Zigzagoon ze swoją prędkością robił świetne uniki. Meg użył Smogu ale Zigzagoon użył Kopania. Slugma skierował dym w dół ale Zigzagoon wyszedł innym dołem. Slugma go nie widział więc mógł atakować z zaskoczenia. Zaatakował nowym ruchem, Szpilo Pociskiem. Slugma oberwał. Zigzagoon następnie użył Akcji. Po kolejnym Szpilo Pocisku Meg był pokonany. Flannery wybrała Torkoala. Torkoal użył Fali Gorąca. Zigzagoon zrobił unik i zaatakował Akcją. Mały Zigzagoon nie zabardzo zaszkodził Torkoalowi. Użył Szpilo Pocisku lecz Torkoal użył Stalowej Obrony. Następnie Torkoal użył Błotnej Bomby. Zigzagoon oberwał. Torkoal użył Przypalenia. Zigzagoon był niezdolny do walki. Paul użył Brelooma. Breloom użył Kuli Energii. Torkoal oberwał. Breloom zaatakował Mach Ciosem. Torkoal znowu oberwał. Użył Miotacza Płomieni. Breloom użył Kuli Energii ale Torkoal się obronił Stalową Obroną. Następnie użył Fali Gorąca. Breloom mocno oberwał ale użył Podwójnego uderzenia kantem. Następnie zaatakował Mach Ciosem. Torkoal użył Ciosu Ciałem. Gdy tylko dotknął Brelooma, jakiś proszek się pojawił wokół niego. Został otruty!

  • P - To jakiś nowy atak?
  • D - Nie, to zdolność Brelooma Efekt Pyłu. Po kontakcie fizycznym przeciwnik może zostać otruty, uśpiony lub sparaliżowany.
  • P - Super. Breloom, Pochłonięcie!

Breloom wykonał atak i Torkoal był pokonany. Flannery wystawiła Maga. Mag zaatakował Ziewnięciem lecz Breloom zniszczył ten atak Kulą Energii. Mag zaatakował Miotaczem Płomieni. Breloom zaatakował Podwójnym uderzeniem kantem. Lecz zanim dobiegł, Mag użył Płynnej Lawy. Breloom upadł na ziemię. Wtedy Magcargo użył Ziewnięcia. Breloom się obronił Mach Ciosem i ucieczką lecz atak trochę zadziałał i Breloom był ospały. Użył Kuli Energii. Mag obronił się Lustrem. Breloom użył Podwójnego uderzenia kantem. Przez ospanie atak był wolny i Mag zdążył zaatakować Ziewnięciem. Mimo to trochę oberwał. Breloom był uśpiony. Paul użył Mudkipa. Mudkip zaatakował Wodną Bronią. Mag kontratakował Miotaczem Płomieni. Powstała para. Mag rozglądał się w parze ale nic nie widział. Dostał z góry Błotnym Strzałem. Gdy spojrzał w górę zobaczył cień. Zaczął używać Burzy Piaskowej ale Mudkip był w centrum tornada i nie obrywał. Mag dalej nic nie widział. Dostał w głowę Stalowym Ogonem. Mudkip gdy zeskoczył z jego głowy, użył jeszcze Szybkiego Ataku. Mag użył Płynnej Lawy. Mudkip oberwał. Następnie użył Ziewnięcia lecz Mudkip zdążył użyć Ochrony. Mudkip znowu użył Stalowego Ogona. Mag mocno oberwał. Mudkip użył Szybkiego Ataku. Powtórzył Stalowy Ogon lecz teraz zaatakował bardzo mocno. Mag już ledwo się trzymał. Mag użył potężnego Miotacza Płomieni. Mudkip użył Ochrony. Już ledwo trzymał barierę i wkońcu puścił ale odrazu odskoczył w górę. Użył Wodnej Broni. Miotacz Płomieni został przezwyciężony przez wodny atak. Mag został trafiony. Mudkip spadając poraz kolejny użył Stalowego Ogona i Mag był pokonany. Paul zdobył odznakę.


Rozdział XLI Maks vs. Flannery

Flannery jak zawsze najpierw użyła Slugmy a Maks Eevee. Meg użył Żaru a Eevee użył Ukrytej Siły. Ataki się zderzyły. Eevee użył Kopania. Wyskakując trafił Mega w głowę. Następnie użył Ataku Piachem. Slugma dostał po oczach i nic nie widział. Wtedy Eevee non stop atakował Ukrytą Siłą. Slugma był już prawie pokonany ale Eevee również przez ciągły atak Ukrytą Siłą był wyczerpany. Slugma użył Ziewnięcia. Eevee użył Kopania. Bąble wleciały do dziury ale Eevee zdążył wyjść. Slugma użył Ciosu Ciałem. Eevee nie zdążył zrobić uniku i został trafiony. Był pokonany. Maks zmienił go na Cyndaquila. Cyndaquil użył Kręgu Ognia. Slugma oberwał. Cyndaquil użył następnie nowego ruchu, Walca. Slugma był pokonany. Zastąpił go Mag. Mag użył Burzy Piaskowej. Użył swojej techniki (podrzucenie w górę Burzą Piaskową i atak Miotaczem Płomieni). Cyndaquil spadł na ziemię. Jakoś się pozbierał i użył Prędkości. Magcargo użył Lustra. Cyndaquil użył Walca. Gdy był przy Magu, ten użył Płynnej Lawy. Cyndaquil był bardzo zmęczony. W plecaku Kevina coś zaczęło się trząś. Wszyscy zajęli się tym. Kevin odtworzył plecak. To jajko się trzęsło i świeciło.

  • K - Wukluwa się!

Po krótkiej chwili wykluła się mała Poochyena. Kevin wyjął Pokédex.

  • PDX -
  • Poochyena, Pokémon Gryzienie. Poochyena jest pre-ewolucją Mightyeny. Jej wytrzymałość pomaga w lepszym gryzieniu. Również dzięki wytrzymałości może gonić przeciwnika, aż ten będzie całkowicie wyczerpany.
  • A - Ale słodka:)

Poochyena polizała Kevina po twarzy. Wrócono do walki. Cyndaquil już zdążył trochę odpocząć. Zaatakował Kręgiem Ognia. Mag oberwał. Cyndaquil zaatakował Miotaczem Płomieni. Mag również. Ponieważ Cyndaquil był zmęczony, Płomień Maga był silniejszy. Cyndaquil dostał. Był pokonany. Maks wybrał Lucario. Lucario użył Gromo Ciosu. Mag był sparaliżowany! Lucario użył trzech Kul Aury i Mag był pokonany. Flannery zmieniła go na Torkoala. Torkoal użył Błotnej Bomby ale Lucario robił bardzo dobre uniki. Zaatakował Ognistym Kopnięciem. Torkoal użył Żelaznej Obrony. Lucario trochę odbiło. Torkoal zaatakował Ciosem Ciałem. Lucario zrzucił go z siebie. Zanim zdążył się podnieść, Torkoal zaatakował Przegrzaniem. Zakryło całego Lucario. Gdy Torkoal ustał, Lucario był wbity w ziemię. Torkoal znów użył Ciosu Ciałem. Gdy już był przy samym Lucario, ten uderzył go w brzuch świecącą łapą. To była Moc Dłoni. Promień aż wyrzucił Torkoala w powietrze. Gdy spadał, Lucario użył Kuli Aury. Ponownie nią zaatakował gdy Torkoal już leżał na ziemi. Torkoal był pokonany. Maks zdobył odznakę. Walka trwała już pod wieczór więc ekipa jeszcze tą noc przenocowała u Flannery. Rano po śniadaniu podziękowała jej za noclegi, pożegnała i wyruszyła w dalszą podróż.


Rozdział XLII Walka o Meteoryt (część 1)

Ekipa po wyjściu z Lavaridge Town postanowiła zwiedzić Górę Komina. Prowadziła na nią kolejka górska.

  • D - Nikogo oprócz nas nie ma.
  • M - To dobrze. Nie będziemy musieli czekać w kolejce.

Ekipa wsiadła do wagonu. Jadąc w górę podziwiali wulkan.

  • P - Ale wielki.
  • D - Jak większość wulkanów:)

Nagle kolejka staneła.

  • A - Co się stało?
  • K - Jest tu telefon. Zadzwonimy do obsługi.

Kevin zaczął dzwonić.

  • K - Nikt nie odbiera.
  • M - Patrzcie tam!

Maks wskazał placem na czerwony helikopter na szczycie wulkanu. Znali już ten helikopter.

  • P - To Zespół Magma!
  • A - Ciekawe czego tu chcą.
  • M - Raczej nie przyszli tu pozwiedzać.
  • D - To pewnie przez nich kolejka stanęła.
  • K - Nie chcą żeby im przeszkadzać.
  • D - Trzeba się stąd jakoś wydostać.
  • P - Mam pewien plan. Tylko trochę niebezpieczny.
  • M - Mów.
  • P - Danny, twój Shiftry umie Trawiaste Tornado, tak?
  • D - Tak. I co z... Chyba wiem o co ci chodzi. I mam odpowiedź, nie.
  • K - O czym mówicie?
  • P - Otworzylibyśmy drzwi, i ktoś by skoczył w górę. Wtedy Shiftry Trawiastym Tornadem wystrzeliłby go na tą górę. I tak po kolei aż każdy się tam znajdzie.
  • A - W życiu!
  • P - Ok, możesz zostać.
  • A - Sama?
  • D - Dobra ja też zostane. Shiftry, wychodź.

Shiftriemu już wytłumaczyli jego rolę. Na pierwszy ogień poszedł Paul.

  • P - Dobra skacze.
  • K - Stój!
  • P - Czemu?
  • K - Shiftry dobiero poznał ten atak to może niech najpierw trochę poćwiczy?
  • D - Dobry pomysł. Ale używaj go w górę żeby odrazu nas nie wykryli.

Po paru próbach widać było, że Shiftry dobrze opanował atak i że tornado jest silne. Paul skoczył w górę a Shiftry go wystrzelił. Paul doleciał do skał i się ich złapał. Pokazał że wszystko w porządku i wdrapał się wyżej żeby inni mieli miejsce. Następny był Maks. U niego też wszystko poszło dobrze. Został Kevin. Kevin skoczył a Shiftry użył Trawiastego Tornada. Gdzieś w połowie Kevin przestał lecieć do przodu i zaczął spadać!

  • K - Aaaaa!!!
  • P, M - Kevin!!!
  • A - Ralts, szybko! Psychika!

Ralts naszczęście udało się zatrzymać Kevina.

  • A - Postaw go tam gdzie Paul i Maks.

Ralts powoli to robiła, i wkońcu Kevin dotarł na skały. Złapał się w nie bardzo mocno.

  • A - Dzięki Ralts, powrót. Mówiłam że to głupi pomysł!
  • D - Mogliśmy dać Shiftriemu trochę odpoczynku. Był zmęczony ponieważ to wyczerpujący atak.

Paul, Maks i Kevin wspieli się na samą górę. Schowali się za pierwszym większym kamieniem i zaczęli podglądać. Zobaczyli tam Tabithę i kilku członków Zespołu Magma. Obok Tabithy stała jakaś dziewczyna.

  • T - Znajdźcie go. Nie uciekł daleko.
  • dz - Myślisz, że oni też przylecą?
  • T - Napewno. Ale dzisiaj mamy wielu ludzi. Pokonamy ich.
  • K <szeptem> - O kim oni mówią?
  • P <szeptem> - Nie mam pojęcia.
  • M <szeptem> - Patrzcie tam.

Maks wskazał placem gdzieś w kamienie. Był tam jakiś człowiek. Miał w ręku mały meteoryt.

  • M <szeptem> - Chyba jego szukają.
  • P <szeptem> - Musimy mu pomóc.
  • T - Słyszałaś?
  • dz - Co?
  • T - Za tą skałą. Jakieś dźwięki.

Chłopaki już przygotowali Pokéballe.

Chłopaki musieli zrobić unik i zostali wykryci. Ciąg dalczy nastąpi

Rozdział XLIII Walka o Meteoryt (część 2)

  • T - To znowu wy?
  • dz - Kto to?
  • T - Dzieciaki które lubią wtykać nos w nie swoje sprawy.
  • P - Czego tu chcecie?
  • dz - Nie twoja sprawa.
  • K - Kim jesteś?
  • dz - Jestem Administratorem Magma Courtney.
  • M - Kogo szukacie i kto ma tu przylecieć?
  • C - Mówiłam już. Nie wasza sprawa.
  • K <szeptem do Maksa i Paula> - Zaraz ich zajme a wy szybko pobiegniecie pomóc tamtemu człowiekowi.

Maks z Paulem tylko kiwnęli głową.

  • C - Co tak szepczecie?
  • K - A tak tylko... Plusle, Minun Wychodzić! Wyładowanie!

Przez Wyładowanie powstał błysk. Tabitha i Courtney zasłonili oczy a Paul i Maks pobiegli.

  • T - Hej, gdzie tamta 2?! Mightyena, wychodź!
  • K - Wartortle, też się przyłącz!

W tym czasie, Paul i Maks biegli między kamieniami żeby członkowie Zespołu Magma ich nie zauważyli. Wkońcu dotarli do tego człowieka.

  • cz - Kim jesteście?
  • P - Spokojnie, przyszli pomóc.
  • M - A kim pan jest, i czego oni chcą od pana?
  • cz - Jestem Professor Cozmo. Zajmuje się badaniem meteorytów. Dzisiaj ci przestępcy mnie napadli i chcieli mi ukraść ten meteoryt. Nie wiem jednak do czego.
  • P - Skąd pan go ma?
  • PC - Ten meteoryt jest częścią wielkiej asteroidy która kiedyś spadła z kosmosu. Znalazłem go i zbadałem.

Nad nimi przeleciał wielki niebieski helikopter i wylądował obok helikoptera Zespołu Magma. Wyszli z niego ludzie ubrani w niebieskie ubrania z symbolem takim jak na ich helikopterze.

  • T - Znów się spotykamy Shelly.
  • S - Tak. Domyślam się, że wasz cel tutaj jest taki sam jak nasz.

Z helikoptera wyszedł też jakiś mężczyzna.

  • C - O, jest i Matt.
  • Ma - Wy też tutaj?

Kevin korzystając z okazji schował Pokémony i uciekł za jakiś głaz.

  • P - Kim oni wszyscy są?
  • PC - Nie wiem ale nie jest za dobrze.
  • Ma - Lepiej stąd zmiatajcie. Meteoryt jest nasz.
  • T - Bardzo śmieszne. Mightyena Kula Cenia! Golbat Powietrzne Ostrze!
  • C - Numel Żar!

Przeciwnicy unikneli ataków.

Z nad skały za którą ukrywali się Paul, Maks oraz Professor Cozmo wyleciał Golbat. Poleciał następnie do członków Zespołu Magma.

  • czZM - Tutaj jest!
  • T - Niech dwóch przyniesie tu meteoryt a reszta chodźcie do pomocy!

Członkowie Zespołu Magma wypuścili Golbaty oraz Mightyeny. Ich przeciwnicy wypuścili Walreiny i Crawdaunty. Rozpoczęła się ostra walka.

  • S - Tym razem Zespół Aqua zwycięży!
  • K - Zespół Aqua?

Trudno było odebrać meteoryt. Było trzech na dwóch.

  • M - Nie oddamy go!

Wkońcu jeden z Golbatów użył Powietrznego Ostrza w chłopaków i profesora. Wtedy meteoryt został odebrany. Lecz przez walkę nie było czasu na zajmowanie się meteorytem. Kevin dołączył do chłopaków. Tabitha wkońcu dał Mightyenie wolną ręke i wziął meteoryt. Wsadził go do jakiejś maszyny. Chłopaki chcieli mu go zabrać więc wybiegli do niego. Wtedy zostali zaatakowani przez Numela Courtney Miotaczem Płomieni. Znów Numel miał go użyć gdy sam został zaatakowany Piorunem oraz Magicznym Liściem. To byli Danny, Amy, Elekid i Ralts.

  • P - Amy, skorzystałaś z mojego pomysłu?
  • A - Nie, Ralts mnie przeniosła tak jak Kevina. Co się tutaj dzieje?
  • M - W skrócie. Tamci to Zespół Aqua, walczą z Zespołem Magma, trzeba im zabrać meteoryt.
  • D - Ok.

W walce Walreiny używały Wodnych Broni a Crawdaunty Wodnych Pulsów ale Mightyeny zaatakowały ich Hiper Promieniami a Golbaty Błotnymi Bombami. Crawdaunty i Walreiny były pokonane. Azumarilla Matta dobił Powietrzny As Golbata Tabithy a Crawdaunta Shelly Stalowy Ogon jego Mightyeny.

  • Ma - Nie mamy szans.
  • S - Wycofujemy się! Do helikoptera!

Zespół Aqua szybko pozbierał Pokémony i wszyscy odlecieli helikopterem.

  • T - Kolejne zwycięstwo. Zajmijcie się nimi.

Tabitha wskazał na ekipę. Golbaty członków Zespołu Magma atakowały ich ciągle. Tabitha włączył maszynę. Ta jakby zaczęła go skanować.

  • T - Świetnie.

Jeszcze coś nacisnął i jakiś promień z maszyny wystrzelił w lawę wulkanu.

  • PC - Przez to użądzenie wulkan może wybuchnąć. To spowoduje ogromne straty w okolicy.
  • K - Plusle, Minun, zaatakujcie Golbaty Wyładowaniem!
  • D - Wychodź Roselia!

Gdy Golbaty zostały zaatakowane przez Plusle i Minuna, Roselia użyła Usypiającego Zapachu. Golbaty został uśpione. Wtedy wykorzystując nieuwagę Tabithy, Paul wbiegł w niego wywalając go na ziemię. Następnie doszedł do maszyny i próbował ją wyłączyć.

  • C - Zostaw to szczeniaku!

Courtney go odepchnęła. Maks wybrał Lucario. Lucario żucił Kulę Aury w maszynę lecz kilku członków Zespołu Magma ją przesunęło. Wtedy Paul wpadł na pomysł. Wypuścił Brelooma i kazał mu Podwójnym Uderzeniem Kantem zepchnąć maszyne do lawy. Razem z nim, pchał ciągle maszyne. Reszta też dołączyła. Tabitha już biegł w ich stronę, lecz Kevin wybrał Poochyenę a ta zaatakowała go Akcją.

  • A - Zaraz! A ten meteoryt tutaj?
  • PC - Nie ma czasu! Trudno, on też musi zniknąć.

Wszyscy szybko popchnęli mocno maszynę a ta już sama się zsunęła do lawy.

  • C - Przepadła! Już po was!
  • T - Spokój! Kiedyś mi za to zapłacą, ale teraz wracamy.

Wszyscy wsiedli do swego helikoptera i odlecieli.

  • M - Zespół Aqua to pewnie kolejna zła organizacja.
  • A - Może chodźmy na dół i zobaczmy czemu telefony nie działały.

Za jakiś czas wszyscy już byli na dole. Weszli do obsługi, a tam... leżało dwóch związanych mężczyzn z zaklejonymi ustami! Odrazu zostali rozwiązani.

  • PC - Co się stało?
  • m1 - To sprawka Zespołu Magma.
  • m2 - Zaskoczyli nas. Najpierw nas ogłuszyli, a gdy się ocknęliśmy, już byliśmy związani.
  • K - Już ich nie ma.
  • D - Z nimi nie ma żartów. Trzeba uważać.
  • PC - Bardzo wam dziękuje. Gdyby nie wy, nie wiadomo co by się teraz działo.

Ekipa pożegnała się z Profesorem Cozmo i wyruszyła w dalszą podróż.


Rozdział XLIV Rodzina Winstrate

Ekipa szła w stronę Verdanturf Town gdzie miały się odbyć pokazy. Byli około drogi 111.

  • A - Ale gorąco.
  • K - Już ledwo wytrzymuje.
  • P - Ja już padam ze zmęczenia. Musi tu być jakieś Centrum albo dom.
  • D - Jest tam.

Danny miał rację. W oddali było widać drewniany domek z małym ogródkiem. Wkońcu z wielkim zmęczeniem, doszli do tego domku i zapukali do drzwi. Otworzyła im jakaś starsza pani.

  • sp - O, witajcie. Po co przyszliście i kim jesteście?
  • D - Jesteśmy trenerami i zmierzamy do Verdanturf Town. Długo idziemy i jesteśmy bardzo zmęczeni. Czy mog...
  • sp - Wchodźcie, wchodźcie! Mamy gości!

Ekipa razem ze starszą panią weszli do domu. Tam siedziała rodzina. Dorosły mężczyzna, kobieta i mała dziewczynka.

  • m - Witajcie, jestem Victor.
  • k - A ja Victoria.
  • mdz - Ja jestem Vivi.
  • sp - A ja jestem Vicky. Razem jesteśmy...
  • Victor,Victoria,Viv,Vick - Rodziną Winstrate!
  • P - Aha... Ja jestem Paul.
  • K - Kevin.
  • A - Amy.
  • D - Danny.
  • M - Maks.

Wszyscy siedli do stołu. Ekipa dostała jedzenie bo akurat załapali się na obiad:D

  • Vivi - Widziałam was w telewizji na pokazach! Ty wygrałeś. Możesz mi pokazać wstążke?
  • K - Oczywiście.

Kevin pokazał swoje wstążki. Vivi poprosiła również oto Amy więc ta też pokazała.

  • Vivi - A wy?
  • D - My zdobywamy odznaki.
  • Victor - Tak jak Vito.
  • P - Kto to Vito?
  • Vivi - Mój brat!
  • Victor - To syn mój i Victori. Walczył bardzo dobrze i wyruszył by wziąść udział w lidzę.
  • Vicky - Możemy później powalczyć.
  • K - Gdzie?
  • Vicky - Najpierw zjedźcie:)

Po obiedzie wszyscy poszli za dom. Tam widać było ogromne kamienie i małe wejście między nimi. Gdy tam weszli, ujrzeli pole do walk. Po bokach były trybuny oraz oświetlenie.

  • P - To wasza sala?
  • Victor - My nie mamy sali. Tutaj sobie poprostu walczymy.
  • M - Jak będziemy walczyć?
  • Victor - Najpierw ja mogę z którymś z was. Kto chce?
  • D - Ja mogę.
  • Vicky - Będe sędzią.
  • Victor - Zaczynajmy. Wybieram cię Zigzagoon!
  • D - Idź Happiny!
  • P - Happiny?!
  • A - Jej pierwsza walka.
  • Vicky - Zaczyna Danny!
  • D - Plaskanie!

Zanim mała Happiny dobiegła, Zigzagoon zrobił unik i użył Biczu. Zigzagoon uderzał ciągle Happiny ogonem ale gdy ta użyła Czaru, przestał. Wtedy Happiny użyła Plaskania. Zigzagoon użył Elektro Wstrząsu. Happiny była pokonana!

  • Vick - Happiny jest niezdolna do walki. Wygrywa Victor.
  • D - Ale silny atak!
  • Victor - Prąd Zigzagoona zasila nasz dom.
  • Victoria - Teraz kto powalczy ze mną?
  • A - Ja. Torchic, wybieram cię!
  • Victoria - Wybieram cię Roselia!

Torchic użyła Dziobania. Roselia użyła Trującego Żądła. Torchic użyła Szybkiego Ataku. Roselia oberwała. Torchic użyła Ognistego Wiru. Gdy skończyła, spod ognia wyłoniła się pokonana Roselia!

  • Vicky - Jej! Roselia niezdolna do walki. Wygrywa Amy.
  • Victoria - Powrót. Roselia żadko przegrywa.
  • Vivi - Teraz ja! Kto ze mną powalczy?
  • K - Ja mogę. Idź Poochyena!
  • Vivi - Idź Marill!

Kevin użył Pokédexu.

  • PDX -
  • Marill, Pokémon Wodna Mysz. Jego końcówka ogona służy jako boja, dzięku czemu nie utonie nawet podczas silnych prądów morskich.
  • Vicky - Zaczyna Vivi.

Marill użył Ataku Ogonem. Poochyena oberwała. Użyła Akcji. Marill użył znów Ataku Ogonem. Poochyena użyła Wycia, dzięki czemu użyła silnej Akcji i Marill oberwał. Po kolejnej Akcji Marill był pokonany!

  • Vivi - Marill!
  • K - Świetnie Poochyena! Twoja pierwsza walka a zakończona zwycięstwem.
  • Vicky - Marill niezdolny do walki. Wygrywa Kevin. Teraz któryś z was powalczy ze mną. Chodź Camerupt!

Dopiero teraz ekipa zauważyła że lekko w oddali na polach, Camerupt jadł trawę. Odrazu po zawołaniu przyszedł. Paul wyjął Pokédex.

  • PDX -
  • Camerupt, Pokémon Erupcja. Camerupt ma wewnątrz ciała wulkany które mogą wybuchnąć i wystrzeliwać lawą gdy jest zły.
  • P - To może, ty Maks walcz z panią Vicky.
  • M - Ja? No dobra. Chodź Noctowl!

Noctowl użył Powietrznego Cięcia. Camerupt oberwał. Użył Niskiego Ciosu ale Noctowl ciągle unikał ataków w powietrzu. Camerupt się zdenerwował. Gdy był pod nim użył Burzy Piaskowej. Noctowlem rzucało w różne strony. Gdy ustało, znów używał Powietrznego Cięcia. Camerupt wciąż obrywał. Wkońcu zrobił się na twarzy cały czerwony. Zaczął sapać. Vicky założyła kask.

  • Vicky - Rzuć też jemu. Jest pod siedzeniem. Do was może nie doleci. Może.

Victor rzucił Maksowi kask.

  • M - O co chodzi?
  • Vicky - Lepiej załóż.

Maks go założył, tak samo jak reszta rodziny Winstrate oraz ekipa.

  • P - Co się dzie...

W tym momęcie Camerupt krzyknął bardzo głośno swoje imię i z jego kominów wystrzeliły strumienie ognia. Razem z nimi ogniste kamienie które spadały w różne miejsca.

  • A - Już rozumiem po co kaski!

Camerupt biegał rozszalały po całym polu a kamienie spadały wszędzie. Ekipa weszła pod ławki.

  • K - Co on robi?!
  • Vicky - To Erupcja. Trzeba chwilę poczekać i wkońcu się uspokoi.

Jednak Camerupt zaczął pędzić w stronę domu rodziny.

  • Vivi - O nie! Zniszczy go!

Camerupt już prawie dobiegł do domu, gdy nagle zza kamieni wyskoczył jakiś Alakazam.

Alakazam stworzył kulę, która wyleciała w powietrze. Następnie zaczął padać deszcz. Gdy Camerupt poczuł deszcz, stanął w miejscu, uspokoił się i poprostu zaczął jeść trawę. Zza kamieni wyszedł jakiś chłopak i wrócił Alakazama do Pokéballa.

  • Victoria - Vito!

Cała rodzina rzuciła się go uściskać.

  • Victor - Co tutaj robisz?
  • Vito - Byłem w okolicy więc postanowiłem że wpadne.
  • Vicky - Paul, ty jeszcze nie walczyłeś więc może powalczył być z Vito?
  • Vito - Ja bardzo chętnie. Widziałem reszte walk.
  • P - Ja też się zgadzam.
  • Vito - Więc zaczynamy. Swellow, wybieram cię!

Kevin wyjął Pokédex.

Mudkip użył Błotnego Strzału. Swellow użył Przyspieszenia a następnie Ataku Skrzydeł. Następnie zaatakował Powietrzym Asem. Mudkip mocno oberwał. Mudkip użył Wodnej Broni. Swellow znów chciał użyć Powietrznego Asu lecz Mudkip wskoczył na niego. Swellow szamotając się próbował go zrzucić ale ten się mocno trzymał. Uderzał go co chwilę Stalowym Ogonem. Wkońcu udało się Swellowowi go zrzucić gdy był wysoko w powietrzu. Wtedy zaatakował Dzielnym Ptakiem. Mudkip był pokonany i wbity w ziemię.

  • Vito - Powrót Swellow.
  • P - Powrót Mudkip.

Ekipa pożegnała się z rodziną Winstrate i ruszyła dalej.


Rozdział XLV Perła Spoinka

Ekipa szła przez jakiś las. Było tam wiele Pokémonów, Rattaty, Oddishy, Pidgeye, Wurmple. Wkońcu postanowili zrobić sobie małą przerwę. Zrobili sobie mały posiłek dla siebie oraz dla Pokémonów. Wszystkie wypuścili z Pokéballów.

  • A - Hmm... Którą dwójke z was wsiąść do kolejnych pokazów?

Wszystkie Pokémony się zgłaszały.

  • A - Ostatnio były Mawile i Ralts, w Slateportu Eevee i Cacnea a w Rustboro Torchic i Eevee. Torchic dawno nie była. Więc ty będziesz napewno i... Cacnea.

Torchic i Cacnea się ucieszyli lecz reszta trochę posmutniała.

  • A - Nie martwcie się. Będziecie następnym razem. Tylko ty Torchic, czy ty Cacnea pójdziecie do apelu?

Kevin robił to samo.

  • K - Buizel i Taillow narazie nie, Wartortle i Minun byli wcześniej więc Plusle i Poochyena.

Paul i Maks postanowili powalczyć a Danny obserwował. Paul odstawił swoją kanapke a Maks jak często przy treningu, wyjął baton z plecaka i zaczął jeść.

  • M - Idź Noctowl!
  • P - Idź Zigzagoon!

Noctowl użył Powietrznego Cięcia ale Zigzagoon zrobił unik i zaatakował Igło Pociskiem. Noctowl oberwał. Użył Powietrznego Ataku. Zigzagoon użył Kopania unikając ataku. Noctowl był nisko nad ziemią. Zigzagoon to wykorzystał i wyskakując wskoczył na jego grzbiet. Użył Elektrycznego Kła. Noctowl próbował go zrzucić. Wkońcu spojrzał się na niego i użył Hipnozy. Zahipnotyzowany Zigzagoon spadł. Stał w miejscu. Noctowl wtedy użył Powietrznego Ataku. Jednak po kilku takich atakach Zigzagoon się otrząsnął się i znów wlazł na Noctowla lecz tym razem był na jego brzuchu. Noctowl użył wtedy Powietrznego Cięcia ale przez to że między nim a Zigzagoonem była mała odległość to odrazu nastąpił wybuch. Oba Pokémony były pokonane. Chłopcy podziękowali sobie za walkę.

  • M - Dobrze że już się skończyła bo już mi się skończył baton.
  • P - Lubisz jeść podczas treningu?
  • M - Bardzo. Ale tylko słodycze.
  • P - Ja dokończe swoją kana... Danny, jak byłeś głodny mogłeś sobie zrobić jedną.
  • D - O co ci chodzi?
  • P - Jak szliśmy walczyć tu leżała moja kanapka a teraz jej nie ma.
  • D - Przecież jej nie zjadłem. Cały czas obserwowałem walkę.
  • P - A wy?

Paul spojrzał na Pokémony. Każdy mówił, że nie.

  • A - To tylko kanapka...
  • P - Ale nie wiem kto ją zabrał.
  • K - Tu jest pełno dzikich Pokémonów.
  • D - To prawda. Pewnie któryś z nich ją wziął. Masz drugą.
  • P - Dzięki.

Wszyscy zajęli się bawić ze swoimi Pokémonami. Na kocu na którym siedzieli, leżało trochę ciastek i 2 kanapki. Maks na chwile spojrzał na koc. Kanapek nie było.

  • M <w myślach> - Pewnie ktoś sobie je zjadł.

Jednak gdy znów spojrzał na koc, nie było również ciastek a nikt obok niego nie stał. Co gorsza, po sprawdzeniu zorientował się że nie ma jego Master Balla.

  • M - Zginął mi Master Ball!

Ekipa podbiegła do swoich rzeczy i je sprawdziła.

  • P - Mi brakuje Pokéballa!
  • K - A mi Luxury Balla! To był ball Poochyeny.

Danny się odwrócił do swoich Pokémonów.

  • D - Gdzie Happiny?!

Ekipa usłyszała jakiś szumot nie daleko za drzewami. Wszyscy tam po cichu poszli. Ujrzeli Spoinka z różnimi rzeczami.

  • D - Ten Spoink nie ma na głowie perły. Zazwyczaj Spoinki ją mają.

Paul wyciągnął Pokédex.

  • PDX -
  • Spoink, Pokémon Odbicie. Spoink odbija się na swoim ogonie. Perła na głowie pomaga mu powiększyć swoje psychiczne moce. Jeśli jej nie ma na głowie, słabnie.

Spoink Psychiką wkładał sobie na głowę różne rzeczy: Master Ball, Luxury Ball, różne piłki, Pokéballe. Nawet Pokémony. Wsadził sobie Azurilla, Igglypuffa a te uciekały. Jako następną wsadził na głowę Happiny.

  • D - To moja Happiny!

Danny przy użyciu Pokéballa ją schował. Spoink nawet nie zwrócił uwagi i włożył sobie na głowę Voltorba.

  • P - On może zaraz wybuchnąć!

Wszyscy szybko podbiegli i zdjeli Voltorba z głowy Spoinka. Maks, Kevin i Paul pozbierali swoje balle. Spoink tym razem wsadził sobie Electrode. Ten również został szybko zdjęty. Spoinkowi skończyły się rzeczy. Smutny spojrzał na ekipe. Miał na twarzy trochę czekolady.

  • M - To on pewnie zjadł nasze ciastka.
  • P - I moją kanapke.

Spoink stał przygnębiony.

  • D - Smuci się bo nie ma swojej perły. Może ją zgubił?
  • P - Spoink, może zaprowadzisz nas tam, gdzie ostatnio miałeś swoją perłę i my ci jej pomożemy szukać?

Spoink podskoczył wesoły. Zaczął odrazu skakać gdzieś na swoim ogonie. Ekipa go goniła. Wkońcu doprowadził ich do skarpy. W dole było pełno krzaków.

  • A - Może tam spadła?
  • D - Tylko jak tam zejść?

Paul podszedł już na samą krawędź skały i zaczął się wychylać.

  • K - Uważaj żebyś nie spadł.
  • P - Spokoj...

Wtedy kawałek skały na której stał odpadł od skały. Paul spadł a sam dół.

  • A - Nic ci nie jest?
  • P - Tylko trochę się poobijałem. Jak już tu jestem to poszukam tej perły.

Krzaki w które spadł były bardzo ostre. Co chwilę się kół. Wkońcu kawałek dalej zauważył różową perłę. Doszedł do niej i trzymał w ręce. Próbował się jakoś wdrapać po skałce. Kevin i Maks wypuścili Taillowa i Noctowla a te go trochę podciągnęły w górę. Potem już go wciągnęli chłopaki. Paul dał Spoinkowi perłę a ten Psychiką wsadził ją na głowę. Zaczął skakać z radości. Przytulił się do Paula.

  • P - To chyba podziękowanie:)

Ekipa zaczęła już iść w dalszą drogę, gdy nagle Spoink odbił się od głowy Paula. Ekipa się zatrzymała.

  • P - O co chodzi?

Spoink spojrzał na odkryty Pokéball w jego pasku i doskoczył do niego. Pokéball się otworzył i Spoink sam się złapał.

  • P - Ej! Nawet nie zapytał się o zgode.
  • D - Pewnie i tak byś się zgodził:)
  • P - To prawda:)

Teraz już prosto ruszyli do Verdanturf Town.


Rozdział XLVI VS. Wally

Ekipa była już w Verdanturf Town. Pokazy miały się zacząć następnego dnia więc mieli jeszcze dużo czasu. Znaleźli sobie hotel i zajęli pokój. Amy i Kevin zostali przed hotelem by trochę poćwiczyć, a reszta poszła się przejść po mieście. Było to małe miasto.

  • M - Gdzie potem będziemy iść?
  • D - Chyba do Fortree City.
  • P - Jest tam sala?
  • D - Tak. Pokémonów Latających.

Na ławce która była niedaleko nich siedział chłopak. Bawił się z Ralts.

  • P - Cześć. To twój Ralts?
  • ch - Tak. Jestem Wally. A wy?
  • P - Ja jestem Paul.
  • D - Danny.
  • M - Maks. Jesteś trenerem?
  • W - Tak, ale nie dokońca. Nie zbieram odznak, nie podróżuję za bardzo. Chciałem ale nie mogę przez moją chorobę. Mam astmę.
  • D - Dobrze walczysz?
  • W - Tak sobie. Może stoczymy pojedynek? Któryś z was chce?
  • P - Ja powalczę. Zobacze co potrafi mój Spoink.

Chłopcy postanowili zrobić walkę 3 na 3. Ustawili się na wolnym polu trawy w parku.

  • P - Wybieram cię Zigzagoon!
  • W - Wybieram cię Delcatty!

Paul wyjął Pokédex.

  • PDX -
  • Delcatty, Pokémon Pedant. Delcatty żyje własnym tempem, jest szczęśliwy przez większość czasu, rzadko walczy z innymi. Nawet gdy jest z kimś skłócony, Delcatty idzie gdzie indziej a nie walczy.

Zigzagoon użył Akcji. Delcatty użył Podwójnego Klapnięcia. Zigzagoon użył Szpilo Pocisku. Delcatty oberwała lecz zaraz kontratakowała Asystą. Zigzagoon oberwał. Zanim zdążył się podnieść, Delcatty znów użyła Podwójnego Klapnięcia. Zigzagoon użył Kopania. Przy wyskoku użył Elektrycznego Kła. Nagle przestał, i był jakby oczarowany.

  • P - To Atrakcja?
  • W - Nie, to zdolność mojej Delcatty.
  • D - To Słodki Wygląd. Przeciwnik zostaje oczarowany jeśli jest przeciwnej płci. Wally, znasz płeć Delcatty?
  • W - To samica.
  • P - Czyli mój Zigzagoon jest samcem.

Zigzagoon był dalej oczarowany a Delcatty atakowała go ciągle Podwójnym Klapnięciem. Wkońcu zaczęła ładować Słoneczny Promień. Paul krzyczał głośno, by Zigzagoon się otrząsnął. Potężny promień wystrzelił z ogona Delcatty.

  • P - Zigzagoon!

Zigzagoon w ostatniej chwili się otrząsnął i zdążył schylić. Promień tylko trochę uraził go na plecach. Zigzagoon znów użył Akcji. Następnie zaatakował Szpilo Pociskiem. Delcatty oberwała. Zaraz odegrała się Asystą. Następnie zaatakowała Śnieżycą. Zigzagoon lekko przymarzł. Delcatty znów użyła Słonecznego Promienia. Zigzagoon tym razem nie zdążył zrobić uniku i był pokonany. Paul zmienił go na Brelooma. Breloom użył Kuli Energii. Delcatty oberwała. Zanim wstała, została zaatakowana Mach Ciosem. Delcatty się pozbierała i użyła Podwójnego Klapnięcia. Następnie użyła Śnieżycy. Breloom użył Podwójnego Uderzenia Kantem. Delcatty ledwo się trzymała. Wtedy Breloom użył Pochłonięcia i Delcatty była niezdolna do walki. Wally zmienił ją na Roselie. Roselia użyła Magicznego Liścia. Breloom chciał użyć Podwójnego Uderzenia Kantem lecz gdy biegł, Roselia użyła Giga Odpływu. Breloom stracił wiele energii. Roselia użyła Toksyny. Breloom był otruty.

  • D - Na Brelooma mocno działają ataki typu trującego.

Danny miał rację. Breloom już słabo się trzymał. Roselia pokonała go kolejnym Giga Odpływem. Paul zmienił go na Spoinka. Spoink użył Psychiki. Unosił Roselie w górę, a następnie mocno i szybko wbijał ją w ziemię. Robił tak kilka razy aż wkońcu Roselia użyła z góry Giga Odpływu. Spoink się pozbierał i użył Stalowego Ogona. Roselia oberwała. Użyła Magicznego Liścia. Spoink oberwał. Odegrał się Stalowym Ogonem. Roselia upadła na ziemię. Spoink użył Promienia Zamieszania. Roselia biegała w kółko. Wtedy była łatwym celem dla Spoinka. Po kilku Stalowych Ogonach Roselia padła. Wally teraz zmienił ją na Ralts. Ralts zaatakowała Ognikiem. Następnie użyła Kuli Cienia. Spoink mocno oberwał. Użył Stalowego Ogona. Ralts kilka razy dostała. Spoink chciał ją trafić od góry lecz ona użyła Samo Obrony. Spoinka odbiło. Gdy leżał, Ralts użyła Śpiewu. Spoink usnął. Mimo krzyków trenera, Spoink się nie obudził. Wygrał Wally.

  • D - Masz silne Pokémony.
  • W - Dzięki. A tak wogóle to co tutaj robicie?
  • M - Nasi przyjaciele biorą udział w jutrzejszych pokazach.
  • W - Ja też na nie idę. Ale nie występować, oglądać.
  • P - Możemy pójść razem.

Chłopaki umówili się o której będą przed halą, a następnie wrócili do hotelu. Opowiedzieli Amy i Kevinowi o Wallym a następnie obejrzeli ich zaplanowane apele. Wieczorem jeszcze trochę pochodzili po miasteczku i położyli się spać. Następnego dnia, gdy wstali prawie odrazu poszli na pokazy. Przed halą czekał już Wally. Lecz nie tylko, Kevin zauważył że w oddali stoi Damian, koordynator którego ostatnio pokonał.


Rozdział XLVII Pokazy Verdanturf

Amy i Kevin poszli się zapisać a Kevin odrazu potym podbiegł do Damiana.

  • K - Cześć. Startujesz w tych pokazach?
  • Dm - Tak. Chcę zdobyć moją 3 wstążkę.
  • K - A ja swoją 4:)
  • Dm - Masz już 3? Ja całkiem niedawno zdobyłem swoją 2.

Damian pokazał swoją wstążkę Kevinowi. Reszta ekipy podeszła do nich.

  • A - To z tobą ostatnio przegrałam?
  • Dm - Tak... Może teraz ci się poszczęści. Jestem Damian.

Reszta im się przedstawiła. Po krótkiej rozmowie pokazy miały już się zacząć. Amy, Kevin i Damian poszli we właściwe miejsca a Paul, Danny, Maks i Wally poszli na widownię. Mineło kilku koordynatorów i wystąpiła Amy.

  • A - Wychodź Cacnea!

Cacnea użyła Burzy Piaskowej w połączeniu z Szpilo Pociskiem. Co chwilę rozpryskiwały się białe igły tworzą małe świecące wybuchy. Amy otrzymała następującą punktacje.

  • Mr. Contesta - 8.
  • Sukizo - 8,5.
  • SJ - 8,5.
  • A (w myślach) - 25 punktów. Lepiej niż ostatnio.

Teraz występował Damian.

  • Dm - Grovyle, wybieram cię!

Paul wyjął Pokédex.

  • PDX -
  • Grovyle, Pokémon Leśny Gekon. Ewoluuje z Treecko i żyje w lasach. Ze swoimi chwytnymi rękami, szybko porusza się skacząc między gałęziami drzew.

Grovyle wystrzelił w górę Kulę Energii. Gdy spadała, rozbił ją Skręto Ciosem. Ten atak zawirował energią która z niej pozostała. Dało to świetny efekt. Następnie Grovyle znów użył Kuli Energii lecz tym razem rozbił ją wlatując w nią Powietrznym Asem. Gdy biegał po hali, smuga zielonej energii towarzyszyła mu. Wkońcu się zatrzymał i razem z Damianem ukłonili się.

  • Mr. Contesta - Połączenie Kuli Energii z Skrętą Ciosem dało przepiękny efekt! 9 punktów.
  • Sukizo - To było nadzwyczajne. 9 punktów.
  • SJ - Świetnie wykorzystanie Kuli Energii. 9 punktów.
  • A <w myślach> - 27 punktów?! Napewno przejdzie.

Ostatni występował Kevin.

  • K - Wybieram cię Plusle!

Plusle zaczął biegać w kółko używając Iskry. Dołączył do tego Prędkość. Biegł bardzo szybko, a zanim leciały naelektryzowane gwiazdki. Wyrzucił w górę Elektryczną Kulę a gdy spadała, rozbił ją kombinacją Iskry i Prędkości.

  • Mr. Contesta - Mały Plusle wytrzymał siłę Elektrycznej Kuli i przebił się przez nią. 8.5.
  • Sukizo - Nadzwyczajne. 9 punktów.
  • SJ - Plusle jest wytrzymały. 8,5 punkta.
  • K <w myśłach> - Czemu ja zawsze dostaje 26?

Do kolejnej rundy przeszła cała trójka. Mieli walczyć przeciwko sobie Amy z Damianem.

  • A <w myślach> - Te pokazy muszę wygrać!

Wyszli już na scenę.

  • A - Wybieram cię Torchic!
  • Dm - Wychodź Combusken!
  • D - Walka między Pokémonem a jego ewolucją. To może być ciekawe.

Torchic rozpoczęła Ognistym Wirem. Combusken zaatakował tym samym. Jednak po chwili zderzenia jego wir odparł atak Torchic i odepchnął ją do tyłu. Torchic straciła trochę punktów ale zaraz się podniosła i zaczęła używać Szybkiego Ataku. Jednak gdy biegła, Combusken użył Kamiennego Grobowca. Torchic wbiegła w kamień który pojawił się przed nią. Combusken przeskoczył go i zaatakował Mega Kopnięciem. Torchic znów straciła punkty. Podniosła się i zaatakowała Dziobaniem. Combusken lekko odczuł atak i poprostu odepchnął ją ręką. Torchic użyła Ognistego Wiru. Wir był bardzo mocny i Combusken ostro oberwał. Stracił też trochę punktów. Torchic następnie zaatakowała Szybkim Atakiem. Combusken znów dostał. Jednak przy kolejnym Szybkim Ataku, Torchic została zaatakowana Mega Kopnięciem. Combusken znów użył Ognistego Wiru. Torchic upadła i znów straciła punkty. Skończył się czas. Amy miała dużo mniej punktów od Damiana i ten wygrał. Amy schowała Torchic do Pokéballa i wybiegła z sali.

  • D - Biedna Amy. Przegrała w pierwszej walce.
  • P - Mała Torchic nie miała zbytnio szans z Combuskenem.

Kevin pokonał swojego przeciwnika. Następną koordynatorkę również. Teraz była walka Damiana. Gdyby wygrał, znów by walczył w finale z Kevinem. Walczył z jakąś dziewczyną.

  • dz - Do boju Kecleon!

Maks sprawdził go w Pokédexie.

  • PDX -
  • Kecleon, Pokémon Zmienny Kolor. Kecleon może wkomponować się w otoczenie, zmieniając kolor ciała. Nie może zmienić jedynie koloru swojego zygzaka.
  • Dm - Wybieram cię Sewaddle!

Damian wypuścił Pokémona. U ekipy zrobił on nie małe zdziwienie.

  • P - Co to za Pokémon? On jest z Sinnoh?
  • M - Nigdy wcześniej go nie widziałem.
  • D - Chyba to Pokémon z Unova.
  • P - Unova? Nigdy o tym regionie nie słyszałem.
  • M - Ja tak samo.

Kecleon użył Lizania. Sewaddle używając Strzału Nicią skleił język Kecleona. Kecleon próbował go rozkleić łapkami ale mu się nie udawało. Sewaddle użył Robaczego Gryzienia. Kecleon zrzucił go i wkońcu rozkleił język. Użył Drapania. Kecleon znów spróbował użyć Lizania. Następnie użył Psychopromienia. Sewaddle oberwał. Kecleon zaatakował Lodowym Promieniem. Sewaddle był zamrożony. Za jakąś chwile w lodzie pojawiło się zielone światełko i powstał wielkich wybuch. Gdy dym opadł, ukazał zranionego Sewaddle i kawałki lodu wokół niego. Gdy Sewaddle był zamarznięty, użył Kuli Energii która odrazu wybuchła.

Sewaddle został trafiony pierwszy. Był pokonany.

  • Dm - Powrót.

W finale z tą dziewczyną miał walczyć Kevin. Amy dalej nigdzie nie było.

  • K - Wybieram cię Poochyena!
  • dz - Idź Linoone!

Poochyena użyła Akcji. Linoone zrobił unik i zaatakował Przecięciem. Następnie użył Fali Szoku. Poochyena mocno oberwała. Zanim się podniosła, znów została zaatakowana Przecięciem. Wkońcu Poochyenie udało się użyć Akcji. Linoone odrazu się podniósł i znów użył Fali Szoku. Poochyena była bardzo osłabiona. Użyła Wycia i zaatakowała Akcją. Linoone lekko oberwał. Szybko odegrał się Szybkim Atakiem. Następnie użył Fali Szoku. Poochyena była pokonana! Kevin z chłopakami spotkali się przy drzwiach.

  • W - Szkoda że przegrałeś.
  • K - Trudno. Wygram następnym razem.

Wyszli już na zewnątrz a tam na ławce zobaczyli Amy. Podeszli do niej odrazu.

  • D - Amy co sie stało?
  • A - Znowu przegrałam. W pierwszej walce.
  • P - Ktoś musiał odpaść.
  • K - Nie wiem czy cie to pocieszy, ale ja też przegrałem.
  • Dm - Ja też.
  • M - Damian, gdzie teraz zmierzasz?
  • Dm - Na kolejne pokazy. Ale najpierw trochę potrenuje. A wy?
  • M - Do Fortree City. Tam jest kolejna sala.
  • W - Powodzenia w walkach z liderem.
  • P - Dzięki.

Ekipa pożegnała się z Damianem i Wallym i ruszyli do Fortree City.


Rozdział XLVIII Zgubiona zabawka

Ekipa szła przez przez jakieś miasteczko. Pogoda była bardzo ładna. W miasteczku chodziło pełno ludzi. Rozległ się jakiś wielki krzyk i płacz.

  • P - Co za Pokémon tak krzyczy?!
  • D - To nie jest krzyk Pokémona tylko dziecka.

Ekipa pobiegła do sprawcy krzyku. Tam koło parku w wózku dziecięcym płakało dziecko an obok niego czołgała się po podłodze kobieta.

  • D - Przepraszam, czy można w czymś pomóc?
  • k - Mój synek zgubił gdzieś swoją ulubioną zabawke.
  • P - Wyleciała mu z ręki?
  • k - Nie, rzucił nią gdzieś.
  • P - ... Aha.

Ekipa trochę poszperała w krzakach ale nic nie znaleźli.

  • A - Może jakiś Pokémon ją zabrał.
  • P - Niewiem ale jak ten bachor zaraz się nie uciszy to...
  • D <walnął go łokciem w brzuch> - Cicho. <szeptem> Jego mama może to słyszeć. Gdy mój młodszy brat, Kejti płakał kiedy coś zgubił, mój tata zawsze pokazywał mu swojego Growlithe żeby go czymś zająć. Może ten chłopczyk też lubi Pokémony. Twój Spoink może go zainteresować.

Paul wypuścił z Pokéballa Spoinka. Spoink podskoczył do dziecka i uśmiechnął się. Dziecko na chwile przestało płakać i zaczęło się patrzyć na Spoinka. Jednak zaraz zapłakało jeszcze głośniej. Spoink mu się najwyraźniej nie spodobał. Spróbowały też Happiny Danny'ego, Torchic Amy, Plusle z Minunem Kevina i Eevee Maksa ale żadne nie pocieszyło dziecka. Z Pokéballa Danny'ego wyskoczył Shiftry.

  • D - Shiftry schowaj się! Mały może sie ciebie wystraszyć.

O dziwo, gdy Shiftry pokazał się chłopcu, ten przestał płakać i zaczął się śmiać. Shiftry zabawiał go różnymi głupimi minami.

  • M - Ma dziwny gust.
  • K - Teraz możemy zacząć poszukiwania. Wybieram cię Taillow! Polataj tu nad drzewami i zobacz, czy nie ma tam żadnego Pokémona z jakąś zabawką.

Taillow to zrobił. Za jakiś czas słychać było z drzew odgłosy Taillowa, ale nie jednego, tylko dwóch. Ekipa szybko tam pobiegła. Tam ujrzała dwójke Taillowów walczących ze sobą. Jeden z nich spojrzał się i krzyknął swoje imię do Kevina. Ten zapewne był jego. Taillow Kevina atakował drugiego Szybkim Atakiem. Drugi Taillow lekko oberwał ale zaraz użył Super Dźwiękiem. Taillow Kevina chciał zakryć się skrzydłami i zaraz szybko został trafiony Powietrznym Asem. Następnie dziki Taillow wbił go w ziemię Stalowym Skrzydłem.

  • M - Pomóż Taillowowi, Noctowl!

Noctowl użył Powietrznego Cięcia. Maks zauważył na jednym z drzew grzechotkę.

  • M - To pewnie zabawka tego dzieciaka. Ten dziki Taillow mógł ją ukraść. Pójde po nią.

Maks wspiął się po drzewie i już miał ją wziąść do ręki, gdy Taillow zaatakował ją Powietrznym Asem. Maks by spadł, lecz chłopaki go złapali. Noctowl wściekły, że przeciwnik zranił jego trenera, atakował z całej siły Powietrznymi Atakami i Ekstra Zmysłem. Gdy wkońcu puścił, Maks rzucił Pokéballem w Taillowa. Taillow został złapał! Maks schował Noctowla a Kevin swojego Taillowa. Paul wziął zabawke. Gdy wrócili do kobiety, Paul dał dziecku zabawkę a Danny schował Shiftriego który przez cały czas zabawiał chłopczyka.

  • k - Bardzo ci dziękuje. Niewiem co bym zrobiła. Chcę ci się odwdzięczyć. Proszę.

Kobieta wyjęła z torebki Pokéball i wręczyła Paulowi.

  • k - On kiedyś bawił się z małym, ale lubi też walczyć. Dzisiaj miałam go dać jakiemuś trenerowi by z nim podróżował.
  • P - Bardzo dziękuje ale to nie ja tylko...
  • M <przerywa mu> - Musimy już ruszać w dalszą podróż. Dowidzenia pani.

Gdy ekipa odeszła daleko od kobiety, Paul zapytał Maksa:

  • P - Czemu nie chciałeś żeby jej powiedzieć? Przecież to ty ją znalazłeś i ściągnąłeś. Jeszcze oberwałeś przez to Powietrznym Asem. Ten Pokéball ci się należy.
  • M - Ja już dzisiaj zdobyłem Pokémona. A może byś już zobaczył co za Pokémona dostałeś?

Paul wypuścił Pokémona. Był to Swablu. Paul sprawdził go w Pokédexie.

  • PDX -
  • Swablu, Pokémon Bawełniany Ptak. Swablu kocha czystość i szybko czyści wszelkie brudne powierzchnie swoimi skrzydłami podobnymi do bawełny.
  • P - Swablu, jestem twoim nowym trenerem.

Swablu odrazu usiadł Paulowi na ramieniu i zaczął się przytulać. Ekipa ruszyła dalej.


Rozdział XLIX Torchic vs. Combusken

Paul chciał potrenować trochę ze swoim nowym Pokémonem więc urządzili sobie walke z Amy i jej Torchic.

Swablu nie zdążył zrobić uniku i lekko oberwał.

  • P <w myślach> - Nie znam jeszcze jego ataków. Może sam mi je pokaże.

Swablu robił uniki przed Ognistym Wirem.

  • P - Użyj jakiegoś ataku którego znasz.

Swablu użył Mgły. Torchic nic nie widziała. Swablu następnie użył Ukrytej Siły. Torchic oberwała. Swablu spojrzał na Paula i powiedział swoje imię.

  • P - To już twoje wszystkie ataki?

Swablu kiwnął głową.

Torchic jednak zrobiła unik i zaatakowała Żarem. Swablu oberwał a następnie dostał jeszcze Szybkim Atakiem. Zanim zdążył użyć Ukrytej Siły, to znów oberwał Ognistym Wirem. Swablu padł.

  • P - Powrót. Będziemy musieli potrenować.
  • A - Dobrze Torchic. Następne pokazy musimy wygrać. O przegranej nie ma mowy.

Tochic kiwnęła głową i została schowana do Pokéballa.

  • K - Jesteś bardzo napalona na wygraną w następnych pokazach.
  • A - Tak. Ostatnio przegrywam, więc muszę zdobyć tę wstążkę. Pokonam ciebie, i wszystkich innych koordynatorów!
  • K - Łał, zaczynam się bać:)
  • M - Znów użyjesz Torchic?
  • A - Oczywiście. Torchic też potrzebuje wygranej walki.
  • D - Ostatnio przegrała ze swoją ewolucją, więc może znów chce z nią powalczyć?
  • A - Co masz na myśli?
  • D - Że możemy powalczyć. Twoja Torchic kontra mój Combusken.
  • A - Ok, ale może trochę później. Niech sobie odpocznie.
  • M - Paul, i jak ci się podoba twój nowy Pokémon?
  • P - Jeśli chodzi o towarzystwo, to jest świetny. Ale w walkach musimy popracować nad prędkością i atakami.
  • D - Był zajęciem dla małego dziecka więc nie ma doświadczenia.

Po jakimś czasie odpoczynku dla Torchic, Amy postanowiła użądzić walkę z Dannym.

  • A - Danny jesteś gotowy?
  • D - Tak. Zaczynajmy.
  • M - Też bym chciał potrenować z Taillowem.
  • K - To użądźcie podwójną walkę. Paul, znów możesz urządzić trening Swablu.

Wszyscy byli już poustawiani na miejscach. Amy z Maksem walczyli przeciwko Danny'emu i Paulowi.

  • A - Wybieram cię Torchic!
  • M - Pokaż się Taillow!
  • P - Swablu, wychodź!
  • D - Przygotuj się Combusken!

Zaczęli Amy z Maksem. Torchic użyła na Combuskenowie Żaru a Taillow zaatakował Swablu Powietrznym Asem. Combusken zrobił unik i zaatakował Mega Kopnieciem. Swablu nie zdążył zrobić uniku i dodatkowo oberwał Stalowym Skrzydłem. Swablu się pozbierał i zaatakował Ukrytą Siłą. Taillow oberwał. Torchic użyła Ognistego Wiru. Combusken upadł na ziemię lecz znów miał użyć Mega Kopnięcia. Z powodu tego, że daży Torchic wielką sympatią ( :D ) zaatakował bardzo słabo.

  • D - Combusken, co to było?! Więcej mocy! Ognisty Wir!

Torchic również użyła Ognistego Wiru. Taillow atakował Swablu Stalowym Skrzydłem a Swablu próbował robić uniki lecz mu się to nie udawało. Wkońcu użył Mgły i nikt nic nie widział. Torchic i Combusken przestali atakować i zaczęli się rozglądać. Combusken ujrzał nad sobą sylwetkę Taillowa i krzyknął do Danny'ego swoje imię. Danny zrozumiał, że Pokémon widzi przeciwnika i kazał mu użyć Podniebnego Cięcia. Taillow mocno oberwał. Następnie skrzydłami udało mu się trochę rozwiać mgłę, a gdy zobaczył pod sobą Combuskena, zaatakował Stalowym Skrzydłem. Torchic zaatakowała Swablu Żarem. Swablu nie zwracając wcześniej uwagi na Torchic, został zaatakowany z zaskoczenia lecz odegrał się Ukrytą Siłą. Taillow widząc to, zaatakował go od tyłu Powietrznym Asem. Następnie użył Ultra Dźwięku. Torchic dobiła Swablu Ognistym Wirem. Combusken został sam. Zaatakował Taillowa Podwójnym Kopnięciem. Następnie wbił go w ziemię Podniebnym Cięciem. Taillow ku zdziwieniu Combuskena oraz swojego trenera, wyrwał się i użył Powietrznego Asa. Chciał go użyć ponownie, lecz Combusken użył Mega Kopnięcia gdy ten był w locie, i pokonał go. Torchic która za ten czas trochę odpoczęła, zaatakowała Combuskena Szybkim Atakiem. Następnie podskoczyła i zaczęła go dziobać w głowę. Combusken użył Ognistego Wiru i wystrzelił ją wysoko w górę. Gdy spadała, na komende trenera użył Mega Kopnięcia. Torchic leżała bardzo poobijana na ziemi z zamkniętymi oczami. Amy już miała ją chować do Pokéballa, gdy ta wstała, krzyknęła swoję imię i ...zaczęła ewoluować! Torchic stała się Combuskenem!

  • A - Brawo malutka! Teraz mu pokażemy!

Combusken użyła poteżnego Ognistego Wiru. Combusken przewrócił się na ziemię. Gdy się podniósł, został zaatakowany Szybkim Atakiem. Combusken użyła dwóch nowych ruchów; najpierw by się doładować Ciosu Energii, a następnie znokautowała Combuskena Łamaczem Murów. Danny schował Combuskena do Pokéballa a Combusken Amy rzuciła się trenerce na szyje. Obie mocno się przytulały.

  • A - Jesteś świetna! Wstążke z następnych pokazów mamy już w kieszeni!


Rozdział L Kłótnia

Ekipa była na drodze 118. Chłopaki ustalili już kolejność walk z liderem - Paul, Maks, Kevin, Danny.

  • P - Może znajdziemy jakiś hotel na noc?
  • M - Jeśli przejdziemy przez noc i zrobimy sobie króką przerwę gdzieś w lesie, jutro już będziemy w Fortree City.
  • P - Kiedyś jak postanowiliśmy iść w nocy, napadły nas Houndoury.
  • M - Ale przecież nic się nie stało.
  • P - Ale mogło.
  • M - Ale nie stało!
  • D - Chłopaki, uspokujcie się. Jest nas piątka więc możemy głosować. Ja jestem za przespaniem nocy.
  • A - Ja też.
  • K - Mój głos już jest nie ważny. Przegłosowane, zostajemy.
  • P - I widzisz.
  • M <po cichu> - Mięczak.
  • P - Co powiedziałeś?!
  • M - Nic, nic. Poszukajmy tego hotelu dla was.
  • P - A ty masz zamiar spać na dworze?
  • D - Spokój!

Przez drogę do hotelu panowała trochę nie przyjemna atmosfera. Gdy do niego doszli, Danny poszedł zająć pokoje.

  • A - O której jutro wyruszamy?
  • K - Może koło 8?
  • M - Żeby dojść w południe, lepiej wyjdźmy koło 6.
  • P - 2 godziny nas nie zbawią.
  • M - Nic by się też nikomu nie stało, jakby spał pare godzin krócej.
  • K - Weźcie już odpuście!
  • D - Byłem po klucze do pokoi. Są dwa: jeden na 3 osoby a jeden na 2.
  • K - To może ja z Maksem w jednym a wy w drugim.

Amy odciągnęła Kevina na stronę.

  • A <szeptem> - Może lepiej niech Paul z Maksem będą w jednym pokoju.
  • K <szeptem> - Nie wiem co ich dzisiaj ugryzło, ale się pozabijają jeśli zostaną sami na noc.
  • A <szeptem> - Moim zdaniem będzie na odwrót. Pogadają i jutro już będzie spokój.
  • K <szeptem> - Zobaczymy.
  • P - O czym tak gadacie?
  • A - O niczym. To ja będe w tym pokoju 3 osobowym z Kevinem i Dannym.
  • M - A dlaczego akurat tak?
  • A - Bo... eee...
  • K - Bo chcemy pogadać a naszych występach na następne pokazy a Danny dobrze się zna na Pokémonach i nam trochę poradzi.
  • A - No właśnie.

Wszyscy dosiedli się do ludzi oglądających telewizje. Tam podawane były wiadomości.

  • dziennikarka - Już za tydzień w Ever Grande City, członek Elitarnej Czwórki Drake, zmierzy się z naszym Czempionem Steven Stone'm! Ten ekscytujący pojedynek będzie nadawany na żywo w naszej stacji! Nie przegapcie!
  • K - Muszę to obejrzeć!
  • A - Ciekawe kto wygra.

Zbliżała się już noc, więc ekipa porozchodziła się do swoich pokoi. Słychać było kłótnie Paula z Maksem.

  • A - Chyba to jednak nie był dobry pomysł.

Trójka spróbowała usnąć gdy tamci ucichli. Paul z Maksem mieli łóżka na przeciwko siebie lecz byli do siebie odwróceni plecami.

  • M - I co? Zadowolany że sobie możesz pospać? W Fortree City będziemy pod wieczór, a tak to byśmy byli rano.
  • P - Jak ci sie tak spieszy to idź, nie będe tęsknić.
  • M - Moje Pokémony już są przygotowane więc moge walczyć w każdej chwili. Nie to co ty...
  • P (odwraca się do niego) - Mówisz, że mam słabe Pokémony?!
  • M (również się odwraca) - Mówię, że nie wytrenowane. Co się dziwić, mało z nimi trenujesz. Tam będzie sala Pokémonów latających, więc Swablu mógł by się dobrze spisać, ale przez ciebie jest wolny, zna mało ataków, i łatwo go pokonać.
  • P - Nie potrzebuje latających Pokémonów, by takie pokonać. Za to ty, może z nimi trenujesz ale masz słaby kontakt. Ja wolę się z moimi Pokémonami bardziej dogadywać, niż walczyć.
  • M - Sądzisz, że jesteś lepszym trenerem?
  • P - Może nie, ale napewno ty też nie jesteś lepszym odemnie.
  • M - Można to łatwo sprawdzić.
  • P - Chcesz walki?
  • M - Jasne. Użyjemy swoich wszystkich Pokémonów. Gdyby nie ty, moglibyśmy zrobić pełną walkę. Ja mogę sobie załatwić gotowego do walki Pokémona.
  • P - A czemu odrazu zakładasz, że ja nie? Ja też mam skąd go wziąść. Więc kiedy.
  • M - Teraz jesteśmy zbyt zmęczeni na walke. Ale gdy tylko wstaniemy, bierzemy szóste Pokémony, i robimy pełną walkę.
  • P - Zobaczymy kto jest lepszy.
  • M - Zobaczymy.

Chłopcy odwrócili się, i choć żaden przez długi czas nie usnął, wcale się nie odzywali.

Kto wygra ten pojedynek? Jakie Pokémony będą ostatnimi Pokémonami Paula i Maksa? Zobaczycie w następnych rozdziałach!


Rozdział LI Paul VS Maks (Część I)

Około 5 rano, Maks obudził się i odwrócił w stronę łóżka Paula. Jednak jego tam nie było. Maks ubrał się, i wyszedł na hol do telefonów. Zauważył tam Paula rozmawiającym z jego siostrą. Poznał, że to Julia ponieważ widział jej zdjęcie. Paul go nie widział i dalej rozmawiał.

  • J - Po co ci on tak wcześnie? Wiesz która jest godzina?
  • P - Tak, wiem że jest za wcześnie na rozmowy ale jest mi on bardzo potrzebny. Kiedyś mi obiecałaś, że mi go dasz gdy poproszę.
  • J - No dobra, poczekaj chwilę.

Julia odeszła na chwilę. Za parę minut przyszła i wysłała Pokéball.

  • P - Odebrałem, dzięki.
  • J - Po co ci on teraz?
  • P - Będe toczył bardzo ważną dla mnie bitwe. To ma być pełna bitwa, a swoich Pokémonów mam narazie 5.
  • J - Tak wogóle, to nawet nie wiem jakiego wybrałeś startera. Torchica, Treecko czy Mudkipa?
  • P - Mudkipa. Jest świetny. Wszystkie moje Pokémony bardzo kocham.
  • J - Świetnie. O to chodzi. Obiecuje, że kiedyś my też stoczymy pełną bitwę. Powodzenia ;-) Trzymaj się.
  • P - Dzięki. Narazie.

Paul się rozłączył. Maks, by nie wyszło że podsłuchiwał cofnął się do korytarza i znów się wrócił.

  • P - Gotowy?
  • M - Za chwilę.
  • P - Ja czekam koło stawu.

Przy centrum było miejsce na bitwę, ale ona pewnie obudziła by wszystkich więc chłopcy się trochę oddalili. Danny który akurat się przebudził, zobaczył Paula. Patrzył się gdzie idzie, a za moment zobaczył również Maksa, idącego w stronę Paula.

  • D <w myślach> - Co oni kombinują?

Wyszedł na dwór w ich stronę, i zobaczył że chłopcy są ustawieni na przeciw siebie. Szybko podbiegł do otwartego okna jego pokoju i zaczął budzić Kevina śpiącego przy oknie.

  • D - Kevin wstawaj!
  • K <z ziewnięciem> - Co jest?
  • D - Paul i Maks użądzają bitwe Pokémonów! Chodź szybko!

Amy również została obudzona i by było szybciej, wyszła z Kevinem przez okno. Jak najprędzej pobiegli do chłopaków. Ci już mieli wyciągnięte Pokéballe i nie wiedzieli że są podglądani.

  • M - Zaczynajmy. Niech wygra lepszy.
  • P - Po to właśnie jest ta bitwa. By pokazać, który z nas jest lepszy. Wychodź Swablu!
  • M - Wychodź Taillow!
  • P - Ukryta Siła!

Swablu użył ataku lecz Taillow używając Stalowego Skrzydła odparł atak i wogóle nie ucierpiał. Swablu szybko został trafiony Powietrznym Asem. Zanim zdołał odwórcić się w stronę Taillowa, znów oberwał Powietrznym Asem. Pozbierał się i ponownie używając Ukrytej Siły udało mu się trafić Taillowa. Paul chcąc zyskać na czasie, by Swablu trochę odpoczął po Powietrznych Asach, nakazał Swablu użyć Mgły. Taillow nic nie widząc, oberwał dwa razy Ukrytą Siłą. Był zdezorientowany i wciąż obrywał. Lecz gdy tylko mgła trochę opadła i ujrzał Swablu, zaatakował go Powietrznym Asem. Swablu już ledwo się trzymał. Taillow dobił go silnym Stalowym Skrzydłem.

  • A <szeptem> - Pierwsza runda dla Maksa.
  • P - Powrót Swablu. Wychodź Zigzagoon! Zaatakuj Szpilo Pociskiem!

Taillow został trafiony lecz zaraz odegrał się Ultra Dźwiękiem. Zigzagoon był trochę oszołomiony lecz zaraz znów użył Szpilo Pocisku. Tym razem Taillow zrobił unik. Zaatakował Powietrznym Asem. Zigzagoon oberwał. Przy kolejnej próbie ataku, Zigzagoonowi udało się uchronić Kopaniem. Wystawił tylko troszkę nos, czego Taillow nie zauważył. Zigzagoon poczuł że się zbliża, i był w pełni gotowości. Gdy tylko Taillow przelatywał nad nim, Zigzagoon wyskoczył i złapał go Elektro Kłem. Trzymał tak długo, że Taillow wkońcu padł na ziemię.

  • M - Powrót Taillow. Wybieram... Lucario!

Zigzagoon się go lekko wystraszył i cofnął troche do tyłu.

  • P <w myślach> - O kurcze...
  • D <szeptem> - Przemyślany wybór. Lucario wzrostowo i siłowo już i tak jest bardzo trudnym przeciwnikiem dla Zigzagoona, i jeszcze ma typ walczący co dla Pokémona normalnego znaczy źle.
  • P <w myślach> - Chyba musze go wymienić.

Paul zaczął wyciągać Pokéball, lecz gdy Zigzagoon to spostrzegł, stanął w pozycji bojowej i zawarczał na Lucario pokazując, że jest gotowy do walki.

Zigzagoon spróbował zrobić unik lecz i tak siła wybuchu go dosięgła. Przed następną Kulą Aury zaczął chronić się Kopaniem, ale gdy kula walnęła w ziemię, to wyleciał w górę. Zaatakował stamtąd Szpilo Pociskiem lecz na Lucario to nie zadziałało. Gdy spadał, odrazu wybił się z ziemi w stronę Lucario, i zaatakował Elektrycznym Kłem. Lucario trochę oberwał, a Zigzagoon nie chciał puścić. Wkońcu Lucario go odepchnął. Lucario był sparaliżowany!

  • P - Zigzagoon, jeszcze później powalczysz. Teraz powrót. Wychodź Breloom! Mach Cios!
  • K <szeptem> - Paul chce wykorzystać czas, gdy Lucario nie może się ruszać. Pomogło by mu, gdyby miał też ognistego Pokémona. Breloom zaatakował potężnym Mach Ciosem. Następnie użył Podwójnego Uderzenia Kantem. Lucario mocno oberwał i nadal nie mógł się ruszać. Breloom wciąż go atakował. Było widać, że Lucario jest już bardzo słaby.
  • M <w myślach> - On nie może teraz przegrać! Jest moim najsilniejszym Pokémonem, i miałem nadzieje że on pokona większość innych.

Breloom wysłał Kulę Energii w stronę Lucario, lecz paraliż już mu przeszedł i zdążył ją rozbić Gromo Ciosem. Był bardzo osłabiony, lecz udało mu się użyć Kuli Aury. Brelooma odrzuciło do tyłu. Lucario wyskoczył w górę, i spadając zaatakował go Ognistym Kopnięciem. Na Brelooma mocno to zadziałało.

  • P <w myślach> - Breloom jest najsilniejszy w mojej drużynie. Lepiej go zamienie na... mógłbym wykorzystać Pokémona Juli, ale jego lepiej sobie zostawie. Już wiem kogo wybrać, wiele nim nie zdziałam, ale...
  • P - Breloom powrót, wybieram cię Spoink!
  • M <w myślach> - Co?! Czy jemu nie pomyliły się bale? Spoink na Lucario to raczej kiepski pomysł. Ale Lucario jest bardzo zmęczony a on może zadecydować o wyniku walki.
  • M - Powrót Lucario, wychodź Eevee!

Spoink zaczął Stalowym Ogonem. Eevee uniknął tego używając Kopania. Wyskoczył wprost na Spoinka, przewracając go. Następnie Eevee użył Ukrytej Siły. Spoink mocno oberwał lecz zaraz używając Psychiki miotał Eevee po całym polu. Eeveemu wkońcu udało się użyć Ukrytej Siły. Spoink oberwał i nie utrzymał dalej Psychiki. Eevee użył nowego ruchu: Fałszywych Łez. Następnie zaatakował kolejnym nowym atakiem, Stalowym Ogonem.

  • M - Powtórz atak, ale mocniej!
  • P <w myślach> - Nawet mu nie pogratulował. Miałem racje że nie ma z nimi kontaktu.

Spoink mocno oberwał, lecz dalej stał.

  • P - Bardzo dobrze Spoink, jesteś silny!
  • M <w myślach> - Za co on go niby pochwala? Pokémon wciąż obrywa a ten mu jeszcze sypie pochwały. Spoink mógłby przecież swoją Psychiką i Promieniem Zamieszania nieźle urazić Eevee. Miałem racje że za mało z nimi trenuje i ich rozpieszcza.

Spoink znów użył Psychiki i rzucił Eeveem z całej siły w wode. Przez długi czas nic się w stawie nie działo.

  • M - Eevee! Eevee!

Wkońcu z wody wyłoniła się głowa Eevee. Wypłynął na brzeg i położył się bez sił. Maks włożył go do Pokéballa.

  • M - Wybieram...!

Jakiego Pokémona tym razem wybierze Maks ? Dowiecie się w następnym rozdziale!



Rozdział LII Paul VS Maks (Część II)

  • M - Wybieram... Gible!
  • A <szeptem> - To Maks ma Gible?

Kevin wyjął Pokédex.

  • PDX -
  • Gible, Pokémon Lądowy Rekin. Gible kiedyś żył w tropikach, a unikał zimna, chowając się w ogrzewanych geotermalnie jaskiniach.
  • M - Kopanie!

Gible szybko zanurkował w ziemię. Spoink nerwowo się rozglądał. Zaraz został zaatakowany z pod ziemi. Gible gdy jeszcze leciał razem ze Spoinkiem, użył Smoczego Pazura. Spoink był pokonany.

  • P <w myślach> - Skoro on mi pokazał swojego nowego Pokémona, to ja też pokaże mojego.
  • P - Powrót. Wybieram cię... Zangoose!
  • A <szeptem> - Kiedy oni zdobyli te Pokémony?!
  • P - Pazur Zniszczenia!
  • M - Kontratakuj Smoczym Pazurem!

Oba Pokémony się zderzyły a następnie od siebie odskoczyły. Zangoose szybko zaatakował ponownie Pazurem Zniszczenia trafiając Gible'a.

  • P - Lodowy Promień!
  • D <szeptem> - Dobry ruch, Gible podwójnie ucierpi przez lodowy atak.

Gible został w połowie zamrożony. Jednak za chwilę lód zaczął się roztapiać. Gible użył Toksyny.

  • M - Wyceluj prosto w Zangoose!

Gible wystrzelił Toksyną i cały Zangoose był w niej upaćkany. Jednak Zangoose dalej stał tak jak wcześniej. Paul uśmiechnął się pod nosem.

Zangoose użył tak potężnego Pazuru Zniszczenia, że Gible odleciał daleko w drzewa.

  • M - Gible!

Gible wkońcu wyszedł zza krzaków. Widać było złość na jego twarzy. Stanął w pozycji bojowej i użył Smoczego Meteoru. Zangoose robił świetne uniki (tak samo jak Danny, Kevin i Amy), lecz został trafiony przez jeden z nich.

  • P - Zangoose, wszystko ok?

Zangoose kiwnął głową i próbował się podnieść. Gible wtedy podjął próbę ataku Smoczym Pazurem. Jednak Zangoose zdołał wstać, i zamrozić mu drogę. Gible poślizgnął się i upadł na plecy, dalej sunąc po lodzie w strone Zangoose. Zangoose przygotował już atak, i gdy tylko Gible był już przy nim, został odbity wysoko w górę Centro Ciosem. Gdy spadał, Zangoose wbił go w ziemię kolejnym Centro Ciosem. Gible był pokonany.

  • M <w myślach> - Ten Zangoose jest Osajawdę silny. Może być mały kłopot.

Maks wymienił Gible na Lucario. Lucario użył Kuli Aury. Zangoose mocno ucierpiał, a następnie oberwał Ognistym Kopnięciem. Leżał zraniony, i widział Lucario biegnącego na niego z Gromo Ciosem. Gdy Lucario miał już uderzać, Zangoose Lodowym Promieniem zamroził mu ręke. Zanim Lucario zdołał ją rozmrozić elektrycznością, Zangoose zaatakował go Pazurem Zniszczenia. Lucario zaczął używać Ognistego Kopnięcia i dotknął zamrożoną ręką nogi. Odrazu się rozmroziła. Następnie Zangoose został trafiony zaczętym atakiem. Zangoose wstał, i użył Ognistego Strzału. Lucario mocno ucierpiał. Gdy otworzył oczy, ujrzał lecącego na niego z góry Zangoose z Pazurem Zniszczenia. Odrazu po zadaniu silnego ciosu, Zangoose znów użył Ognistego Strzału. Lucario był mocno zraniony. Oba Pokémony były bardzo zmęczone. Zaczęli na siebie szarżować z Pazurem Zniszczenia i Gromo Ciosem. Następnie zaczęła się walka tymi dwoma atakami. Trwała dość długo i żaden nie przestawał. Wkońcu, Lucario trafił Zangoose. Zangoose poleciał parę metrów do tyłu.

Zanim Lucario dobieg, atak Zangoose już był naładowany. W tym momencie, gdy Zangoose wystrzelił promień z pyska, Lucario wystrzelił go z dłoni. Oba ataki się zdeżyły i powstał wielki wybuch. Gdy dym opadł, ukazał leżących, niezdolnych do dalszej walki Zangoose i Lucario.

  • P <w myślach> - Mam jeszcze 3 Pokémony a Maks tylko 2.
  • P - Powrót Zangoose. Dzielnie walczyłeś. Wychodź Zigzagoon!
  • M <w myślach> - Ma 1 Pokémona więcej. Nie dobrze że Lucario przegrał. Oby tylko Noctowl spisał się dobrze.
  • M - Powrót Lucario. Wybieram cię, Noctowl!
  • P - Szpilo Pocisk!
  • M - Unik!

Noctowl uniknął wszystkich strzał i zaatakował Powietrznym Cięciem. Zigzagoon również uniknął ataku. Noctowl wciąż atakował Powietrznym Cięciem.

  • M <w myślach> - Nie mogę się do niego zbliżyć bo będzie tak jak z Taillowem.

Zigzagoon wkońcu znów użył Szpilo Pocisku by odbić atak Noctowla. Atak przebił kulę i jeszcze trafił Noctowla. Noctowl zaczął spadać lecz zaraz wyrównał lot i zaatakował Paranormalności. Zigzagoon ucierpiał. Następnie został zaatakowany Powietrznym Atakiem. Zigzagoon próbował zaatakować Elektro Kłem lecz mu się to nie udawało. Noctowl stanął parę metrów przed nim. Zigzagoon zaczął na niego biec, a Noctowl użył Hipnozy. Zangoose został zahipnotyzowany. Stał w miejscu nieruchomo. Wtedy Noctowl mógł bez przeszkód go atakować. Zigzagoon wciąż obrywał Powietrznymi Atakami i Powietrznymi Cięciami. Gdy się wkońcu ocknął, padł na ziemię. Paul zamienił go na Brelooma. Breloom zaczął Kulą Energii a Noctowl kontratakował Powietrznym Cięciem. Nastąpił mały wybuch i pojawiło się trochę dymu. Z dymu wyleciał Noctowl używający Powietrznego Ataku na Brelooma. Breloom zdążył użyć Mach Ciosu. Noctowla odrzuciło do tyłu a wtedy Breloom użył Pochłonięcia. Z Noctowla wychodziły siły lecz zdołał użyć Hipnozy. Breloom przestał używać ataku a wtedy Noctowl mógł wstać by trochę odpocząć. Jednak hipnoza była na tyle słaba, że Breloom za chwilę się ocknął i zaatakował Podwójnym Uderzeniem Kantem. Następnie użył Kuli Energii. Noctowl nie zdążył zrobić uniku. Ledwo się trzymał. Spróbował wznieść się w powietrze lecz mu się to nie udawało. Breloom użył jeszcze jednego Mach Ciosu. Gdy Noctowl leciał, udało mu się jeszcze użyć Hipnozy lecz zaraz padł na ziemię i był niezdolny do walki. Mimo to Breloom znów został zahipnotyzowany. Maks schował Noctowla do Pokéballa i wyjął następny.

  • M <w myślach> - Noctowl świetnie się spisał. Dobrze, że udało mu się jeszcze zahipnotyzować Brelooma. I tak jest zmęczony, więc zaraz padnie. Cyndaquil musi użyć teraz całej swojej siły.
  • M - Wychodź Cyndaquil! Krąg Ognia!

Breloom oberwał lecz dalej był zahipnotyzowany. Cyndaquil użył Miotacza Płomieni i wciąż go trzymał. Breloom się ocknął ale był Popażony. Cyndaquil wtedy użył Beczki.

Breloom nie był w stanie wykonać ruchu. Cyndaquil użył Walca i Breloom był pokonany.

  • P - Powrót. Dzielnie walczyłeś.
  • A <szeptem> - Teraz jest już walka 1 na 1.
  • M <w myślach> - Niedługo się rozstrzygnie.
  • P <w myślach> - Mudkip musi dać z siebie wszystko.
  • P - Wybieram cię, Mudkip! Pokaż na co cię stać!

Mudkip zaczął Stalowym Ogonem. Cyndaquil użył Beczki i Pokémony się od siebie odbiły. Mudkip szybko użył Błotnego Strzału. Cyndaquil nieźle oberwał lecz zaraz odegrał się Prędkością. Mudkip miał zamiar użyć Obrony lecz zanim to zrobił to szybki ruch Cyndaquila go dosięgnął. Mudkip był wciąż trafiany gwiazdkami a Cyndaquil nie przestawał atakować. Cyndaquil przestał i odrazu użył Kręgu Ognia. Tym razem Mudkip zdążył obronić się Obroną. Cyndaquil powiększał płomienie lecz nie przedarł się przez atak Mudkipa. Gdy tylko przestał, Obrona zniknęła i Cyndaquil został zaatakowany Szybkim Atakiem. Gdy upadł na ziemię, Mudkip udeżył go z góry Stalowym Ogonem. Mimo że Cyndaquil jest odporny na stalowe ataki, to i tak siła ataku wbiła go w ziemię.

  • M - Cyndaquil wstawaj!

Cyndaquil wstał. Mudkip atakował go Wodną Bronią. Choć był cofany do tyłu, widać było jego upór. Wciąż próbował iść do przodu.

  • M <w myślach> - Może faktycznie jestem zbyt surowy. Przecież on tak się stara.
  • M - Brawo Cyndaquil! Jesteś świetny!

Na pyszczku Cyndaquila pojawił się uśmiech.

Cyndaquilowi udało się użyć ataku i odepszeć Wodną Broń jednocześnie trafiając Mudkipa. Mudkip upadł na ziemię.

  • P <w myślach> - Hmm, woda powinna powalić Cyndaquila. Ogień przecież nie powinien nawet powstać. Może faktycznie jestem zbyt łaskawy i potulny dla nich?
  • P - Mudkip, wstań! Użyj Wodnej Broni ale tym razem ma być pożądna!

Mudkip wstał i znów zaatakował Wodną Bronią. Cyndaquil ledwo stał na nogach. Gdy po kilku minutach Mudkip przestał, Cyndaquil użył Beczki. Był zmęczony i przez to wolno mu szło. U Mudkipa w oku pojawił się błysk, a następnie zaczęła się nad nim kręcić woda.

  • A <szeptem> - Co to?
  • K <szeptem> - Wydaje mi się, że Wodny Wir.
  • P - Świetnie, nowy atak! Teraz Mudkip, Wodny Wir!

Mudkip stworzył potężny wir wody i rzucił nim w Cyndaquila. Cyndaquil krzycząc był uwięziony w wodzie. Mudkip nakierował nim na drzewa. Mały Cyndaquil, został rozbity na jednym z pniów. Leżał na ziemi bez ruchu.

  • D <szeptem> - Chyba już po wszystkim.
  • P <w myślach> - Czyż bym wygrał?
  • M - Cyndaquil, proszę wstań. Cyndaquil, proszę...

Choć wydawało się, że już po walce, na plecach Cyndaquila powstał wielki płomień. Został cały otoczony czerwoną aurą. Następnie krzyknął swoje imię, i wystrzelił strumień ognia w górę.

Cyndaquil użył wielkiego Kręgu Ognia. Tryskały z niego ogromne płomienie. Mudkip użył Ochrony, lecz po chwili została rozstrzaskana a Mudkip wbity w drzewo. Cyndaquil trzymał go tak długo, że aż gdy przestał i odskoczył, w drzewie była wypalona dziura a w nią wciśnięty Mudkip. Gdy odpadł, upadł na ziemię.

  • M <w myślach> - Rolę się odwróciły.

Lecz tym razem, to Mudkip został otoczony aurą. Lecz tym razem, była ona niebieska.

Mudkip znów użył wielkiego Wiru Wodnego ale teraz, Cyndaquil zanim tam wpadł, użył Kręgu Ognia. Gdy wpadł w wir, powstała wielka para. Zanim para opadła, Maks zdążył wyjąć z kieszeni batona i zaczął go jeść.

  • P - Czy te batony pomagają ci w treningach?
  • M - Przyzwyczaiłem się, że je jem podczas treningów i walk.

Para już opadła, a Mudkip i Cyndaquil zaczęli na siebie szarżować. Mudkip połączył Szybki Atak z Wodną Broń. Dzięki temu gdy biegł, woda na niego wlatywała i tworzyła mu zbroję wodną. Cyndaquil użył Kręgu Ognia a do tego dołączył Żar. Oba Pokémony się zderzyły. Powstał niewielki wybuch, który ich odrzucił do tyłu. Oboje stali jak posągi.

  • M - Co jest?
  • P - Mudkip, co się dzieje?

Nagle w tym samym czasie Mudkip i Cyndaquil zaczęli świecić na biało.

  • P - Oni oboje...
  • M - Ewoluują...

Mieli pełną synchronizacje w ewolucji. Obaj skończyli w tym samym czasie. Mudkip ewoluował w Marshtompa a Cyndaquil w Quilavę. Nadal mieli uruchomione swoje zdolności.

  • P - Brawo Marshtomp!
  • M - Świetnie Quilava!

Danny wyciągnął Pokédex.

  • PDX -
  • Marshtomp, Pokémon Błotna Ryba. Jest wyższą formą Mudkipa. Jego ciało jest zamknięte w membranę pozwalającą mu rzyć na lądzie. Jego dolna część ciała jest dobrze rozwinięta, więc jest zdolny do chodzenia na dwóch nogach.
  • Quilava, Wulkaniczny Pokémon. Jest wyższą formą Cyndaquila. Quilava zastrasza swych wrógów podmuchami ognia i przegranego powietrza. Jego zwinność pozwala mu uniknąć ataków nawet przy palącym przeciwniku.

Marshtomp użył Wodnej Broni a Quilava Miotacza Płomieni. Ataki się zderzyły. Oba dzięki zdolnością Pokémonów były bardzo silne. Wkońcu Quilava przestał i użył Kręgu Ognia. Marshtomp został trafiony i upadł na ziemię. Wtedy Quilava zaatakował Żarem lecz Marshtomp kontratakował Błotnym Strzałem. Po zaciętej walce i wymianie różnych ruchów, Pokémony staneły naprzeciw siebie z dużą odległością. Marshtomp wystrzelił z pyska ogromnym strumieniem wody a Quilava wystrzelił wielkim strumieniem ognia.

Kolejne ataki się zderzyły lecz teraz powstał ogromny wybuch. Pokémony już ledwo zipały ale ich trenerzy wciąż kazali im używać jak najmocniejszych ruchów. Pokémony zaczęły w międzyczasie rozmawiać.

  • Mar - Czemu oni każą nam tak zacięcie ze sobą walczyć?
  • Qui - Nie mam pojęcia, przecież są przyjaciółmi a to raczej nie jest przyjacielski trening.
  • Mar - Nie wiem jak ty, ale ja już ledwo wytrzymuje.
  • Qui - Ja zaraz padne.

Pokémony stały padnięte naprzeciw siebie.

  • M - Trzeba to zakończyć Quilava! Z całych sił Erupcja!!
  • P - Marshtomp musimy wygrać! Hydro Pompa tak mocna jak tylko możesz!!
  • Mar <w myślach> - Przecież to mocno zrani Quilave.
  • Qui <w myślach> - Mogę przecież coś mu zrobić.

Oba Pokémony usiadły na ziemi. Trenerzy powtarzali komendy.

  • P - Szybko! Atakuj!
  • M - Wstań i dobij go!

Marshtomp ze smutkiem spojrzał na Paula. Quilava tak samo na Maksa. Trenerzy nadal krzyczeli.

  • K <szeptem> - Nie no już nie wytrzymam.

Kevin zaczął wstawać lecz Danny wciągnął go z powrotem.

  • D <szeptem> - Sami muszą to załatwić. Oboje są dobrymi trenerami więc napewno zrozumią o co chodzi ich Pokémonom.

Danny miał racje. Chłopcy zrozumieli swoje Pokémony, i przestali wydawać komendy.

  • P <zbliża się do niego> - Maks, oni chyba chcą nam powiedzieć...
  • M - Że przesadzamy. Przecież jesteśmy przyjaciółmi.
  • P <podaje ręke> - Przepraszam. Byłem w błędzie. Bardzo kochasz swoje Pokémony a ja je zabardzo rozpieszczam i przez to męczą się w walkach.
  • M <odwzajemnia gest> - Nie, to ja przepraszam. Ja byłem zbyt surowy dla swoich a twoje Pokémony są świetnie wytrenowane.
  • P - Oboje nie mieliśmy racji. Przyjmijmy, że jest remis.
  • M - Tak. Jesteśmy na tym samym poziomie.

Chłopcy przeprosili również swoje startery a następnie udali się w stronę centrum. Danny, Kevin i Amy by nie wyszło, że szpiegowali, szybko pobiegli do swoich pokoi. Było już po 6 więc Siostra Joy przyjmowała Pokémony. Po oddaniu ich do leczenia, chłopcy poszli do swoich pokoi się spakować. Około godziny 7 rano weszli gotowi do pokoju reszty.

  • M - Wstawać! :)
  • P - Gotowi?

Reszta też była już gotowa.

  • D - O, co za odmiana.
  • P - Wyjaśniliśmy sobie wszystko.
  • M - Po swojemu... :)

Chłopcy odebrali Pokémony od Siostry Joy. Amy udawała zdziwioną jakby o niczym nie wiedziała.

  • A - O? A kiedy daliście tam swoje...
  • M - Dajcie już spokój, widzieliśmy was :D
  • P - I słyszeliśmy szepty w krzakach :D

Ekipa już całkiem zgodna ruszyła w dalszą podróż.


Characters

Paul

10 letni chłopak z Littlerot Town. Ma długie kasztanowe włosy, granatową koszulkę z krótkimi rękawami i krótkie dżinsowe sopdnie. Na startera wybrał Mudkipa. Podróżuje z Danym i Amy.

Pokemony

Przy sobie

258 -> plik:259.png
Marshtomp
285 -> 286
Breloom
263
Zigzagoon
plik:325.png
Spoink
plik:333.png
Swablu
plik:335.png
Zangoose

Odznaki

20px 20px 20px 20px

Wyposażenie

Grafika:Poke_Ball.png‎
6x Poke ball
Grafika:Poke_Dex.jpg
1x Pokédex
Grafika:Waterstone.png
1x Kamień Wody

Danny

10 letni chłopak z Littlerot Town. Ma krótkie czarne włosy, krótkie czarne spodnie, czerwoną koszulkę z krótkimi rękawami i czarną kaszkietówkę. Na startera wybrał Torchica. Podróżuje z Paulem i Amy.

Pokemony

Przy sobie

255 -> 256
Combusken
File:315.png
Roselia
275
Shiftry
239
Elekid
File:Hap eg.png -> File:440.png
Happiny

Odznaki

20px 20px 20px 20px

Wyposażenie

Grafika:Poke_Ball.png‎
6x Poke ball
Grafika:Poke_Dex.jpg
1x Pokédex

Amy

10 letnia dziewczyna z Petalburg City. Jest koordynatorką. Pierwszy raz pojawiła się w rozdziale VIII i w nim zaczęła podróżować z Paulem i Dannym.

Pokemony

Przy sobie

255 -> 256
Combusken
303
Mawile
331
Cacnea
133
Eevee
280
Ralts

Wypuszczone

File:216.png
Teddiursa

Wstążki

120px File:Slat rib.png

Wyposażenie

Grafika:Poke_Ball.png‎
6x Poke ball
Grafika:Poke_Dex.jpg
1x Pokédex
Grafika:Firestone.png
1x Kamień Ognia

Maks

10 letni trener z Ecruteak City. Na startera wziął Cyndaquila. Od X Rozdziału podróżuje z głównymi bohaterami.

Pokemony

Przy sobie

155 -> 156
Quilava
File:Eg ev.png -> 133
Eevee
File:164shiny.png
Noctowl
447 -> 448
Lucario
plik:276.png
Taillow

Odznaki

20px 20px 20px 20px

Wyposażenie

Grafika:Poke_Ball.png‎
5x Poke ball
Grafika:Poke_Dex.jpg
1x Pokédex
Grafika:Master Ball.png
1x Master Ball

Kevin

10 letni trener oraz koordynator z Cerulean City. Na startera wziął Squirtla. Od X Rozdziału podróżuje z głównymi bohaterami.

Pokemony

Przy sobie

007 -> plik:008.png
Wartortle
418
Buizel
File:311.png
Plusle
File:312.png
Minun
File:276.png
Taillow
plik:DPEgg.png -> File:261.png
Poochyena

Wstążki

File:Dre rib2.jpg File:Dre rib4.jpg File:Fal rib.jpg

Odznaki

20px 20px 20px 20px

Wyposażenie

Grafika:Poke_Ball.png‎
5x Poke ball
Grafika:Poke_Dex.jpg
1x Pokédex
Grafika:Luxury Ball.png
1x Luxury Ball

Ash

10 letni trener z Kanto. Na startera wziął Bulbasaura. Od XVIII Rozdziału podróżuje z głównymi bohaterami. W Rozdziale XXXV opuszcza ekipę i wraca do Kanto.

Pokemony

Przy sobie

001
Bulbasaur
172
Pichu
File:016.png
Pidgey

Odznaki

20px 20px 20px
 ?  ?  ?  ?

Wyposażenie

Grafika:Poke_Ball.png‎
6x Poke ball
Grafika:Poke_Dex.jpg
1x Pokédex

Tayler

Pierwszy raz wystąpił w rozdziale III. Stał się rywalem Danny'ego i Paula. Ma długie bordowe włosy, długie niebieskie dżinsy oraz szarą koszulke z długimi rękawami.

Pokemony

Przy sobie

215 -> 461
Weavile
File:291.png
Ninjask
353 -> 354
Banette
294
Loudred

Luck

Pierwszy raz wystąpił w rozdziale XXIII. Jest trenerem. Ma bardzo silne Pokémony.

Pokemony

Przy sobie

472
Gliscor
350
Milotic
125
Electabuzz

Odznaki

20px

Damian

Pierwszy raz wystąpił w rozdziale XXXIV. Jest koordynatorem.

Pokemony

Przy sobie

bgcolor="Template:Water" align=center colspan="3" |Marshtomp
200px Pierwszy raz wystąpił w Rozdziale XXXIV na pokazie Fallabor. Pokonał Mawile Amy a potem przegrał w finale z Buizelem Kevina. Błotny Strzał
Ochrona
Łamacz Murów
bgcolor="Template:Normal" align=center colspan="3" |Sentret
200px Był użyty w rundzie apelowej pokazu Fallabor w Rozdziale XXXIV. Widać tylko końcówke apelu ale sendziowie go wysoko ocenili. Hiper Dźwięk
bgcolor="Template:Grass" align=center colspan="3" |Grovyle
200px Był użyty w rundzie apelowej pokazu Verdanturf Town w Rozdziale XLVII Kula Energii
Skręto Cios
Powietrzny As
bgcolor="Template:Fire" align=center colspan="3" |Combusken
200px W Rozdziale XLVII był użyty w pokazach Verdanturf do walki z Torchicem Amy. Pokonał go. Ognisty Wir
Kamienny Grobowiec
Mega Kopnięcie
bgcolor="Template:Bug" align=center colspan="3" |Sewaddle
200px W Rozdziale XLVII w pokazach Verdanturf przegrał z Kecleonem jakiejś koordynatorki. Strzał Nicią
Robacze Gryzienie
Kula Energii

Wstążki

 ? File:Hoenn rib ag060.jpg

</p>

Introduction

<p> Welcome. Here you can read my story. It is written in Polish because the author is a Pole. </p>


Roleplay

<p> On this page is shown story of a young coach who starts a journey. New friends and catch a lot of Pokémon. </p>

Community content is available under CC-BY-SA unless otherwise noted.